Wielki odlot, czyli chodzą ludzie.

Jest takie miejsce… Nowy Jork. Państwo w państwie, osobna kategoria. Centrum handlowe, usługowe, bankowe, mekka miłośników sztuki, kreatorów mody i biznesu. Miasto Lou Reeda, Woody Allena, Toma Waitsa, Billy Joela i Dariusza K.- najbogatszego kolegi z mojej klasy, który wszystkiego dorobił się pracą własnej głowy. Wielopasmowe autostrady, mosty, tunele, terminale portowe i porty lotnicze- takie miejsce potrzebuje połączenia ze Światem. Niewiele o nim wiem, nawet niespecjalnie potrafię to sobie wyobrazić, więc ani słowa o nim więcej, bo gdzieś nad rzeką Mleczną rozpościera się słynne miasto Radom, niewiele jedynie sławą ustępujące miastu Kielce. Powiedzieć, że PiS jeździ na wczasy do Radomia pić herbatę z wody po pierogach i kupować buty na rzepy, to jak nie powiedzieć nic. To tu powstało w 2014 roku lotnisko, z którego po trzech latach nie chciał korzystać żaden przewoźnik rejsowy.

Piwnica pod baranami- Do przyjaciół gówniarzy

Ooooo…, tego już za dużo…, jak to „nikt nie chce latać z Radomia”? Może jeszcze ktoś powie, że nie chce wysiadać na peronie we Włoszczowej?! To tak jakby nikt nie chciał oglądać kurwizji albo iść do kina na „Smoleńsk”! Posłuchaj Andżeliko, córko Janusza i Grażyny, posłuchaj Alanie, synu Seby i Karyny: Właśnie że będziesz latać- i to z Radomia! A tak…, na ulubione wczasy all inclusive, żeby się nażreć do oporu bez wyrzutów sumienia, bo niezastąpione biuro podróży Itaka podpisało list intencyjny w sprawie obsługi lotów czarterowych z lotniska (nie jestem pewien, czy jego właściciele zdają sobie sprawę z nie najszczęśliwszych skojarzeń związanych z powrotem władcy Itaki do domu, ale czyż PiS zdawało sobie sprawę z nie najszczęśliwszych skojarzeń wymowy skrótu nazwy partii w obcych językach). Nikt nie będzie partii mówił, co ma sens, a co go nie ma. Jak będzie trzeba, to fabrykę chłodziarek na Spitsbergenie wybudują, a na Saharę dilera piasku wyślą potajemnie. I lotnisko Radom się rozbuduje. Stanowisk kontroli bezpieczeństwa ma być 9 (taki Wrocław dla porównania ma zazwyczaj działające 3- sprawnie dają radę). Odważny plan!

Kabaret Świerszczychrząszcz- Radomian Rhapsody

Wyjdźmy na chwilę z konwencji żartu. Ja naprawdę uważam, że warto pomagać na prowincji. Od tygodnia zachwycam się projektem życia zmarłego niedawno ojca mojej koleżanki, inżyniera architekta Rudolfa Buchalika: W Biłgoraju budowana jest replika słynnej wielkiej synagogi w Wołpie na Białorusi- uważanej za jedną z najpiękniejszych w Europie, a spalonej w czasie wojny przez Niemców. Nie tylko, bo dookoła niej powstaje zjawiskowo piękny rynek, w którym dominuje drewno. I Świechna świadkiem, moją największą obawą było, czy po wybudowaniu, będzie się tam działo tyle od strony biznesowej, by była szansa utrzymania takiego kompleksu. Okazuje się, że inwestorzy pomyśleli: Planuje się tam między innymi takie cuda, jak dom kupca (w którym będzie się mieścił ośrodek rehabilitacji i odnowy biologicznej), zrewitalizowany młyn z przeznaczeniem na dom kultury, hotel, kuchnia kresowa…. Zachęcam do wejścia na stronę- kliknij tu w ten akapit, by się tam znaleźć.

