Co Polska może zobaczyć, a niekoniecznie chce- tylko nie mów nikomu!

Niedziela, 12 maja 2019 roku, godzina 12.00 czasu Greenwich, zaczynam pisać felieton- nie wiem, kiedy skończę, mam swoją robotę do wykonania. Rozpoczynam od sprawdzenia ilości wejść na dokument Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”. 22 godziny od internetowej premiery zebrał 2,9 mln wyświetleń. Polacy masowo oglądają wstrząsające świadectwo ofiar, film pokazuje im wiele, tylko czy zechcą usłyszeć i zobaczyć…??? Na początek, każdego chcącego wziąć udział w dyskusji zachęcam do obejrzenia filmu, żeby było wiadomo o czym mówimy.

Oglądaliśmy produkcję wraz ze Świechną w premierowy wieczór. Wymieniliśmy ledwie kilka uwag wstępnych, obydwoje dziś pracujemy i musieliśmy wypocząć. Każde z nas zamieści swoją notkę na ten temat, bez wzajemnych konsultacji. U Świechny możecie poczytać jej wrażenia KLIKAJĄC TU.

Pierwsze uczucie podczas oglądania filmu: Ulga, że to nie ja padłem ofiarą zbrodniczych księży, chronionych później przez zorganizowaną grupę przestępczą zaakceptowaną, jeśli nie powołaną w samym Watykanie służącą obronie duchownych pedofilów i gwałcicieli. Dopiero potem pojawiła się złość i poczucie bezsilności wobec całej przestępczej machiny- od skromnego parafianina po papieża.

Największa zaleta dokumentu: Tomasz Sekielski pokazuje ofiary, a nie dziennikarskie śledztwo. Zawsze, do któregokolwiek prześladowcy by się nie udawał z kamerą, towarzyszy mu ofiara i jej przeżycia, bez względu na odległość w czasie, bez względu na to, czy zbrodnia miała miejsce 5, czy 35 lat temu. Dzięki temu nikt nie może zarzucić autorowi „nagonki na niewinnych księży”. W większości dokumentów śledczych (nie tylko tych o księżach), kamera podąża za zbrodniarzem i kryjącymi go szychami, bądź społecznością, odwracając tym samym uwagę od cierpienia ofiary i sprawiając wrażenie osaczania sprawcy, któremu przecież sąd nie wręczył jeszcze wyroku…. No właśnie…, „nie wręczył…”?! Dokument pana Tomasza pokazuje dowody na to, że nawet teraz, współcześnie, księża z prawomocnym wyrokiem sądowym obejmującym zakaz pracy z dziećmi za popełnione czyny pedofilskie, odprawiają msze i rekolekcje dla dzieci.

IMG_0139

Konfrontacje. Ofiar z oprawcami, ofiar z przedstawicielami zorganizowanej grupy przestępczej chroniącej pedofilów przed odpowiedzialnością- to kolejny mocny punkt dokumentu. Dwóch sprawców u kresu życia przyznaje się do popełnionych zbrodni. Jeden jest przepełniony skruchą, choć i tak przed przyjęciem pełnej odpowiedzialności zasłania się „diabłem”. Drugi wręcz przeciwnie, bagatelizuje swą zbrodnię, dzieli się winą ze swoją ofiarą i twierdzi, że molestowany jako 13 letni chłopiec, dziś dorosły mężczyzna, jest tak samo winny jak on- gwałciciel. I jest to spowiednik Wałęsy, którego były prezydent publicznie bronił, mimo że nie był zapoznany z zeznaniami ofiary. Film pokazał tych, którzy spotkali się z ofiarami, lecz większość zbrodniarzy po prostu chowała się, a pozostali członkowie pedofilskiego gangu duchownych pomagali im w ukryciu.

Sprawa odpowiedzialności Karola Wojtyły, biskupa, kardynała i papieża, który przyjął imię Jan Paweł II. Zwróćcie uwagę na fragment, dyskusji z przedstawicielem duchowieństwa w temacie tajnej instrukcji obowiązującej za pontyfikatu Jana Pawła II „Crimen sollicitations”, a mówiącej ni mniej, ni więcej, tylko o procedurach utajniających przestępstwa duchownych przed prawem świeckim. Duchowni katoliccy do dziś zasłaniają się nim, tłumacząc krycie przestępstw pedofilii dokonywanych przez kolegów po fachu tym dokumentem, który został zniesiony dopiero w roku 2001, gdy Karol Wojtyła już słabował na zdrowiu fizycznym i mentalnym i nie był w stanie trzymać wszystkiego twardą ręką. I nie ma winnych- oni tylko wykonywali rozkazy (co Wam to przypomina?), takie było prawo kanoniczne. Catch 22 (Paragraf 22) normalnie: Kościół uchwala sobie prawo chroniące duchownych gwałcicieli, papież Polak domaga się jego respektowania pod rygorem kar kanonicznych, wspiera go Kościół i dlatego mówienie o odpowiedzialności duchownych, to „atak na Kościół”. Heller i Monty Python w praktyce!!!

