Powiedzonka, zbiegi okoliczności, przypadki, niespodzianki vs statystyka.

Jest takie spopularyzowane za sprawą internetu powiedzenie: „Jeśli ktoś wygląda jak idiota, zachowuje się jak idiota i gada jak idiota, to nie daj się nabrać- TO JEST IDIOTA!” Nie jestem takim wyznawcą mądrości ludowych, żeby przed nimi klękać, ani tym bardziej traktować je, jako motto życiowe, ale warto je zauważać, chociażby ze względu na pewien rodzaj błyskotliwości autorów. Nawet jeżeli to całkowita bzdura, to o ileż ładniej opakowana. Ta akurat sentencja oprócz zgrabnej i ciętej treści, posiada wiele elementów przydatnych w życiu, z których za najbardziej przydatny uważam, że najpierw sprawdzamy (choćby w celu wykluczenia) najbardziej prawdopodobne oceny przyczyn ludzkich zachowań. Ot, jeżeli spotkamy nie pierwszej świeżości, sinonosego pana idącego zygzakiem i roztaczającego woń etanolu, zakładamy że jest nietrzeźwy, a nie, że to partyzant chwiejący się z wyczerpania po bitwie o gorzelnię, w czasie której doszło do walki wręcz, co tłumaczyć może chwiejny chód, zapach i siniaki, choć oczywiście jeżeli poznamy okoliczności skłaniające nas do drugiej wersji, sprawdzamy je sumiennie, podobnie jak i te z wersji pierwszej. Tyle tytułem wprowadzenia teoretycznego.

El Dupa- 220V

Wtorek 11 czerwca 2019 przyniósł dwie dużej rangi informacje medialne z Polski. Po pierwsze- Marek Falenta szantażuje prezydenta Dudę grożąc ujawnieniem, kto stał za nielegalnymi podsłuchami władz RP (w tle oczywista dość sugestia, że chodzi o partię PiS). Po drugie- IPN rozbroił polski wywiad, kompletnie pozbawiając go resztek wiarygodności, ujawniając materiały nie tylko o polskich, ale i obcych agentach. Inteligentny czytelnik już pewnie wie, po co był mi wstęp.

Zbigniew Hołdys- Molier

Podsłuchiwanie legalnie wybranych władz w celu ich obalenia jest przestępstwem z gatunku zdrady stanu. Często dokonują go obce mocarstwa, bo taka akcja niesie za sobą destabilizację państwa, a użycie do tego celu populistycznej partii jest wręcz modelowym przykładem. W przypadku operacji wojennych, gdy naprzeciwko tajnych służb stoją inne tajne służby, tego typu dywersja niesie za sobą działania zaciemniające. Gdyby to był pojedynek wywiadów, poświęconoby także paru swoich. Pewnie nie każdy wie, bo nikt nie ma obowiązku tak interesować się historią konfliktów międzypaństwowych, ale po rozszyfrowaniu kodów niemieckich w czasie II wojny światowej, matematycy pracujący dla aliantów opracowali statystyczne modele pozwalające określić, ile informacji mogą przekazać swojej walczącej armii- w celu ostrzeżenia, by nie wzbudzić podejrzeń matematyków niemieckich- poświęcano więc życie całych oddziałów, żeby informacje wykorzystywać tylko w decydujących momentach- w przeciwnym razie, Niemcy zmieniliby szyfry i już żadnej informacji nie dałoby się odczytać i nikogo nie byłoby można ostrzec na czas. Nie działa to jednak w przypadku DEZINFORMOWANIA WYBORCÓW- tutaj idzie się na bezczelnego, nie zachowując najmniejszych pozorów, nie czyniąc żadnych działań maskujących, bo ani służby specjalne obcych mocarstw, ani tym bardziej rodzimi politycy nie uważają SUWERENA za podmiot używający głowy do czegoś innego, niż ochrona przed napadaniem wody do szyi w czasie deszczu. Jak to mawiał guru PiSowskiej propagandy, a obecny szef TVP Kurwizja: „CIEMNY LUD TO KUPI”!