Lotnisko też potrzebuje dobrych pomysłów-zachęty, by z niego korzystali inwestorzy. A tu w okolicy Radomia jest taka konkurencja, jak Okęcie (100 km) i Modlin (140 km), a do tego Lublin (130 km) i Łódź (140 km), Rzeszów (190 km), Kraków (210 km). To by było bardzo miło, gdyby inwestycja w rozbudowę lotniska pozwoliła na jego utrzymanie, pytam tylko na jakiej zasadzie, skoro przewoźnikom nie opłacało się stamtąd latać? Szykuje się sukces na miarę sukcesów Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim?

TSA- Chodzą ludzie

Właśnie…, Beatka i spółka, czyli tytułowi ludzie. O „sukcesach” sołtys Ruiny głośno było we wszystkich mediach i na każdym blogu politycznym, ale gdzie bym nie zajrzał, sprawę traktuje się personalnie. Ot, takie „głupia Szydło, pokazali jej miejsce w szeregu”. Tymczasem to nie jest prztyczek osobisty. Szydło weźmie dobrą kasę za robienie z siebie idiotki, a przecież nikt jej nie da gwarancji, że w innej roli idiotki by z siebie nie dawała robić. Dla niej kasa się zgadza, więc nie śmiejmy się jak pensjonariusze płonącego domu wariatów. Tragedią jest, że ex-premier teoretyczna, podobnie jak każda jedna osoba odpowiedzialna za politykę zagraniczną Polski za rządów PiS, wzięła pieniądze za zrobienie z naszej Ojczyzny ŻULA NARODÓW. To żul wyciąga łapę po datki, by zaraz potem pyskować, że za mało, to żul dostając szansę na pracę i odbicie się od dna, po pierwszej wypłacie zapija, idzie na zwolnienie lekarskie i pogrywa w kulki. Nikt się z żulem bić nie będzie. Żula się zostawia tam, gdzie się sam ustawia- obok sklepu z winem prostym, przy śmietniku, blisko złomu i makulatury. Przekaz dnia PiS był taki, że to zemsta. Taka zemsta, jak upadek z własnoręcznie podciętej gałęzi, na której się siedzi, czyli oczywista konsekwencja łamania unijnych wartości i obstrukcji w ważnych dla rejonu sprawach, jak choćby ochrona środowiska, czy wybór szefa KE. Zachowujesz się jak żul, który burczy znad kielicha „veto liberum”, dostaniesz co się żulowi należy!

Kult- Śmierć poety

Prezes pan ogłosił, że za cztery lata go w polityce nie będzie, bo ma już swoje lata. Ja bym to ujął inaczej: Prezes pan jest dziadygą, który zabagnił własną sprawność przez lenistwo i brak ruchu. Dbający o siebie ludzie w jego wieku wyglądają dużo lepiej i mają nieporównywalnie większą sprawność fizyczną. Ale nie on, pomimo iż jest synem długowiecznej matki. Geny genami, ale stan organizmu nie tylko od nich zależy. Za cztery lata prezes może rzeczywiście wąchać kwiatki od spodu lub być kukiełą. Może, ale nie musi. Medycyna czyni cuda, a on dobrowolnie władzy nie odda. To jedyne co ma. Nie ma rodziny, przyjaciół, zainteresowań też nie ma. Jest tylko świat politycznej intrygi. Nie wierzę w ani jedno słowo tego kłamcy. Kokieteria zbyt jawna.

DSC_0865

Ktoś jeszcze z podłej zmiany ogłosił odejście z polityki. I to już od najbliższej, wyborczej jesieni. Plugawy Krystyn, bo o nim mowa, tym razem raczej nie kłamie. Był wrzodem na dupie prezesa pana. Nieusuwalnym z powodu układu z Rydzykiem. Widocznie dogadali się, co do warunków podmianki. Krystyn zrobił swoje, Krystyn może odejść. Krzywda mu się zresztą nie stanie, jakiś stołek w cieniu się znajdzie. A odejść musi, bo wojna totalna była dla Kaczyńskiego dobra, gdy był w opozycji. Jako strona rządząca, potrzebuje spokoju. Plugawy Krystyn zaś potrafił piekło rozpętać w obronie wymowy „wziąŚĆ”, zamiast „wziąć”. Tyle w tym decyzji Krystyna, co w tym, że żyje samotnie. Ani to zgodne z jego wolą, ani od niego nie zależało.