Sprawa Wojtyły dotyka mnie szczególnie. Katolicy w Polsce zrobili sobie z niego bożka, złotego cielca, któremu za życia postawili 234 pomniki. Po publicznym przypomnieniu papieskiego nakazu korzystania z instrukcji „Crimen sollicitations” wydanego przez Jana Pawła II, zdarzało mi się tracić znajomych, nie mówiąc już o tym, że na forach internetowych od razu stawałem się „dzieckiem ubeka” (swoją drogą, to ciekawe, jak katolicy walą na oślep w swoich- akurat moi rodzice, to sekciarze żoliborsko- toruńscy chodzący na pasku proboszcza, a tu gorliwi wyznawcy ich wiary walą w nich jak w bęben, a jedynym powodem jest, że im się wydaje, że dowalają mnie), nazywano mnie też trollem publikującym fake- newsy. Zwróćcie zatem w dokumencie uwagę na fakt, że podczas telewizyjnej rozmowy dziennikarza z duchownym, zarówno istnienie tej instrukcji, jak i treść nakazująca krycie przypadków pedofilii były publicznie potwierdzone- ksiądz nie podważał jej treści. Obrona Wojtyły opiera się na wmawianiu opinii publicznej, że o niczym nie wiedział, jak słusznie zauważył ktoś w filmie (bodajże Stanisław Obirek), obraża inteligencję zarówno społeczeństwa, jak i samego papieża. On nie był debilciem, który nie wiedział, co zawiera instrukcja, nie był przygłupem, który nie wie dlaczego przerzuca biskupów, księży, dlaczego ściąga do Watykanu arcybiskupa Bostonu. Sugerowanie, że papież o niczym nie wiedział, bo Dziwisz (jeszcze wrócę do niego) zatrzymywał informacje jest o tyle śmieszna, że Wojtyła domagał się wyciszania tych spraw, przypominając odrobinę Majora Majora Majora Majora z „Paragrafu 22”, który wydał rozkaz, by nie wpuszczać interesantów, gdy jest w pokoju- mogli do niego przychodzić, jak go nie było.

Sprawa odpowiedzialności hierarchów- ze szczególnym uwzględnieniem Episkopatu. To przez nich wiodła ścieżka wyciszania spraw molestowania i to oni potem kierowali pedofilów w inne miejsca do pracy z dziećmi. To oni arogancko spławiali dziennikarzy, nie mówiąc już o ofiarach, które są do tej pory traktowane przez biskupów tak, jakby nie były stroną, nie otrzymują informacji o własnej sprawie, a podczas przesłuchań w procesach kanonicznych, są zmuszane przysięgą do zachowywania w tajemnicy własnej krzywdy. ZORGANIZOWANA GRUPA PRZESTĘPCZA MAJĄCA NA CELU ODSUNIĘCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI DUCHOWNYCH PRZESTĘPCÓW SEKSUALNYCH ZE SPRAWSTWEM KIEROWNICZYM BISKUPÓW Z PAPIEŻEM NA CZELE. Niektórzy z nich wykazywali się szczególnym łajdactwem i bezczelnością, że przypomnę film i to, jak abp dwojga imion Głódź z pełną świadomością czynów pedofilskich dokonanych przez spowiednika Wałęsy, pyskował na jego pogrzebie, domagając się przeprosin i szczując po raz kolejny na ofiary zboczeńca.

Sprawa odpowiedzialności dziennikarzy. Dziś zachwycają się dokumentem Sekielskiego, ale gdy próbował zacząć film, był w najlepszym wypadku proszony o pojawienie się w lepszym terminie. Dziennikarze bardzo chętnie pojadą do Bździn Mniejszych zadawać najtrudniejsze i najbardziej krępujące pytania ofiarom, ale większość z nich ma pełne pampersy na myśl, że można by równie ciężkie pytania zadać sprawcy, bądź chroniącemu go biskupowi- po prostu tego nie robili, sprzeniewierzyli się etyce dziennikarskiej do tego stopnia, że nawet gdy Sinead O’Connor podarła zdjęcie Jana Pawła II, ukryli powód, dla którego to zrobiła, czyli sprawę sióstr Magdalenek, niewolenia młodych kobiet, wykorzystywania seksualnego, pedofilii duchownych w Irlandii.

Sprawa odpowiedzialności wiernych. To nie tylko chowanie głowy w piasek. To szczucie na tych, którzy się postawili (jednym z najbardziej podłych ataków na ofiary jest pytanie „dlaczego dopiero teraz”, jakby bandyctwo nie wiedziało, że ofiara była zastraszona i bała się między innymi ich reakcji). To także ciągłe finansowanie czarnej hydry, tolerowanie przestępców w parafiach, biskupstwach, atakowanie każdego wyciągającego na jaw ich sprawki. TO NIE DUCHOWNI SĄ KOŚCIOŁEM. Oni mają rzekomo stanowić rolę SŁUŻEBNĄ. Kościół to wierni. Także rodzice, którzy pchają swe dzieci w łapska pedofilów nawet, gdy dziecko szuka u nich pomocy. Jakim trzeba być potworem, by szukać poklasku w swoim Grajdołkowie za pomocą dziecka posyłanego na ministranturę do przestępcy. W filmie przeraziło mnie, że ofiara takich rodziców do tej pory mówi o tym fakcie nie nazywając rzeczy po imieniu. Zdanie „dla moich rodziców było ważne, bym był ministrantem” zastępuje istotę zbrodni przeciw własnemu synowi. I ciągnąc temat odpowiedzialności: TO WIERNI MOGĄ ZMIENIĆ KOŚCIÓŁ, WYWIERAJĄC PRESJĘ NA DUCHOWNYCH. Wystarczy odmówić korzystania z usług kleru, zwłaszcza finansowania go dopóki nie wprowadzi przejrzystości w ściganiu przestępców w sutannach.

Komentarze. Pełna skruchy wypowiedź prymasa Wojciecha Polaka i deklaracja chęci naprawy Kościoła i zrekompensowania ofiarom krzywd brzmi dobrze. Problem w tym, że ksiądz prymas był jednym z tych, którzy odmówili wystąpienia przed kamerą w filmie, sugerując złą wolę autora. Ale dobrze, zakładając że skrucha jest szczera, czekam na przesłuchanie kardynała Dziwisza w sprawie odpowiedzialności Jana Pawła II i jego najbliższego otoczenia, wyciszającego skargi (to dotyczy nie tylko gwałtów na dzieciach, także na dorosłych zakonnicach, klerykach), czekam na wykluczenie ze stanu kapłańskiego takich kpiących z ofiar arogantów jak abp Sławoj Leszek Głódź, abp Jędraszewski, abp. Michalik twierdzący, że to dzieci same kuszą kapłanów. Czekam na potępienie partyjnego aparatczyka, ministra Ziobro, który z krajowego rejestru pedofilów usunął wszystkie osoby duchowne, czekam na współdziałanie z policją i dziennikarzami prowadzącymi śledztwa, czekam na przytemperowanie co bardziej krewkich parafian, atakujących te ofiary pedofilów, które postanowiły walczyć o sprawiedliwość i prawdę. Inna grupa komentarzy (z tym, że nie słyszałem, by padły z ust duchownych) dotyczy związku pedofilii duchownych z ich współpracą z SB. I nie chodzi tu o to, że kto robi jedno, robi drugie, a o fakt, że służby specjalne zawsze chętnie korzystają z szantażu, nawet przy zwykłej zdradzie małżeńskiej potrafią ją wykorzystać, a co dopiero przy czynach pedofilskich.

Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński- U wrót doliny (Zbigniew Herbert).

O tych, którzy nie wystąpili. Zwróćcie uwagę, jak niewiele z ofiar znalazło siłę, by wystąpić przed kamerą. Podobnie rzecz ma się ze świadkami. Ludzie nadal się boją kościelnej mafii i ich parafialnych siepaczy- przecież to nie biskup będzie się znęcał na co dzień, lecz „sąsiady” i najbliżsi. Film trwał 2 godziny, a tyle spraw musiał pominąć. To tylko wierzchołek góry lodowej i tematów ściśle związanych z tragedią ofiar.

O mnie. Brzydzę się fałszywymi oskarżeniami, dlatego uważam że każdy przypadek pedofilii powinien zostać poddany rzetelnemu śledztwu policyjnemu. Podobnie jak odpowiedzialność szeregowego kleru, biskupów i papieża, które również powinny zostać zbadane. Zanim Dziwisz, Głódź i reszta trafią do domu księdza z demencją i innymi chorobami wieku starczego. Jeśli nie może tego zrobić sąd karny, może to zrobić IPN, bo arogancja duchowieństwa z episkopatem na czele, odmawianie współpracy ze śledczymi i dziennikarzami, pomijanie ofiar, uporczywe nakładanie na nie presji milczenia pod przysięgą (patrz, scena z komisji kościelnej) służą domysłom. Dopóki Kościół nie zechce się oczyścić, sytuacja się nie zmieni. A KOŚCIÓŁ, TO WIERNI, nie grupa trzymająca władzę- w koloratkach i biskupich szatach.

Poniedziałek, 13 maja 2019, godzina 10.45 czasu Greenwich, kończę pisanie. „Tylko nie mów nikomu” ma 7,1 miliona wyświetleń. Wtorek, 14 maja 2019, godzina 12.30 Greenwich, tuż przed publikacją- 11,7 miliona wyświetleń.

36 myśli w temacie “Co Polska może zobaczyć, a niekoniecznie chce- tylko nie mów nikomu!

  1. Jest jeden wątek, którego oboje nie poruszyliśmy, a który uświadomiłam sobie komentując sprawę u siebie. Kiedy pojawił się problem pedofilii czy zachowań pedofilskich w Kościele. Nie pamiętam już, czy to fragment z filmu (nie chcę go teraz drugi raz oglądać – to ponad moje sił), czy komentarz jakiegoś księdza po filmie, ale sugestia jest taka, że Kościołowi zaszkodziła rewolucja seksualna w latach 60-tych. Że to od tego czasu te nowe nabytki były takie felerne. Czyżby? Pominę tu zupełnie wątek, że rewolucja seksualna w ogóle do Polski nie dotarła, w czym Kościołowi pomogła Polska Ludowa … rozmawialiśmy o tym prywatnie, może będziesz chciał to rozwinąć.

    „Crimen sollicitationis” wydano w roku 1922! Dlaczego wóczas? Hipotezę mam taką, że wpływ na to miała postępująca emancypacja kobiet spowodowana I wojną światową. Ale emancypacja nie w tym sensie, że panie zaczęły księży napastować, tylko raczej świadomość własnych praw spowodowała, że wpływały skargi na zachowanie duchownych. Taka moja hipoteza do ew. sfalsyfikowania. W państwach, gdzie były przeprowadzane niezależne (pozakościelne) dochodzenia, czyli np. w Irlandii, nic nie wskazuje na to, aby przemoc seskualna pojawiła się nagle. Ludzie żyją średnio 80 lat, w dzisiejszych czasach możemy jeszcze zebrać zeznania świadków z lat 40-50tych. I takie zeznania są chociażby w dochodzeniach z terenu USA. Osobną sprawą jest zdefiniowanie tego, co jest przemocą seksualną. Przecież do niedawna kwestia gwałtu małżeńskiego była kontrowersyjna (w Grajdołkowie zapewne dalej jest).

    Sądzę, że twierdzenie o pedofilii w Kościele jako problemie dopiero naszych czasów jest nieuprawnione. Jest to przekonanie oparte na myśli, że jeśli się o czymś nie mówi, to dana rzecz nie istnieje – nie zgadzam się z tym.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Chyba najbardziej znaną osobą, która pedofilię wśród kleru próbowała zwalić na rewolucję seksualną, jest papież emeryt- B16. Argumentacja taka od strony psychologicznej, to racjonalizacja przez obwinianie. Żenujące, zwłaszcza jak na człowieka, który „nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” uważa ponoć za jedno z przykazań otrzymanych dla ludzi przez Mojżesza (Żyda nota bene) od samego Boga. Równie dobrze mógłby powiedzieć, że za pedofilię odpowiada Mickey Mouse i Harry Potter. Co on w ogóle próbuje wciskać, że księża pedofile to niegdysiejsi hippisi zasłuchani w Janis Joplin, The Doors i Jefferson Airplane? Zwłaszcza na polskim gruncie ta argumentacja woła o turnus w Tworkach.
      Jeśli chodzi o datę powstania instrukcji Crimen sollicitationis – zauważ, że w świecie zachodnim, to czas zachłystywania się demokracją. W sądownictwie złoty wiek pieniactwa, procesy o wszystko. A jednocześnie mentalna konserwa, którą Kościół podtrzymywał, więc wiedział, czym to pachnie: Nie ważne, czy oskarżeni, czy ofiary- porządni ludzie nie szlajają się po sądach. Musieli brać pod uwagę, że wcześniej czy później ludzie zaczną dochodzić swego nawet, jeśli pozwanym miałaby być osoba duchowna.
      Problem pedofilii pojawia się tam, gdzie jedna strona jest uprzywilejowana, ma siłę oraz czerpie satysfakcję z bezbronności ofiary i poczucia własnej bezkarności. W Paryżu Markiza de Sade, czyli na przełomie XVIII i XIX- go wieku, ubodzy rodzice posyłali swe córki do szkół baletowych i operetkowych, które były przez burżuazję traktowane jak podręczny burdel. 12-letnie dziewczęta były tam już doświadczonymi prostytutkami, a rodzice udawali, że niczego nie widzą, bo burżuazyjne salony były tym, czym plebania dla mieszkańca naszego Grajdołkowa- nobilitacją.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Nobilitacja … to jest element, który zawsze mi zgrzyta logicznie w towarzystwie stwierdzenia, że duchowni są takimi samymi ludźmi jak my.