Republika- Zróbmy to teraz

…A ponieważ wyborca to kupi i wszyscy wiemy, że nawet KUPIŁ, to nikomu nawet nie chciało się udawać, że podsłuchiwano wszystkich bywalców, nie oszczędzając ludzi Kaczyńskiego. Cuda, panie, cuda!!! Podsłuchiwano VIP-ów z PO, PSL, SLD, a no taki zbieg okoliczności się zdarzył, że nikt z PiS nie bywał w ulubionej restauracji polityków. Jakaż to trudna do rozwiązania zagadka, normalnie dwumian Newtona po prostu! Przypadek, no przechodzili akurat kelnerzy z podsłuchami i na moment wpadli, akurat wtedy, gdy ludzi prezesa nie było! W życiu bym się nie domyślił kto za tym stoi! I dzisiaj, a właściwie już wczoraj, nagła sensacja: Falenta straszy PiSowców, że ujawni iż zlecili podsłuchy. Bo dla mnie jedyną zagadką w tej sprawie, której nie można się domyślić, jest nie to, czy PiS za podsłuchami stało, ale czy robiło to na zlecenie Moskwy. I tak pozostaje do dziś.

Obywatel G.C.- Paryż Moskwa 17.15

Sprawa ujawnienia przez IPN agentów polskiego wywiadu, to druga informacja, która przyjmowana jest z „ZASKOCZENIEM” przez media. Ja nie mówię o gadzinówkach PiS, gdzie w ogóle tego typu informacje się nie pojawią, ale o tych rzekomo rzetelnych, a jednak tak tchórzem podszytych, które już zapomniały o tym, jak Macierewicz zdekonspirował polski wywiad wojskowy przygotowując raport o likwidacji WSI. Już wtedy była to jawna zdrada Polski- publikacja nazwisk polskich agentów była ściągawką dla obcych kontrwywiadów- wystarczyło prześledzić obywateli obcych państw, którzy kontaktowali się z wymienionymi polskimi szpiegami- i już większość informatorów naszych służb była zdekonspirowana. A teraz, jakby tego było mało, odtajniono bezpośrednie namiary na informatorów polskiego wywiadu. I to kto: IPN, w którym główną gwiazdą jest człowiek Macierewicza, Cenckiewicz, znany z „niezbitych ekspertyz o agenturalności”, znowu dziwnym trafem pełnych nazwisk tych, którzy komunę obalili, podczas gdy jako czyści i godni zaufania przedstawiani są tacy ludzie, jak komunistyczni przestępcy sądowi w stylu sędziego Kryże, czy prokuratora Piotrowicza.

Macierewicz i Janniger

Kilkakrotnie poruszałem sprawę „ZBIEGÓW OKOLICZNOŚCI” dotyczących CZYNÓW MACIEREWICZA. Zdemaskowanie polskiego wywiadu w raporcie z likwidacji WSI, oskarżenia o agenturalność, jakie Antoni rzucał wobec najważniejszych postaci opozycji antykomunistycznej, także w okresie, gdy ważyły się losy przyjęcia Polski do NATO i Unii Europejskiej. No i wyczyny Macierewicza, gdy w 2015 objął funkcję szefa MON: nalot na siedzibę jednostki podległej NATO, rozbrojenie polskiej armii przez zablokowanie WSZYSTKICH kontraktów na uzbrojenie, pozbawienie armii funduszy poprzez utworzenie kompletnie bezużytecznych Wojsk Obrony Terytorialnej, paranoja smoleńska- czyli wzniecenie totalnej wojny polsko- polskiej. Tyle przypadków powiązanych z jednym i tym samym politykiem i nikt w polskich służbach nie czuje niepokoju? Ciekawe, co statystycy pracujący dla wywiadów, nawet w czasie tak odległym, jak II wojna światowa, powiedzieliby o tylu „ZBIEGACH OKOLICZNOŚCI”? Rozpocząłem popularnym powiedzonkiem i takim zakończę: „Jeżeli jedna osoba ci mówi, że jesteś pijany, może się jej wydawać, jeśli mówią to dwie osoby, to mogą się mylić, jeśli tak powiedzą trzy, to zbieg okoliczności, ale gdy to powie czwarta osoba, po prostu idź spać! Zastanawiałem się, co taką gwiazdę opozycji, autentyczną legendę (w przeciwieństwie do niewiele znaczących braci Kaczyńskich), mogłoby skłonić do przejścia na stronę wroga. Gdyby był księdzem, wystarczyłaby groźba ujawnienia kochanki (nie mówiąc o  szantażu zdemaskowaniem takich przypadków, jak akty pedofilskie Jankowskiego, czy Cybuli- spowiednika Wałęsy), a co w przypadku Macierewicza? Czy ja wiem…? Gdyby taki świętojebliwy konserwatysta oprócz miłości do żony, przejawiał zainteresowanie młodymi chłopcami, jak nie przymierzając Cenckiewicz za młodu, Janniger, czy Misiewicz…? Zakładając, że uległy historyk by mu się przydał w IPN z powodów politycznych, to czym uzasadnić narażanie reputacji bliską więzią z takimi ciapulkami, jak ci dwaj ostatni. Co oni mogli DAĆ Antoniemu? Ja wiem, to z tymi chłopcami, to już jest gruba insynuacja (kto mieczem wojuje, panie Antek), ale rozwalenie wywiadu, zemsta na politykach opozycji antykomunistycznej oraz rozbrojenie armii i rozwalenie jej finansów przez dołożenie stałych wydatków na WOT, czy przyznawanie młodym leszczykom bez praktyki, dostępu do dokumentów z klauzulą „tajne”, to FAKTY. Nie sądzę, by matematycy skłonni byli pominąć taką serię „PRZYPADKÓW”. Bo o ile nie ma człowieka, o którym nie dałoby się ułożyć jakiejś historyjki insynuującej podejrzane kontakty, o tyle wielość dziwnych zdarzeń związanych z Macierewiczem sugeruje coś innego, niż chęć oczernienia. Antoni M. regularnie i systematycznie szkodził interesom Polski. Tylko przez własną głupotę? Czyżby…?!