Republika- Odchodząc

A teraz zmiana klimatu- nieco spraw damsko- męskich. Pierwszy PiSowski premier, Kaziu Marcinkiewicz, który wieloletnim wazeliniarstwem bezskutecznie próbował wywalczyć miejsce w szeregach PO, dziś usiłuje robić z siebie ofiarę systemu. Nie płaci alimentów i ogłasza wszem i wobec, iż chętnie pójdzie do więzienia Ziobry. Lipny powód. Kaziu nie jest ofiarą systemu, a ofiarą własnej głupoty. Najpierw myślał siusiakiem, a teraz jak ostatni gówniarz uchyla się od odpowiedzialności. To fakt, zupełnie nie rozumiem decyzji sądu, nie wiem za co dorosłej kobiecie, która tak pasowała na małżonkę, jak ja na gwiazdę sumo, przyznał 4 tysiące alimentów. Może źle się Kaziu bronił, może poskąpił na dobrego prawnika, a może podpadł kiedyś sędziemu, czy też sędzinie- to nie jest ważne. Istotne jest, że w demokracji wyroki sądów należy respektować, nawet jeśli nie uznajemy ich za sprawiedliwe. I nie chodzi tu nawet o lojalizm, a o czystą kalkulację. Naprawdę szkoda zdrowia na siedzenie za kratkami, skoro wystarczy zapłacić. Życie jest piękne, zwłaszcza własne, a Kaziu chce jego kosztem zrobić na złość swej „Dżezabell”. Jak to emocje potrafią rozum odebrać.

I co… WIELKI ODLOT!!!

Kliknij tu, by promować, jeśli Ci się dobrze czytało.

Reklamy

Znikający pedofil- to nie nowy film braci Sekielskich, a wyretuszowany pomnik Jana Pawła II.

Pomnik Jana Pawła II z kustoszem bazyliki w Licheniu przed filmem braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” wyglądał tak:

Papa z pedofilem

Po filmie minęło trochę czasu potrzebnego na niezbędny retusz, ale od dziś ten sam pomnik wygląda tak:

Papa bez pedofila

Ponieważ internet nie śpi, ktoś niemal natychmiast zauważył, że podobnego retuszu dokonali sowieccy propagandziści, usuwając ze słynnego zdjęcia Stalina z Jeżowem tego drugiego. Powód: ten który był przez lata oficjalnie cacy, nagle okazał się be, został osądzony i stracony. Nikołaj Iwanowicz Jeżow zwany Krwawym Karłem, nie mógł dłużej pozostawać na jednym wizerunku z Iosifem Wissarionowiczem Dżugaszwili, Słońcem Narodów.

Siouxie & The Banshees- Rhapsody

Tymczasem Tomasz Sekielski poinformował, że jest już oficjalny tytuł drugiej części dokumentu o pedofilii w polskim Kościele, brzmi on „Zabawa w chowanego”. Jeśli chodzi o pierwszą część, czyli „Tylko nie mów nikomu”, za jeden z istotniejszych fragmentów (z punktu widzenia dokumentalnego) uznałem moment, gdy na konferencji prasowej Episkopatu w sprawie pedofilii, po informacji o ilości stwierdzonych przypadków, zapytano „ile z nich zostało zgłoszonych organom ścigania przez stronę kościelną”. Biskupi próbowali odpowiedzieć nie na temat, powtarzając liczbę stwierdzonych przypadków, lecz dziennikarz twardo powtórzył zapytanie o to, ile z tych przypadków zgłosiła strona kościelna, a nie ofiary. Odpowiedź brzmiała „TEGO NIE WIEMY”. Nadal jestem żywo zainteresowany podaniem liczby przypadków pedofilii zgłoszonych przez sam Kościół.