        „Musi wymrzeć to pokolenie”, powiedział wczoraj rzecznik jednej z kurii. I odnoszę wrażenie, że tu nie chodzi tylko o pokolenie duchownych, ale także o pokolenie wiernych, którzy tych duchownych rozpuścili. Podobnie jest z sytuacją pokolenia, które uważa, że lekarzom trzeba dawać łapówki, a operacja będzie wtedy lepiej zrobiona. Nie da się wytłumaczyć, że takie myślenie o medycynie jest błędne. Obserwuję blogerów głęboko katolickich (nie przez przypadek nie piszę „głęboko wierzących”, bo to inna bajka) i widzę ich konsternację, to jak próbują się odszczekiwać, umniejszają, przebąkują, że to przecież tylko 3% wszystkich przypadków itp itd, zamiast przyjąć fakty. Musi wymrzeć to pokolenie.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Ja oczywiście rozumiem sens przesłania, że do radykalnych zmian potrzeba zmiany pokoleniowej, ale jednocześnie coś się we mnie buntuje: dlaczego, na Jowisza, mam czekać na nowe pokolenie, czego sam mam nie pogonić tego gangu i nie pokazać mu miejsca w szeregu?!

          Polubione przez 1 osoba

          1. Rewolucja? Ale dzisiaj rewolucja, powstanie są be. Osoby, które chcą natychmiastowych zmian są oskarżane o atak, o pieniactwo – zresztą widać to przy tej sprawie. Kościół chce pojednania. A to oznacza, żeby zostało tak, jak jest – nie odda nienależnego mu miejsca, które mu wyskrobały dla własnych politycznych celów kolejne rzady Najjaśniejszej.

            Polubione przez 1 osoba

  2. W filmie Sekielskiego uderzyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze spokój, cisza, wyważenie. Głos miały ofiary, a emocje pozostawiono widzom, nie narzucając im niczego. To naprawdę kawał znakomitej dziennikarskiej i dokumentalistycznej roboty.
    Po drugie, uderzyło mnie, powtarzane kilkakrotnie przez oprawców: „Bóg mnie osądzi.” W sensie, oni naprawdę tak uważają… Dla nich tylko sąd ostateczny. Ludzki wymiar sprawiedliwości się ich nie ima.
    Hierarchowie kościelni mają przecież wyroki świeckich sądów w poważaniu. Oni są ponad prawem. I to jest naprawdę przerażające…

    W filmie pada zdanie „zinstytucjonalizowany system ochrony sprawców”- i to jest chyba najlepsza i najbardziej aktualna definicja instytucji Kościoła Katolickiego…

    A wiesz, co mnie uderza po obejrzeniu filmu? Że „chrześcijanie”, zranieni w swych delikatnych, religijnych uczuciach przez tęczową aureolę, tutaj nie czują się oburzeni, tu nie mają potrzeby wzywania policji i prokuratury. To ich nie obraża tak jak tęcza.
    I to jest ten aspekt, ze względu na który nie podobał mi się „Kler”- bo tam jest scena, w której oburzeni wierni chcą wymierzyć oprawcy sprawiedliwość. I ta scena to jest całkowite science-fiction, jak latająca deskorolka z „Powrotu do przyszłości.” W sensie, to się po prostu chyba nigdy nie wydarzy…

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Mam bardzo podobny odbiór filmu, jednak nie do końca jestem przekonany, czy oni wierzą w to, że „Bóg” ich osądzi. Dla mnie to brzmi raczej, jak „na razie odwal się ode mnie, a po śmierci zobaczymy- może nic tam nie ma i znowu się upiecze”. Choć akurat ten skruszony ksiądz chyba autentycznie się bal „sądu bożego”, ale już tego samego o spowiedniku Wałęsy bym nie powiedział.
      Świetnie wyłapałaś to, co i mnie chodziło po głowie po obejrzeniu „Kleru”- parafianie usiłujący zlinczować swojego księdza za pedofilię, to zbyt jaskrawa fikcja literacka. W Grajdołkowie raczej świadomie poślą swe dzieci w łapy pedofila, niż zaryzykują gniew osoby duchownej. I masz rację, że świetnym tego symbolem jest zastępcze oburzenie tęczą, która nikomu krzywdy nie robi, podczas gdy kler rżnie im dzieci, szantażuje,a przyłapany odmawia jakiegokolwiek zadośćuczynienia. Polska, to kraj śmierdzących tchórzy, za których przez całą historię nadstawiała karku garstka bohaterów. Dlaczego Polacy zazwyczaj walczyli z przeważającymi siłami wroga? Bo woleli, żeby ktoś za nich walczył, Jedynie w czasach utraty niepodległości, gdy znajdowali się pod batogiem, nagle dostrzegali, że jak sami się nie obronią, to nikt ich nie obroni.

      Polubione przez 2 ludzi

  3. W którym to wieku Tetmajer pisał
    „PATRYOTA“.

    W zdrowem ciele zdrowa dusza!
    Hoc! Hoc! Hopsa! tylko śmiało!
    Jeszcze Polska nie zginęła!
    Co się stało, to się stało!
    Jak Bóg da, to odbierzewa!
    Hulaj dusza bez kontusza!
    Kto nie z nami, to hołota!
    Huha! Vivat »patryota«!