 

Jeśli podobała Ci się notka- kliknij tu i promuj.

Reklamy

29 myśli w temacie “Powiedzonka, zbiegi okoliczności, przypadki, niespodzianki vs statystyka.

  1. sentencję wstępną traktuję jako czysty żart bazujący na dwuznaczności słowa „idiota”:
    w jednych kontekstach może ono być SZACOWANIEM poziomu umysłowego ptysia, a w innych może być OCENĄ (wartościowaniem) jego osoby, a pośrednio wyrażeniem swojego stosunku emocjonalnego doń…
    /różnicę miedzy OCENIANIEM i SZACOWANIEM próbowałem kiedyś tam wyjaśnić u siebie, być może jeszcze wrócę kiedyś do tego, niemniej jednak z marnym skutkiem, bo w polskim języku te słowa bywają mylone wręcz notorycznie/…

    zakładając i chyba dobrze zakładając kto był mocodawcą Falenty, to ja to widzę tak, że wtedy się nie rozpruł bo chciał być lojalny i liczył na jakieś profity… niestety został przez nich wyciućkany na maksa i teraz to on już się może w dupę pocałować, bo jak siedzi to raczej nie ma dostępu do żadnych materiałów (jeśli takie są), a zresztą obecna władza nie ma nic wspólnego z demokracją, więc taki Falenta może im skoczyć… może po wyborach, ale to wszystko zależy od ich wyniku… na razie mamy kolejny przykład jak są traktowani ci lojalni, ale przydatni tylko na jeden raz…
    na razie może tyle, bo mój real yz uber alles blogares :)…
    p.janz s:)…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dostęp do materiałów nie musi być osobisty. Rozgrywając taką partyjkę oszukiwanego pokera, raczej zabezpieczyłbym się, deponując oryginały w bezpiecznym miejscu. Lubię tę Twoją pedantyczność językową (tutaj akurat przejawiającą się wyłapaniem różnicy między szacowaniem, a ocenianiem). Faktycznie, to czyni zmianę jakościową.

      Polubienie

      1. na „N”-ce to on pewnie nie siedzi i całkiem osamotniony, bez pomocy z zewnątrz też pewnie nie jest… no, ale dalsze fantazjowanie na temat tego, co on może zrobić z ewentualnymi materiałami lub co w ogóle może się z nimi stać uważam za stratę czasu… co by się dalej nie wydarzyło, to partia żadnej szkody nie odniesie…

        tak w sumie, to choć daleko mi do pesymizmu Nitagera, to chyba nader trafnie podsumował w komentarzu niżej gdzieś tam stan umysłów pis-lemingów…