Siekiera- Między nami dobrze jest

W marcu roku 2012 Episkopat Polski zorganizował konferencję na temat pedofilii, zapraszając do udziału abpa seniora Juliusza Paetza i ogłaszając, że żadnych odszkodowań wypłacać nie zamierzają. Pomyślałem sobie wtedy, że nie ma takiego grzechu głównego, którego by biskupi nie popełnili i stworzyłem naprędce cykl siedmiu fraszek pod wspólnym tytułem „Grzechy kardynalne”. Zapraszam do lektury pytając jednocześnie Czytelników, czy według Was coś się w międzyczasie zmieniło.

GRZECHY KARDYNALNE.

pycha

mów mi “ekscelencjo”,

popraw mi czapeczkę,

pocałuj mnie w pierścień,

ukłoń się troszeczkę;

pomniki za życia,

ulice i place,

a ja to nazywam

“skromnością inaczej”.

chciwość

może mi ktoś wytłumaczy:

cóż takiego to się stało,

że gdy dasz coś biskupowi,

powie: mało, mało, mało?!

budżet państwa i fundacje,

i działalność gospodarcza,

darowizny, malwersacje,

wyłudzenia- wciąż nie starcza!

nieczystość

tango kopulango,

tango to biskupie:

ręka duchownego

na chłopięcej pupie;

oj dana, dana,

na chwałę pana,

oj dana, dana,

na chwałę pana.

zazdrość

niemcom dobrobytu,

pieniędzy bankowcom,

żydom wybranego

narodu zazdroszczą;

chcą więc mieć to wszystko,

lecz to ich zniesmacza,

że konieczna tu jest

bardzo ciężka praca.

nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

czy to sumo jest drużyna?

nie- zbyt dużo piją wina!

to jest polski episkopat:

brzusio w brzusio- kawał chłopa;

nad tym trzeba popracować,

aby wancioł wyhodować,

wszak nie samym chlebem żyją:

jedzą, piją, potem tyją.

gniew

kiedy babcia z dziadkiem,

dotąd tak łagodni,

wykrzywiają twarze

węsząc wszędzie zbrodnie,

gdy skokom ciśnienia

wszystko wokół sprzyja,

znaczy, że słuchali

dziś radia maryja.

lenistwo

jest samotnym, zdrowym chłopem,

lecz wymaga wciąż gosposi,

bo zbyt wiele to roboty:

do jedzenia zrobić cosik,

a sprzątanie to rzecz babska,

więc posłuchaj, mocium panie:

nie do mietły są te łapska,

ani nie by robić pranie.

 

Jeśli dobrze Ci się czytało, kliknij tu i promuj notkę.

 

Od leworęczności do Aspergera i homoseksualizmu, czyli o braku wiedzy.

Mam starego kumpla, takiego od przedszkola. Razem chodziliśmy i do podstawówki, i do ogólniaka, nawet studia zaczynaliśmy na tej samej polibudzie, tylko on zmienił uczelnię na ekonomiczną. Dziś ma firmę i dobrze płatny zawód (przez dobrze, mam na myśli 250m2 domku w Warszawie, luksusowy, uterenowiony samochód rodzinny, do tego profesjonalny samochód terenowy do zabawy, broń do zabawy, dość drogie hobby- narty, żeglarstwo, paintball, off road). Od kiedy pamiętam, wyróżniał się na tle rówieśników. Miał niesamowity talent do wszelkich sportów, matematyki i fizyki, szachów i brydża. Był też haczyk: Miał problem z zachowaniami społecznymi. Nie zawsze odkrywał w porę granice żartów, czasem zaś żartów nie potrafił zidentyfikować, miał kłopot z luźną rozmową. Nasilało się to przy alkoholu, w związku z czym pewna część znajomych przestała go zapraszać na zakrapiane imprezy. Ogólnie dobry był z niego facet, podejrzewam że nadal jest, a kto z nas nie ma wad i jest doskonały, rączka do góry. Osobiście hołduję hipotezie, że każdy ma jakieś deficyty, ale jedni lepiej sobie z nimi radzą, a inni gorzej. To trochę jak z własną powierzchownością: Jedni akceptują swoje ciało, inni mają z tym problem i można im w jakimś zakresie pomóc.