    Rozum, wiedza, talent, praca
    U nas, bratku, nie popłaca!
    Postęp i cywilizacya
    W kąt gdzie wchodzi do gry nacya!
    I »guanem« wnet dostanie
    Kto nie z nami, mocium panie.
    Bo jest jedna tylko cnota,
    Byś był, wasze, »patryota«!
    Możesz kpem być i cymbałem,
    Możesz dureń być siarczysty:
    Byleś z mocą i zapałem
    Kraj miłował macierzysty!
    Co się stało, odstać może!
    Jedno, drugie, trzecie morze…

    Huha! Hopsa! Każdą nową
    Myśl witamy krzyżem pańskim —
    Precz z geniuszem Europy
    Farmazońskim i szatańskim!
    My o jedno tylko szlemy
    Modły k’ niebu z naszej chaty:
    By nam buty mogły śmierdzieć,
    Jak śmierdziały przed stu laty…

    Gdzieś tam jakiś Francuz wściekł się —
    Bęc! Już sterczy na indeksie!
    Ojciec święty siedzi w Rzymie,
    Na plebanii ksiądz Walenty —
    Wara, chłystku, mi tu wnosić
    Swoje »ludzkie dokumenty«!
    Londyn, Berlin i Warszawa
    Niech ci krzyczy: sława! sława!
    Chociaż wiem, jak ci zależy,
    Abyś u mnie był przyjęty,
    Ja ci domu nie otworzę,
    Nie dla takiej on hołoty!
    U mnie w duszy cnota leży —
    Vivat skromność »patryoty«!

    Hoc ha! Hopsa! Byle zdrowo,
    Zdrowa dusza — zdrowe ciało!
    Niechaj śmierdzi, jak śmierdziało,
    Byle tylko narodowo!
    Wolę polskie ….. w polu,
    Niż fiołki w Neapolu!
    Swojsko, polsko, po naszemu,
    Hoc! Hoc! Hopsa! Tak, jak wtedy
    Gdy nas naprzód tłukły Szwedy,
    Potem Niemcy i Moskale —
    Hoc! Hoc! Hopsa! Doskonale!
    Po swojemu! Po staremu!
    Lepiej dostać w łeb w kontuszu,
    Niż we fraku natrzeć uszu!
    Niechaj żyje stara cnota!
    Daj nam dalej kisnąć Boże!
    Jedno, drugie, trzecie morze —
    Vivat »prawy patryota«!…
    A co uległo zmianie???

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Właściwie aż mi nie wypada komentować Tetmajera, ale przyszło mi do głowy, że o ile taka na przykład Biblia jest tekstem zupełnie nieaktualnym, odnoszącym się do innego miejsca, czasu i mentalności, to wiersz poety w odniesieniu dla Grajdołka Nadwiślańskiego tchnie ponadczasowością, podobnie jak w sztuce filmowej „Dzień Świra”.

      Polubienie

  4. „Cybula jedzie w zaparte do końca”… to chyba najmroczniejszy fragment tego filmu…
    natomiast tak zupełnie przy okazji tej całej sprawy wychodzi na to, że w końcu żargon stada zatriumfował nad językiem Nauki, która ma teraz ból głowy, by wymyślić nowe słowo na nazwanie pedofilii…
    p.jzns :)…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Z całą pewnością mroczny, choć jeszcze większą grozę budzą we mnie sądy kościelne- kojarzą mi się z sądami ku-klux klanu: tajemnica, podniosła oprawa, osamotnienie ofiary i całkowita bezradność wobec sprzysiężenia zbrodniarzy.

      Polubione przez 1 osoba

      1. ja to widzę tak /per analogiam/:
        pani Kowalska została zgwałcona /pobita, okradziona/ w lokalu związku (np.) zbieraczy papierków po cukierkach przez członka zarządu tegoż związku i zamiast pójść na policję odwołuje się do sądu koleżeńskiego tegoż związku…
        p.jzns :)…

        Polubione przez 2 ludzi

    2. W sumie mam takie (bardzo subiektywne i niezbyt głęboko przemyślane, przyznaję…) przeświadczenie, że akurat w tej sprawie kwestia terminologii jest sprawą wtórną. Oczywiście, wiadomo powszechnie, że „pedofilia w Kościele” to skrót myślowy, że chodzi o czyny pedofilskie i że większość tych zwyroli w sensie medycznym nie jest pewnie pedofilami… Ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie w tym momencie? Dla ofiar, dla całego tego problemu?Z jednej strony rozumiem, że język kształtuje rzeczywistość, etc., z drugiej, czy nazewnictwo jest istotne, jeśli mamy do czynienia z iście mafijnym systemem tuszowania poważnych przestępstw wobec dzieci?

      Polubione przez 2 ludzi

      1. wiem, że czepiam się detalu językowego, który w tej konkretnej sprawie jest nieistotny… ale jakby nie było, komunikacja to podstawa i staram się tego pilnować, czasem na pograniczu bycia upierdliwym z pełną świadomością tej upierdliwości…
        wracając jednak do tej sprawy, to wczoraj obejrzałem film jeszcze raz, tym razem nie sam i punktem dyskusji podczas filmu i po nim była sprawa, jak wielu ludzi /także ofiary/ traktuje instytucję, związek wyznaniowy zwany „Kościół Rz-kat” zbyt poważnie, na równi z organami państwowymi… próbują szukać rozwiązań w oparciu o kościelne Prawo Kanoniczne, a przecież to jest TYLKO regulamin wewnętrzny tego związku, nic więcej…
        za to obecnie procedowane zmiany w prawie to jakaś kolejna reżimowa ściema, która nic nie wnosi do sprawy, bo co z tego, że się podniesie widełki orzekanych kar za krzywdzenie dzieci?… ja nie mam nic przeciwko temu, niech to będzie 30, 40, 100 lat lub zakopanie żywcem w dole z wapnem niegaszonym, tylko rzecz w tym, że żaden klecha krzywdzący dziecko i tak do pudła nie trafi… zaś podniesienie granicy „wieku przyzwolenia” do 16 lat to już jakieś nieporozumienie, nie za bardzo na temat, bo zaszkodzi także samym małolatom…
        obecny reżim ma tak naprawdę głęboko w dupie dzieciaki i małolatów, piecze tylko własną pieczeń na tej całej sprawie… howgh…
        p.jzns :)…