        Polubione przez 1 osoba

  2. Od 5 lat, gdy afera wybuchła w mediach, nie interesuje mnie kto nagrywał, kto zlecał, czy kto pisał scenariusz. Od początku uważałem, że najważniejsze było to co zostało nagrane. Wiem, że inteligentnym inaczej wciska się zupełnie odwrotny kit, i wtedy oni klepią dyrdymały, że „Ale co?! Przecież rozmowy były o niczym!” No i właśnie. Baczni obserwatorzy działań wywiadowczych i kontr.w. wiedzą, że najważniejsze są dane z pozoru bez wartości. Nie wiem, czy pamiętasz, że podczas wizyt Breżniewa największą tajemnicą był sedes do którego ten schorowany dyktator oddawał mocz. Na podstawie analizy tego moczu moczu można było ustalić na jakie choroby badany cierpi, mniej więcej kiedy umrze, i jak to zmieni mapę Świata. Podobno informacja, że córka Putina pracuje w zachodnioeuropejskich mediach kosztowała 200.000 Euro.
    Z dobrych źródeł wiem, że to co nagrano u „Sowy” przeszło najśmielsze oczekiwania, ci co mogli zwiali za granicę, reszta się zaszyła, wcześniej wyrzucając i niszcząc oryginalne nośniki. Jak wiesz do tej pory najwyżsi bonzowie PO nie potrafią określić wagi tych nagrań, z jednej strony mówi się, że to taki mały pikuś, bo ktoś przy wódeczce i ośmiorniczkach pie..lił głupoty, a z drugiej strony robi się z tego zamach stanu. I tylko w środku jest zrobiony w bambuko Falenta.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oczywiście, że treść jest istotna, ale zleceniodawca podsłuchu jest istotny tym bardziej, zwłaszcza że była to afera skutkująca przewrotem politycznym. Władza zmieniła się na konfliktową, odsuwającą Polskę od wpływów w Europie, niszczącą związki naszego państwa z UE. Wyobraź sobie taką hipotetyczną sytuację: Jestem pracownikiem firmy sprzątającej hotel sejmowy i zakładam podsłuchy w wyniku których ujawniane są wrażliwe informacje: o chorobach i innych słabościach posłów, senatorów i ich gości, co skutkuje kolejną zmianą i ustroju, tym razem na- dajmy na to- państwo wyznaniowe z konstytucją uznającą wyższość prawa biblijnego nad stanowionym, a ich interpretacje oddającą wybranym duchownym. Nie interesowałoby Cię, kto mi zlecił założenie podsłuchów? Nie interesowałoby Cię, komu zależało na szpiegowaniu władzy ustawodawczej i jej gości? Nie chciałbyś wiedzieć, czy to Moskwa, czy Waszyngton, czy Jerozolima, czy Watykan, a może Pekin? Anzai, Ty prowadzisz od wielu lat blog polityczny- nie uwierzę Ci. No i sprawa tego Twojego „dobrego źródła”. Coś tu się kupy nie trzyma: Falenta miałby udostępnić podsłuchiwanym oryginały nagrań, żeby sobie mogli je zniszczyć, a sami uciec za granicę? Przy czym ucieczka za granicę w wypadku istnienia dowodów, miałaby rację bytu jedynie w wypadku zatarcia za sobą śladów, a nie funkcjonowania jawnie w państwie europejskim, bo prokuratura natychmiast wystąpiłaby o deportację lub chociażby możliwość przesłuchania świadka na terenie tego państwa. To źródło pachnie mi alkoholem, a nie dobrą informacją- jesteś pewien, że gość nie pił? No jest jeszcze opcja utajnionego śledztwa, ale w takim wypadku dlaczego to „dobre źródło” informuje o tym blogera? Jak dla mnie- zbyt dużo nieścisłości.