Deep Purple- Perfect Strangers

Jakiś czas temu podczas spotkania starych znajomych ten kolega opowiedział nam, że co tydzień wozi swojego syna 200 km w jedną stronę na wizyty u psychologa. Powód: W Polsce brakuje ekspertów, zwłaszcza w psychologii dziecięcej, a u chłopaka wykryto zachowania charakterystyczne dla zespołu Aspergera, mocno utrudniało mu to życie z rówieśnikami, ale okazało się, że sytuacja została bardzo szybko opanowana. Pod wieloma względami specyficzne zachowania syna przypominały ojca, jednak z jakichś powodów ojciec poradził sobie bez poradni. Po pierwsze: W naszych dziecięcych latach nie było w Polsce nikogo, kto by coś na ten temat mógł powiedzieć, po drugie, tyle dzieciaków z poważnymi deficytami było dookoła, że akurat jego przypadłość w naszym otoczeniu była akceptowana i nikomu nie sprawiała większych kłopotów. Wracając do jego syna: Podobno eksperci zaczynają się skłaniać ku teorii, że zachowania „aspergerowe” bardziej przypominają leworęczność, niż jakąś faktyczną chorobę. Tak jak osoba leworęczna w inny sposób wykonuje pewne czynności (wcale nie znaczy to, że jest to sposób gorszy), tak i osoba z zespołem Aspergera ma inny sposób poznawania i przyswajania wiedzy- i niewłaściwym jest wartościowanie, który sposób jest lepszy- po prostu robią to inaczej.

Film dydaktyczny o odmienności- w kontekście autyzmu.

Porównanie do leworęczności dziś wydaje się nie na miejscu, ale ponieważ jestem jednym z ostatnich roczników, które w Polsce zmuszano do pisania prawą ręką (ja akurat jestem praworęczny, ale wiele dzieci miało z tego durnego powodu obniżane oceny, np. moja koleżanka z klasy, dziś wzięta internistka), to przypomnę jeden, dziś niechętnie wspominany fakt: otóż w średniowieczu osoby leworęczne, chętnie były w Europie uznawane za opętane przez Szatana i mordowane „w imię boże”. Przedmioty użytkowe były wtedy projektowane z myślą o praworęcznych, nawet budowle obronne były tak pomyślane, by praworęczny obrońca miał przewagę nad praworęcznym agresorem (bo jakim, skoro leworęcznych mordowano). Do dziś taka na przykład gitara jest robiona dla praworęcznych (leworęczny musi albo nauczyć się przetransponowanych akordów, albo zmienić kolejność nakładania strun). Zrównać wszystkich, a k…a co?!

Republika- „=”