        Polubione przez 2 ludzi

        1. Powiedziałbym, że proponowana zmiana prawa jest wręcz groźna dla ofiar, bo po pierwsze- i tak żaden klecha do pudła nie trafi, a przecież sam minister sprawiedliwości tego rządu, niejaki Ziobro Zbigniew, usunął z rejestru pedofilów nazwiska duchownych. Po drugie, proponowana zmiana sprawia, że pedofilowi z punktu widzenia jego bezpieczeństwa, będzie korzystniej zabić ofiarę, żeby nie było świadków, bo skoro kara za pedofilię miałaby być wyższa, niż za morderstwo, to rachunek jest prosty: zmniejsza ryzyko ujawnienia gwałtu, a jeśli chodzi o ryzyko karne w razie ujawnienia- nie zmienia się ono.

          Polubienie

          1. pisząc o 100 latach i dole z wapnem wyraziłem raczej swój stosunek sprawców przestępstwa umownie /aczkolwiek błędnie/ zwanego „pedofilią”… natomiast faktycznie to nowe prawo jest złe gdy się spojrzy na całokształt kodeksu karnego, tu masz jak najbardziej rację… tak przy okazji jest to kolejny przykład, jak neokomuchy psują prawo, które powinno być spójną konstrukcją, a nie luźnym zbiorem przepisów oderwanych od całości… a to, że żaden klecha do pudła nie trafi wspomniałem już sam…

            Polubione przez 1 osoba

            1. Pisząc komentarz, chciałem zaznaczyć, że to Ty wspomniałeś o tym, że żaden ksiądz nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności, ale coś mnie rozproszyło i zapomniałem, więc oczywiście akceptuję Twoje prawa autorskie do tej wypowiedzi.

              Polubienie

  5. Możemy sobie dyskutować tak do końca świata, nic z tego nie wynika, ponieważ jeden odważny Sekielski nie zmieni sam mentalności Polaków, a kościół to temat tabu. Żadna stacja TVN ani inna, żaden dziennikarz ani wolna prasa tematu nie pociągnie, a przydałoby się zacząć od szkół, tymczasem kurator Małopolski już zapowiedziała, że nie widzi potrzeby mówienia o tych niedobrych dotykach w szkołach. Sprawy nie ma…

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Jeden odważny Sekielski nie zmieni Świata, to prawda, my też nie zmienimy, ale możemy zmienić nasze postępowanie. I można uświadomić osoby z najbliższego otoczenia, że dopóki nie zaczną traktować duchownych jak każdego innego obywatela, to sytuacja się nie zmieni. KOŚCIÓŁ TO WIERNI i oni mają moc, by wywrzeć presję. Kwestia tylko, czy chcą.

      Polubienie

      1. Mnie się w ogóle wydaje, że wszyscy, nie tylko wierni, jesteśmy współodpowiedzialni…Wszyscy stanowimy część społeczeństwa, które w jakimś stopniu to tolerowało- w sensie istnienie profesjonalnej machiny, działającej na zasadach mafijnych, żeby uniknąć prawa. Przecież członkowi mafii nie powierzylibyśmy naszych rodzinnych uroczystości czy naszych dzieci. Tymczasem…robiliśmy to.
        Tylko, czy potrafimy się otrząsnąć jako społeczeństwo?Jak sobie przypomnę reakcje „liberalnych” polityków i komentatorów po wypowiedzi Jażdżewskiego (jedynego człowieka w tym kraju, który miał jaja, żeby powiedzieć prawdę), to nie mam dobrych przeczuć…

        Polubione przez 1 osoba

  6. Może się mylę, ale wydaje mi się, że duże znaczenie, a może i największe, ma znana zasada, że „tak się gra jak przeciwnik pozwala”. Na ofiary wybierano dzieci z patologicznych i dysfunkcyjnych rodzin. Dlatego oprócz księży wśród winowajców widzę także rodziców, nauczycieli, wychowawców, oraz instytucje odpowiedzialne za wychowywanie młodzieży. Ale wiadomo kampania wyborcza, więc bijemy w księży i w PiS. I tak trzymać! 😉

    Polubienie

    1. Z całą pewnością w niekórych przypadkach wybierano dzieci zamiast dorosłych kobiet, bo te kobiety były mniej dostępne. Skąd wniosek, że wybierano dzieco z patologicznych i dysfunkcyjnych rodzin?

      Niewątpliwie edukacja seksualna pomogłaby młodzieży samej się obronić. Ale najpierw PRL pilnował moralności Polaków, a potem kolejne rządy, stale zasięgające porady Kościoła. Myślę, że brak komunikacji w rodzinie nie pomagał, ale … jest w obecnej chwili prawie niemożliwością wprowadzić nowe standardy komunikacji – obecny rząd walczy z tym pomysłem (także na polu oświatowym) próbując jak najbardziej ograniczyć podmiotowość dzieci i kobiet w rodzinie. Ostatnie zdanie pominę.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. zamiast edukacji seksualnej jest podniesienie „wieku przyzwolenia” do 16 lat, żeby małolaty bardziej bały się seksu we własnym gronie…
        nijak to się nie ma do problemu klechów krzywdzących dzieciaki, ale pis-lemingi tego nie widzą, biją tylko brawo, że ich „cudowny” rząd „coś z tym zrobił”…
        p.jzns :)…

        Polubione przez 1 osoba

          1. a ja „cofam ten sęk” dotyczący „wieku przyzwolenia”, bo tej zmiany w końcu nie uchwalili… aczkolwiek tak nie do końca, bo temat może być ciekawy na inną dyskusję, taką teoretyczną już bardziej…

            za to przy okazji poszedł do kosza już na dzień dobry projekt ustawy „Świeckie państwo”… razem z moim podpisem zresztą, bo jeszcze w sobotę je zbierano, akurat byłem w Krakowie i trafiłem na zbiórkę tych podpisów…

            Polubienie

      2. @ świechna
        No właśnie, poruszyłaś istotny problem. Bo przecież to, że ksiądz ma w d… celibat i na boku bzyknie sobie jakąś parafiankę to jego i jej sprawa. Co innego jednak, gdy chodzi o dzieci.