      Polubienie

      1. Przewrót polityczny, czy zamach stanu to wersje tych co dali się nagrać, wg Tuska to było tylko takie nic nie znaczące spotkanie przy wódeczce i zakąsce, gdzie panowie nieładnie się wyrażali. Moralność Kalego?
        Z tym hotelem to nie tak. Jeżeli chodzi o VIP-ów tych prawdziwych, a nie ojszczypłotów co dali się nagrać, to wszelkie porządki w pokoju są wykonywane po okiem ochroniarzy. Kosze opróżnia ochrona, prześcieradła, ręczniki, szczotki, gąbki, itp. utylizuje kierownictwo hotelu, które jest odpowiedzialne za zachowanie anonimowości.
        Jeżeli założymy, że jednak nagrano ważne informacje mogące nie tylko obalić rząd, ale i zerwać umowy i pakty mięzynarodowe, czy zakłócić „robienie laski” 😉 to mnie np. interesowałoby pierw naprawienie szkód (dymisje, oświadczenia rządu, itd.) a dopiero potem kto i dla kogo nagrał. Tu pojawia się kolejne pytanie: A co w tym czasie robili ochroniarze i specsłużby wywiadowcze? Walili konia?
        Co do „dobrego źródła” – to są tylko analitycy publicyści, jednak ich publicznymi opiniami niewiele osób się zajmuje. Nie wiem skąd to spore nieporozumienie (fakt z mojej winy). To nagrywający (a nie nagrywani) planowali uciec za granicę jak sprawa zaczynała się rozwijać.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Ale chociażby z powodu rozbieżności (od wypowiedzi o zamachu stanu po interpretacji o nic nieznaczących pierdołach) warto by było zbadać, która wersja jest wiarygodna. Zwłaszcza, że wypowiedzi publiczne rządzą się swoimi prawami, na przykład przedkładaniem efektu propagandowego nad prawdę. Ja przynajmniej jestem zainteresowany poznaniem prawdy, a nie jej politycznej wersji, ponieważ nie prowadzę fan-clubu żadnej ze stron, za to polityka i metody jej uprawiania wydają mi się dość ciekawe dla obserwatora.
          Jeśli chodzi o techniczne możliwości założenia podsłuchu w hotelu, to oczywiście zgadzam się z Tobą- są one nikłe. Chodziło mi o przedstawienie samej hipotetycznej sytuacji, że nagle zostaję właścicielem taśm z podsłuchami. Podobnie zgadzam się z tym, że służby dały totalnie dupy, bo skoro jacyś młodzi, niesprawdzeni kelnerzy mogli zainstalować podsłuchy, to tym bardziej mogli na przykład otruć gości. Po prostu blamaż ochrony po całości- bez najmniejszej szansy na wytłumaczenie.
          Co zaś się tyczy „robienia laski Amerykanom”, to zupełnie nie rozumiem, dlaczego Sikorski wycofał się raczkiem. Ponieważ „robienie laski” stało się podstawowym hasłem przy atakach na rząd Tuska, a potem Kopacz, Radek Sikorski powinien na konferencji prasowej zapytać, kto się nie zgadza z jego słowami, że „nie możemy robić laski Amerykanom”. I wprost skierować pytanie do PiS:
          „Ponieważ największa krytyka tych słów pochodzi od PiS, pytam się kto według prezesa Kaczyńskiego i oficjalnego stanowiska partii PiS powinien w takim razie robić Amerykanom laskę w imieniu Polaków- czy będzie to sam prezes Kaczyński, czy może kandydat na prezydenta, Andrzej Duda (dziś wiemy, że nie miał oporów, by przed kamerami, jako prezydent RP szurać w pozycji kucznej u nóg Donalda Trumpa). A może SLD uważa, że powinniśmy robić laskę Amerykanom i czy to w tym celu na kandydatkę na prezydenta wybrana została Magdalena Ogórek? Wyjaśnijmy to Polakom, bo wyborca powinien być o takich rzeczach uprzedzony”. I zupełnie nie wiem, dlaczego Radkowi zabrakło jaj, by to powiedzieć- skoro już dał się złapać na takim tekście- w gruncie rzeczy zgodnym z polską racją stanu, tylko niepolitycznie wulgarnym, powinien kontynuować temat, bo był on i tak wyciągany przy każdej okazji przez ówczesną opozycję (czyli PiS i SLD).

          Polubienie

          1. Tak, z tą „laską” zrobiło się beznadziejnie. Bo o ile sprawy krajowe można było jeszcze jakoś pucować i udawać, że już są czyste, to Amerykańce mogli się czuć jak by im ktoś napluł do zupy. „Robienie laski (łaski 😉 )” w tym kontekście, to głównie sztucznie zawyżane wartości umów handlowych, tak aby nadwyżka szła do kieszeni kontrahentów. Przykładowo jeżeli cena jednego F-35 waha się ok. 90 mln $ USA, to można ją zawyżyć, albo zmniejszyć wyposażenie. Oczywiście te operacje muszą być niejawne, bo każdy kraj ma inne zobowiązania wobec sprzedającego, i stąd laską nie należy się chwalić, bo to psuje relacje. Jedno nagranie, i dobre stosunki poszły w PiSdu. To dlatego Sikorski nie miał wyjścia i musiał przed kamerami zacisnąć pośladki i rżnąć głupa.

            Polubione przez 1 osoba

            1. Amerykański wyborca nawet nie wie, gdzie leży Polska, tym bardziej nie śledzi wypowiedzi polskich polityków. Dużo pilniej śledzą je Izraelczycy, gdyż dla wielu jest to kraj ich rodziców i dziadków, a akurat oni- w przeciwieństwie do Amerykanów- mocno cenią więzi rodzinne. Wracając do Sikorskiego, skoro dał dupy nie uważając na to, co mówi w miejscach publicznych, powinien to choć przekuć na swój sukces wewnętrzny robiąc to, co ja zaproponowałem. A on zachował się niczym uczniak chwalący się przed kolegami, że nauczyciel może mu skoczyć i przyłapany przez niego na tym chwaleniu- chwilę później nabrał wody w usta i się wycofał.