Dziś konserwatywne społeczeństwo, z taką samą zaciekłością, jak niegdyś przy tępieniu mańkutów (swoją drogą, to określenie funkcjonowało również jako obelga- synonim niezdary), wykazuje gorliwość w atakach na homoseksualistów, czy transseksualistów, a co mętniejsze łby nazywają LGBT „IDEOLOGIĄ”. Ciekawe, czy leworęczność również jest według nich ideologią. Ten woli lewą ręką, ten prawą, ten z płcią własną, ten z przeciwną, a kretyn jakiś piramidalny nazywa to „ideologią”. Kuchwa, może jak wolę kwaśnicę od rosołu, to również mam nie taką ideologię?! Zresztą nie tylko osoby z odmienną seksualnością stają się obiektem agresji, bo przecież bohaterowie notki- ojciec i syn z Aspergerem, są często wrzucani do wielkiego worka z napisem „PSYCHICZNI”. Efekt jest taki, że gdy spytasz kogoś, czy badał się pod kątem zachowań ze spektrum Aspergera, to się obraża i zamiast sprawdzić temat, bo być może będzie mu można podpowiedzieć, jak coś robić łatwiej, dalej będzie brnąć na oślep. Zresztą dotyczy to wielu innych zjawisk dotykających sfery psychicznej. Celowo nie wprowadzam podziału na choroby, dysfunkcje, deficyty, etc…, bo nie jest to istotne. Ważne jest bowiem, że traktowanie tych odmienności jako obelgi, powoduje ich ukrywanie. Zamiast poszukiwania sposobu radzenia sobie z takim a nie innym stanem umysłu, następuje próba ukrycia i udawania, że nic się nie dzieje. To między innymi dlatego tak późno alkoholicy zastanawiają się nad swoim problemem, a nawet gdy już do nich dotrze rzeczywistość, to i tak wolą, by ich nazwać pijakami, zamiast alkoholikami, choć przecież to pierwsze określa ich sposób na życie i może być powodem do wstydu, a drugie określenie, to tylko jednostka chorobowa. Zdajecie sobie sprawę, jak często zdarza się, że dopiero uzależnione dziecko po terapii orientuje się, że nie tylko ono, ale i jego rodzice byli uzależnieni? Czytałem też kiedyś bardzo fajny wywiad z kobietą z „Aspergerem”, która dowiedziała się o tym dopiero, gdy zdiagnozowano jej syna i przy okazji przyjrzała się pod tym kątem sobie. Homoseksualiści też nie od razu sobie uświadamiają, co jest na rzeczy. I podobnie jest z wieloma innymi sprawami.

Megadeth- In My Darkest Hour

Powiedzcie mi, dlaczego w tym popapranym grajdole nadwiślańskim, nie można po prostu powiedzieć:

-„Jesteś alkoholikiem? Nie ma sprawy, wystarczy nauczyć się pewnych zachowań, które Cię będą trzymać z dala od picia i nie będziemy sobie przeszkadzać”.

-„Masz Aspergera- spoko, mój najlepszy kumpel również ma. Można sobie pomóc, ćwicząc pewne sposoby komunikacji i wszystkim będzie łatwiej”.

-”Jesteście homoseksualni? Nie szkodzi, nie wy pierwsi, nie ostatni. Dopóki nikt nikogo nie gwałci, nie molestuje, nie narzuca się, wszystko jest o.k., zresztą to samo dotyczy związków heteroseksualnych”.

-„Piszesz lewą ręką? Świetnie, ja tak nie umiem i robię to ręką prawą, ale potrafimy to samo. Zresztą, jeżeli komuś się robienie lewą albo prawą ręką kojarzy z czym innym, to też nie ma sprawy, bo i tak istota przekazu jest ta sama”.

DSC_1044

Pamiętacie film Leszczyńskiego „Konopielka” (ten na podstawie powieści Redlińskiego). Tam też towarzystwo z Taplar próbowało zmusić niejakiego Kaziuka, by pierwszy pokos robił sierpem, zamiast kosą. Że to obraza boska, że zachłanność, że chciwość. A wystarczyło sierpem robić u siebie, skoro to tak fajnie i najlepiej, a i „Bogu miło”,  zamiast wpieprzać się w cudzą robotę! Swoją drogą, otworzyły mu się oczy, gdy po kontuzji sił nie miał, by się ruszać, własna kobita nie zgadzała się na inny seks, niż w pozycji misjonarskiej, za to młoda nauczycielka takich obiekcji nie miała, a gdy już dosiadła Kaziuka i go ujeździła, to okazało się, że tak też można. No i pokażcie mi takiego chłopa, który dziś pierwszy pokos sierpem robi!

 

Jeżeli dobrze ci się czytało- kliknij tu i promuj.