        Natomiast o tym wybieraniu „słabszych ze stada” mówił jeden z profesorów socjologii (bodajże Markowski). Ja może nieco podkoloryzowałem z tą patologią, ale na pewno chodziło o dysfunkcyjność i prawdopodobnie biedę. To ma sens, bo w zasadzie zawsze na ofiary wybiera się tych co nie mogą się w pełni bronić.

        Polubione przez 1 osoba

    2. Anzai, znasz mnie trochę, naprawdę uważasz, że nie podjąłbym tematu, gdyby nie kampania wyborcza? Przecież zawsze jest jakaś kampania, to jak pory roku, święta i igrzyska, zawsze jest coś. Poza tym nie słyszałem, by duchowni byli partią polityczną startującą w wyborach. To jest trochę, jak z seryjnym mordercą: Gdy trafia się okazja, by go przyszpilić, mobilizuje się siły i organizuje obławę.
      Tak, masz rację, zarówno rodzice, nauczyciele, jak i wychowawcy, a nawet sąsiedzi i parafianie mogliby sobie coś dopisać na listę w rachunku sumienia. Starałem się nawet w felietonie poruszyć sprawę odpowiedzialności różnych osób. Choć zawsze pamiętać należy o tym, kto za co odpowiada. Nikt nie zachęcał księdza, by gwałcił mu dziecko, za to już w wyciszaniu sprawy pomagało wiele osób. Podobnie, jak wiele osób z parlamentarzystami i duchowieństwem na czele, odpowiada za brak uświadomienia dzieci w zakresie ich praw, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa i nietykalności osobistej.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Faktycznie „obijamy” się po tym necie już kilkanaście lat i chyba nie sądzisz, że wciskałbym Ci podteksty kampanijne? Jest temat i obaj piszemy, i obaj dostajemy wqrwu, bo żal biednych dzieci.
        Natomiast obu wiodącym partiom i mendiom ich wspomagającym trudno odmówić politykierstwa. W tych warunkach nie da się rozsądnie wyprocedować konkretnych rozwiązań. A, że do tradycji należy już to, że PiS czego się nie tknie to sp…li dokumentnie, więc jest o czym pisać.
        Problem pedofilii u księży jest znacznie głębszy niż w Irlandii i Chile, więc i rozwiązania będą nieco inne, jeżeli będą. Co do tego mam wątpliwości, bo bez renegocjacji, czy zerwania konkordatu trudno dywagować o roli polskiego wymiaru sprawiedliwości. A konkordatu nikt nie ruszy, bo wtedy PiS cała konstytucję postawi na głowie.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Ja w ogóle mam obawy, że jak się politycy za to zabrali, to gotowi jeszcze spieprzyć robotę Sekielskiego. I mam tu na myśli także (NIESTETY!) opozycję. Do białej gorączki doprowadza mnie, jak w tak medialnej sprawie politycy pieprzą trzy po trzy, dając upust emocjom, zamiast opierać się na faktach. Po części dzieje się tak dlatego, że wielu z nich, to żenujący niedouczeni cwaniaczkowie, którzy (cytując Bareję) „po ukończeniu szkół podstawowych rozpoczęli działalność społeczną”.

          Polubienie

    3. Anzai, kierując się taką logiką, to jeśli dziecko zostanie okradzione, to również współwinni są rodzice (bo nie dopilnowali), jeśli zostanie zabite, tak samo (dlaczego rodzice go przed tym nie uchronili?)
      A jednak do więzienia zamyka się złodziei i morderców, a nie rodziny ofiar…
      Oczywiście, w idealnym świecie rodzice wyposażyliby dziecko w system mechanizmów obronnych, który by je przed czynami pedofilskimi uchronił (niektórzy to robią), ale to jednak jest naprawdę dość abstrakcyjny poziom rozmowy…bo nie żyjemy w idealnym świecie.
      Przypomnę, że powołanie na świat dzieciaka zajmuje około 15 minut i nie trzeba do tego wykazać się ani dojrzałością, ani inteligencją emocjonalną, ani w sumie niczym, poza zdrowo działającym ciałem. Więc tak, jest wiele rodzin dysfunkcyjnych. Tylko to nie zmienia faktu, że każdy przestępca powinien ponosić odpowiedzialność prawną za swoje czyny- i rodzina ofiary nie ma tu żadnego związku z tematem.
      Przestępstwo jest przestępstwem, odpowiada za nie jego sprawca, a nie otoczenie ofiary.
      A tutaj mamy do czynienia z grupą społeczną, w której sprawcy przestępstwa odpowiedzialności nie ponosili, bo przyjęło się, że są ponad prawem.
      Tymczasem nie są.
      Nie do końca też rozumiem argument, że trzeba wypowiedzieć konkordat, żeby ukarać przestępcę??Czy w konkordacie są jakieś zapisy o tym, że księża to nadludzie niepodlegający świeckiemu prawu, a biskupi, zaangażowani w ukrywanie przestępstw seksualnych, są nietykalni?Bo wydaje mi się, że nie…

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ja nie twierdzę, że mam rację bezwzględną, piszę zresztą, że „Może się mylę”, ale Twoje argumenty, chociaż bardzo sensowne, nie przekonują mnie do końca. Ale po kolei.