              Polubienie

  3. I co z tego? Nic to nie zmieni. Zastanawiam się, co musiały zrobić Kaczyński i inne PiSmaki, żeby stracić popularność – i nic mi nie przychodzi do głowy. Ludzie dostali takiego amoku, że WSZYSTKO są w stanie wytłumaczyć. Gdyby taki Duda zastrzelił swoją żonę – to nie Ziobro broniłby go w pierwszej kolejności, tylko własnie ciemny lud. Bo to, panie, Żydówa była!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Z sekciarstwem jest jak z alkoholizmem- czasem trzeba osiągnąć dno, żeby wyjść, czasem potrzebny jest wstrząs. A póki co, jest to ciekawy materiał do obserwacji, a dla przeciętnego Polaka wyzwanie, żeby im na każdym kroku pokazywać, że spisane będą czyny i rozmowy i za wszystko poniosą konsekwencje.

      Polubione przez 1 osoba

        1. Już ponoszą, tylko nie w takiej formie, jak przeciętny człowiek wyobraża sobie konsekwencję czegoś negatywnego (czyli czystej kary). Popadają w izolację, której mechanizm jest bardzo podobny do izolacji alkoholików, tzn. sami uciekają od osób nie akceptujących ich faszyzujących poglądów. Regularna kara też nadejdzie- skoro doczekała się jej taka potęga gospodarcza, jak III Rzesza, to doczekają się i oni, tyle że jak zwykle w takich przypadkach, zapłacą też i inni, być może niewinni, choć częściej popełniający grzech lenistwa, zaniedbania, tumiwisizmu.

          Polubienie

  4. Mówisz, Wolandzie: „Podsłuchiwanie legalnie wybranych władz w celu ich obalenia jest przestępstwem z gatunku zdrady stanu.”
    I dobrze mówisz – bo to prawda.
    Więc ja się pytam, co zrobili podsłuchani wówczas platformersi, poza tłumaczeniem się z wulgaryzmów, z określenia „kamieni kupa”, z „państwa teoretycznego”…? Wili się i przepraszali ze spuszczonym nosem. A powinni podnieść wielkie larum, rozedrzeć na maksa gęby, tupnąć nogą, przeprowadzić masowe aresztowania – wszystko to, co przy zamachu na władzę się czyni.
    No, dupy wołowe i w dodatku bez jaj!
    Podobnie z rozrabiactwem Macierewicza – ten m in. wyłożył obcym państwom naszych agentów, jak na tacy, rozwalił prawie cały wywiad wojskowy, a poza pojedynczymi głosami, że zrobił „be” i nieładnie oraz niezbyt zmasowaną reakcją „generalicji” – znów dupa.
    Z takimi dziuniami, obecnie opozycją, mamy w październiku sięgnąć po władzę i przepędzić PiS?
    Można zapomnieć i nie robić już sobie zbędnych nadziei.
    Nożżż – szlak człowieka trafia!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oczywiście, że masz rację, PO dała dupy i to po całości, bo pozwoliła na bezkarne łamanie prawa przez sektę smoleńską, dziennikarzy współpracujących z podsłuchującymi i chroniącymi ich, księży łamiących na ambonie konkordat i przykazanie „nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”, łgających bez zmrużenia oka, wyłudzających państwową kasę. To był efekt politycznej kalkulacji, która ich zawiodła. Ot, wczoraj choćby dowiedziałem się, że sąd uznał winnym Arabskiego za organizację lotu prezydenta Kaczyńskiego na lotnisko w Smoleńsku, które nie powinno być przez nas uznane za lotnisko. Arabski zrobił to, bo Kaczyński tak chciał, bo kalkulował, że jak odmówi prezydentowi, to będzie to odebrane jako podsycanie wojny kancelarii premiera z kancelarią prezydenta, a jaki był efekt tej kalkulacji- wiemy wszyscy. A to nie jedyna kalkulacja, która zawiodła. Zawieszone ściganie PiSowskich przestępców, zawieszone ściganie winnych zaniedbań szkoleniowych i proceduralnych w 36 specjalnym pułku lotnictwa transportowego, totalna bezkarność przestępców kościelnych….