 

P.S. Kliknijcie tu- w ten link. To tak a propos biblijnych mądrości o tym, co robić należy, a czego pod karą (najchętniej śmierci) nie wolno. Znalezione w sieci, a jak cieszy.

Pomóż dojrzeć swojemu księdzu i ulubionej zakonnicy.

Dzisiaj felietonik z gatunku bujających w obłokach, bo nie mam najmniejszych złudzeń, że ktokolwiek weźmie go sobie do serca i zacznie w tym kierunku działać.

Przemysław Gintrowski- Targ

Gdybyśmy prześledzili rewolucyjne, a póki co mające marne szanse na realizację pomysły dotyczące Kościoła Katolickiego, to prawdopodobnie najwięcej z nich dotyczyłoby zniesienia celibatu duchownych i ich opodatkowania na zasadach ogólnych. I chociaż popieram oba te postulaty (zdając sobie sprawę, że w Grajdołkowie Nadwiślańskim one jeszcze długo nie wejdą w życie), to martwi mnie, że nie nazywamy istoty problemu. Bo skandale seksualne, czy finansowe w kościelnych strukturach hierarchicznych są jedynie skutkiem. Problemem bazowym jest BRAK DOJRZAŁOŚCI osób duchownych, a co za tym idzie, brak odpowiedzialności za własne życie i czyny. Począwszy od kleryka i nowicjuszki, po takie sławy jak Jan Paweł II, czy matka Teresa z Kalkuty, mamy do czynienie z osobami skrajnie nieodpowiedzialnymi, bo niedojrzałymi.

IMG_9868

Strojne szaty, miska pod nos, dach nad głową też się znajdzie. Wolność?

Już słyszę te głosy oburzenia: „Jak to?! Święci niedojrzali?! Sam jesteś niedojrzały!!!” Oczywiście, przysłowiowy blondyn, czy blondynka mogą nadal uważać, że 2+2=5, jeśli się długo i głośno prosi, ale nie zmienia to nic w kwestii dojrzałości, której istotą jest odpowiedzialność za własne czyny, a odpowiedzialność to zarówno przyjmowanie konsekwencji własnego postępowania lub zaniechań, jak i takie działanie, by konsekwencje były takie, jak chcemy, a nie przeciwne (np. gdy przepijemy oszczędności, to nie wyjedziemy na wakacje, jak planowaliśmy, więc jeśli dojrzały człowiek chce jechać na wakacje, to nie przepija pieniędzy, tylko je zabezpiecza, zamiast chlać i dobrać przechlaną kwotę z tacy lub intencji). Duchowni nie odpowiadają za swoje czyny, ani nie ponoszą ADEKWATNYCH KONSEKWENCJI. Tyle wstępu, żeby nie pozostawiać Czytelnika z wrażeniem, że oto kolejny typ od prawd objawionych zstąpił w blogosferę, podeprę moje tezy przykładami.