        Logika ma swoje prawa, które łatwiej dostrzec, gdy wzrokiem obejmie się większy (skrajny) obszar. Za to co czynią dzieci odpowiadają rodzice, jeżeli dziecko zostanie zabite, bo np. wyszło na jezdnię bez opieki rodziców to kara dotyka także rodziców. Oczywiście kara jest mniejsza, albo jej nie ma, gdy dziecko zabił jakiś zboczeniec, czy wariat, ale nadal pozostaje niedosyt, że może bardziej uświadomione dziecko nie znalazło by się w złym czasie i miejscu. I chyba w takim przypadku, gdy ksiądz zabiera 7 letnią dziewczynkę na plebanię do sprzątania, a potem wykonuje z nią … aż się prosi uświadamianie nie tylko dzieci, ale i rodziców.

        Dysfunkcja zawsze przyciąga przestępców, którzy wybierają „osoby słabsze ze stada”, nikt nie napada faceta o posturze byka, ale kulejącą staruszkę już tak. Ja nie umniejszam winy sprawców, tylko zwracam uwagę na inne czynniki, które mogły i mogą zminimalizować zło.

        Konkordat jest traktowany na zasadach umowy międzynarodowej, co w dużym uproszczeniu oznacza, że „księża objęci są immunitetem” i w przypadku próby postawienia im zarzutów karnych prokuratura powinna wcześniej uzyskać zgodę Watykanu (to wynika z innych przepisów ogólnych). To że prokuratura nie próbowała stawiać zarzutów księżom źle świadczy o naszym państwie i naszych politykierach praktycznie ze wszystkich opcji politycznych od momentu powstania III RP. Z drugiej strony jest to jakiś rachunek za niewątpliwy wkład Kościoła w odzyskaniu przez Polskę suwerenności, bo za darmo ta wolność nie przyszła.

        Polubienie

        1. To znaczy ja bardzo szanuję Twoją próbę przybierania szerszej perspektywy, niemniej jednak, argumenty w rodzaju „a gdzie byli rodzice?”, w moim odczuciu, rozmywają problem i w jakiś sposób też odpowiedzialność przestępców, którzy gwałcili dzieci. Jeśli chodzi o dysfunkcjonalność tych rodzin, to czy są jakieś badania, które by potwierdzały Twoją tezę? (Być może ja ich po prostu nie znam…) Plus, co tak do końca uznajemy za dysfunkcję, ortodoksyjny katolicyzm rodziców też się liczy??
          Ja generalnie rozumiem chyba, co masz na myśli, ale dalej nie uważam tych czynników za kluczowe. Dziecko, jako takie, zawsze będzie „najsłabsze ze stada”. To, że nikt tym dzieciom nie pomógł, jest absolutnie przerażające, ale to jest zupełnie inny problem, niż fakt, że mamy do czynienia z całkowitą moralną degrengoladą instytucji, która uważa, że stoi ponad prawem.
          I ja rozumiem mechanizmy, o których piszesz, i wiem dlaczego Kościół ma w Polsce taką pozycję, jaką ma. Tylko wydaje mi się, że nadszedł moment, w którym wszyscy powinniśmy powiedzieć twardo: „dość”.

          Polubione przez 1 osoba

          1. Zjawisko pedofilii nie jest czymś wyizolowanym, funkcjonuje w środowisku, a skutki są pochodną wielu czynników, niektóre z nich przytoczyłem wyżej. To są ważne czynniki, szczególnie, gdy przyjmiemy zasadę, że „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”, oczywiście w odniesieniu tylko do każdego z nich może się wydawać, że to nie ma znaczenia. Ale ma. To dlatego dzieci z rodzin biednych i dysfunkcyjnych są idealną „pożywką” dla pedofilów. Niżej podana definicja dysfunkcji:
            https://www.sensity.pl/czym-sie-rozni-zdrowa-rodzina-od-rodziny-dysfunkcyjnej/
            nie jest pełna, nie odnosi się np. do niepełnych = z różnych względów – rodzin, ale daje jakieś pojęcie szerszego wglądu. Bo przecież także warunki ekonomiczne, czy zwyczaje i mentalność np. „wujka” zastępującego ojca, będą miały znaczenie.
            Co do „momentu”, o którym piszesz, to masz pełną rację – nadszedł już dawno taki czas, aby powiedzieć „dość”. Problem w tym, że ja nie zamierzam agitować, czy propagować określonych zachowań, bardziej interesuje mnie właśnie to „szersze spojrzenie na problem”, nie żyjemy przecież sami, i z tymi „płaskoziemcami” trzeba jakoś egzystować. 😉

            Polubienie

            1. Jestem świadoma tego, że nic nie dzieje się w próżni i Twoje argumenty są jak najbardziej trafione, jeśli będziemy dyskutować o tym, jak zapobiegać pedofilii- bo to też jest praca, którą teraz powinniśmy, jako społeczeństwo, wykonać.
              Natomiast w przypadku przestępstw już dokonanych będę się upierać, że jest to rozmywanie problemu.
              A problemem jest, na przykład, to, że wciąż żaden prokurator nie wszedł do żadnej kurii. I oczywiście, z płaskoziemcami i antyszczepionkowcami żyć musimy, natomiast zwyroli i kryjących ich mafiozów to ja bym jednak wolała widzieć w więzieniu. Wolałabym z nimi nie koegzystować, szczerze mówiąc…

              Polubienie

            2. Wchodząc na obszar związków przyczynowo skutkowych (Ty uważasz, że trzeba usunąć skutek, a ja do tego dokładam przyczyny – nie wiem, czy dobrze to definiuję?) nie powinno się zapominać o możliwościach i kompetencjach. Postawienie przestępców przed sądem – czyli częściowe usunięcie skutków – jest raczej nierealne przed czekającymi nas 3 kampaniami. Natomiast usunięcie przyczyn, które dotychczas ułatwiały pedofilom działanie, leży w naszym zasięgu, i warto po to sięgnąć.
              Z drugiej strony warto bić w ten bębenek i podgrzewać temperaturę sporu, bo może to przyspieszyć odstawienie obu POPISdowatych partii do lamusa. Tylko, czy wtedy będzie lepiej?

              Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s