      Polubienie

  5. Mowi sie ze prawdopodobienstwo wydania sie tajemnicy jest rowne kwadratowi islosci osob o niej wiedzacych.
    Ni wiem czy wiesz, Wolandzie, ale w 41 roku, Winston Churchil wiedzial o planowanym nalocie na Coventry i rzad angielski nie przekazal tej wiadomosci dalej poswiecajac ok 40 tys cywilow zeby zachowac w tajemnicy fakt zlamania niemieckich szyfrow.
    To na pewno jest strasznie trudna i skomplikowana decyzja, gdzie lezy granica. Ale wyglada na to ze nie dla naszych dzielnych orlow z pisu…
    Echhhh, polska to stan umyslu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Churchill, to w ogóle ciekawa postać, tak zasłużona, jak i zbrodnicza, myślę że miał on coś na kształt kompleksu Boga- uważał się za osobę, która jest stworzona do celów wyższych, o specjalnych kompetencjach – w tym o poświęcaniu życia innych dla „dobra wyższego”. To najprawdopodobniej on stał za wepchnięciem liniowca pasażerskiego RMS „Lusitania” w śmiertelną pułapkę niemieckich U-botów, poświęcając życie cywilnych pasażerów, by dać pretekst armii USA do przystąpienia do I wojny światowej. Wczoraj byłem w mniejszej, letniej rezydencji obrzydliwie bogatej rodziny Vane- Tempest- Stewart, skoligaconej z Churchillem (prawnukiem najsłynniejszej, obrzydliwie bogatej właścicielki). To nie do wyobrażania, jak ich życie różniło się od życia przeciętnego człowieka w tamtym czasie- nic dziwnego, że biło im na dekiel i uważali się za półbogów do wyższych celów stworzonych. Zawartość jednej z wielu gablot z porcelaną stołową przewyższa wartość domku, w którym mieszkam. Myślę, że gdyby zebrało się do kupy 100 osób z dobrze zarabiającej klasy średniej, którym moglibyśmy co najwyżej pozazdrościć dochodów, to i tak nie byliby w stanie utrzymać takiej rezydencji ze służbą, końmi, psiarnią, architektami ogrodowymi i zwykłymi ogrodnikami, ochroną, nabytkami rodem z odległych krajów…, a to tylko mała, letnia rezydencja!!!

      Polubienie

  6. W sumie, co do Macierewicza, skoro książka Tomasza Piątka przeszła praktycznie bez echa-a ona jest naprawdę dobrze udokumentowana!-to ja nie wiem, co by się jeszcze mogło wydarzyć, żeby opinia publiczna zareagowała inaczej niż „Meh!”
    Generalnie mam wrażenie, że w którymś miejscu po 2015 roku przekroczyliśmy jakoś granicę, i już się wszystko zrelatywizowało, już żadna postawa nie jest jednoznacznie piętnowana, już nie ma też nic świetego…
    A może to ja jestem po prostu zmęczona?

    Polubione przez 1 osoba

      1. Zmęczenie…. Pamiętam jak przed rokiem 2015 media donosiły o „zmęczeniu” społeczeństwa wojną polsko- polską, a efekt był taki, że wojna, choć wydaje się to niewyobrażalne, eskaluje, a do władzy doszli dążący do monopolu na rządzenie narodowi socjaliści.

        Polubienie

    1. Masz rację, sytuacja na dziś wygląda tak, że niewiarygodne wydaje się przeprowadzenie śledztwa prokuratorskiego i osądzenie Macierewicza, ale pamiętajmy, że wiele rzeczy wydawało się niewiarygodnych, n.p upadek komuny, powrót narodowego socjalizmu pod postacią PiS, w Irlandii niewiarygodne wydawało się podważenie bezkarności Kościoła…. Historia jest zaskakująca, a już z całą pewnością przestępcy nie mogą nigdy spać spokojnie.

      Polubione przez 1 osoba

  7. Poruszana tematyka powinna zmusić czytających jak daleko uda nam się zajechać. Znalazłem notatki z czasów licealnych i studenckich i dziwnie skojarzył mi się z wierszem satyrycznym, usłyszanym w Radiu Wolna Europa, recytowanym przez autora. Oby „nowe: nie wróciło.

    WIERSZYK OKOLICZNOŚCIOWY

    W normalnym społeczeństwie,
    Kiedy umrze dygnitarz –
    „Co mu było?” – to pierwsza
    Rzecz, o którą zapytasz.

    Kiedy ktoś taki w Moskwie
    Umiera, w pierwszej chwili
    Pierwsze staje pytanie:
    „Czemu jego zabili?”

    Nie pytasz: „CZY zabili?”
    Nie ma tego problemu.
    ŻE zabili, to jasne.
    Pytanie tylko, CZEMU?

    Jakie, znaczy, z zabójstwa
    Wskazówki dla nas tajne?
    Bo samo to, że zabili –
    Nieciekawe. Zwyczajne.

    Nu, zabili Bieruta.
    Co dziwnego? Ta joj-że,
    Taż to przecież Sowiety.
    Na sowieckiej dintojrze

    Obskoczyli go kołem –
    Opryszek, rzezimieszek,
    Rzeźnik i zbój. utłukli
    jak laskowy orzeszek.

    Zaprosili na kongres,
    Dał im się, znaczy, podejść.
    Towarzysz zrobił swoje,
    Towarzysz może odejść.

    Towarzysz człowiek Berii.
    Towarzysz przeniewierca.
    Nóż błysnął, spluwa trzasła.
    Umarł. Na atak serca.

    A potem biorą trumnę
    Na ramiona barczyste.
    Potem kładą na marach
    Kolegę komunistę

    I honorową wartą,
    Zwojem żałobnych bluszczów,
    Stają wkoło – Bulganin,
    Surów, Saburów, Chruszczów –

    Z czarnymi opaskami
    Na rękawach bekieszek,
    Ci sami – zbój i rzeźnik,
    Opryszek i rzezimieszek.

    Pochowają kolegę
    W państwowej ceremonii,
    Niby, że dobrowolnie
    Umarł… że to nie oni…

    Bułganin jęczy, Chruszczow
    Jak małe dziecko kwili.
    A ty furt tylko dumasz:
    „Czemu jego zabili?”

    Mnie tylko śmieszy ta sztywność
    Sowieckiego szablonu:
    Pięć lat temu Dymitrow,
    Chłop z żelazobetonu,

    Wstąpił z wizytą do Moskwy,
    W przyjaznej pogawerce
    Ze Stalinem znienacka
    Umarł Na co? Na serce.

    Potem z żalem ogłosił
    Malenkow, spadkobierca,
    Że w Moskwie nagle Stalin
    Umarł na atak serca.

    Potem, żeby już iść tym
    Kardiologicznym saldem,
    Pamiętacie, jak było
    Z nieboszczykiem Gottwaldem?

    Chłop jak byk. Jedzie na pogrzeb.
    I wraca, jak w bombonierce,
    Opakowany w trumnie.
    Umarł w Moskwie. Na serce.

    Potem Bierut. Zdrów człowiek,
    Żwawy Polakożerca,
    Bawi w Moskwie. Umiera.
    Na co? Na atak serca.

    Współczesna medycyna
    Zna tak różne sposoby…
    Nie mogą tam wpaść na pomysł
    Jakiejś innej choroby?

    Trudno się mimo woli
    Oprzeć pewnej refleksji,
    Że Moskwa miasto dziwnie
    Stosowne do apopleksji.

    Kwiaty lecą na trumnę,
    Łzy płyną, niby śluza,
    Pogrzeb się wlecze, na szczot
    Sowieckiego Sojuza,

    „Żegnaj nam, towarzyszu!”
    przy dźwiękach dętej kapeli.
    A wy tylko dumacie:
    „Czemu jego zarżnęli?”

    Poczekajcie, kochani,
    Dowiecie się pokrótce,
    Tylko Chruszczow nowego
    Wyznaczy wam przywódcę

    I jego każe kochać
    I przed nim każe skakać,
    A Bieruta zapomnieć,
    Po Bierucie nie płakać.

    Ja mądry. Ja już dzisiaj
    Roztropnie radzę: patrzcie,
    Z której strony wiatr wieje,
    Zbyt gorliwie nie płaczcie.

    Umarł Bierut. Dopóki
    Żył i porastał w pierze,
    I kukułczym pisklęciem
    Gnieździł się w Belwederze,

    I był ruskim agentem
    Na czele polskiego rządu –
    Dopóty był w instancji
    Naszego, ludzkiego sądu.

    Gdy umarł, duszę swoją
    W inne ręce złożywszy,
    Poszedł pod sąd od naszego
    Sroższy. Bo sprawiedliwszy.

    I jeśli to jest prawda,
    Że gdzieś, na jakiejś górze,
    Na jakimś Synaju grzmiącym.
    W jakiejś wijącej chmurze,

    Przed jakimś sądem stają
    Struchlałe umarlaki –
    Jeżeli to jest prawda,
    Że Sąd się odbywa taki

    I Sędzia wyrok czyta
    Człekowi umarłemu –
    To nam już nic do Bieruta.
    To biada, to biada jemu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Powrót „nowego”. Faktycznie, przypominam sobie to powiedzenie, „oby nowe nie wróciło”, ale pomimo wysiłków, nie potrafię sobie przypomnieć, gdzie je zasłyszałem. Dziś obejrzeliśmy sobie „Herbatkę u Stalina” z Gajosem, Holoubkiem, Szczepkowską i Englertem. Z czystym sercem polecam. I oby nowe nie wróciło.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s