Maanam- Pałac na piasku

Młody chłopak idzie do seminarium. Jeszcze nie zaczął prowadzić własnego domu, nie założył rodziny. Z indywidualnych powodów nie mógł poradzić sobie z życiem i tam ucieka przed odpowiedzialnością. A powody mogą być różne, bo przecież równie dobrze może to być synek Beaty Szydło, wychowany w specyficznych dość warunkach rodzinnych, jak i syn państwa Wojtyłów, bardzo szybko osierocony, przedwcześnie zderzony z odpowiedzialnością za rodzinę, od której ucieczką okazał się stan duchowny. Od chwili wstąpienia do seminarium, zarówno pan Tymoteusz, jak i pan Karol musieli tylko wykonywać polecenia, kto inny odpowiadał za ich życie. Owszem, podlegali karom, ale byli/są chronieni przed konsekwencjami życiowymi. W życiu osoby duchownej kary nie są adekwatne do realiów codzienności, ba, przez pierwsze lata nawet kontakty ze  światem zewnętrznym (np. rodziną) są dozwolone jedynie w towarzystwie wskazanego przez księdza opiekuna, starszego seminarzysty- dla lepszej ochrony przed realem. Jeżeli ktoś ma kłopot z rozróżnieniem: Jeśli pan X nachla się w pracy, straci ją, będzie nie dojadał, wraz z nim jego rodzina, jednocześnie może stracić dach nad głową. W seminarium, jeśli się nachla, dostanie jakąś karę, ale nie ma styczności z naturalnymi konsekwencjami, nadal będzie miał żarcie, mieszkanie, zupełnie jak gówniarz pod opieką dorosłych. Jeśli pan X zrobi dziecko w cywilu, musi je utrzymywać, a najlepiej wychować. Zrobi je w seminarium, to zbiór reportaży Marty Abramowicz „Dzieci księży- nasza wspólna tajemnica” wyjaśnia, co może zrobić, a wierzcie mi, ekstremalnie rzadko wychowuje swoje dziecko. Później chłopak otrzymuje święcenia, dostaje mieszkanie służbowe, często biega koło niego gosposia, a już nader często dzieje się tak od stanowiska proboszcza wzwyż. Samotny facet bez rodziny na utrzymaniu, nie musi dbać o nic związanego z jego własnym tyłkiem. Dobrze, że sam mocz oddaje i wodę spuszcza po sobie.

Lady Pank- Vademecum skauta

Sprawa zakonnic jest jeszcze bardziej jednoznaczna. Niedojrzałe dziewczęta (niemalże tylko takie, bo starsze osoby ekstremalnie rzadko są przyjmowane do zakonów), które na skutek swoich deficytów emocjonalnych trafiają do klasztoru, stają się niewolnicami. Nie robią nic związanego z własnym życiem, wykonują tylko rozkazy przełożonych. Rozkazy z epoki niewolnictwa. Reportaże wspomnianej już Marty Abramowicz „Zakonnice odchodzą po cichu” opisują takie absurdy, jak mycie toalet bez użycia szczotki, czy opiekę nad kurnikiem, do której zmuszana jest dziewczyna marząca o edukacji i rozwoju. Mówimy o jednej z najbardziej haniebnych procederów w historii współczesnej Polski- to autentyczne niewolnictwo, znęcanie się psychiczne i fizyczne, zdarza się, że powiązane z wykorzystywaniem seksualnym. I ani grama w tym odpowiedzialności za własne życie, które organizuje im obca osoba. Zero relacji międzyludzkich, tępienie przyjaźni, kompletny brak kontaktu z własnymi uczuciami.

Sztywny pal Azji- Budujemy grób dla faraona

To wszystko brzmi jak oskarżenie, ale tak naprawdę to opis niewoli nieprzystającej do cywilizowanego Świata. W starożytnym Rzymie niewolnik po latach wiernej służby mógł zostać nadzorcą niewolników, ale zawsze był niewolnikiem- nie mógł nawet wybrać miejsca pobytu. To samo jest w stanie duchownym. Pomóc tym ludziom może jedynie wprowadzenie ich w świat realny, świat popełniania własnych błędów i ponoszenia własnych konsekwencji, ale jednocześnie w świat własnych sukcesów i zbierania ich owoców dla siebie, oczywiście z przyzwoleniem na dzielenie się nimi według własnego uznania. Gdyby osoba duchowna mogła żyć w wynajętym przez siebie ze swojej pensji (nie przez parafię, czy zakon) mieszkaniu, gdyby ze swojej wypłaty (a nie z tacy) musiałaby opłacić służącą, bądź wreszcie nauczyć się samodzielnie obsługiwać, zrobiłaby krok ku wolności. Ponoszenie konsekwencji własnych czynów byłoby zbawienne dla nich samych. Nikomu nie życzę zmarnowania życia w niewoli, nawet jeśli dochrapie się w międzyczasie własnych niewolników. Duchownym należą się wynagrodzenia zgodne z kodeksem pracy, a odpowiedzialność za ich utrzymanie powinna spoczywać na nich samych, a nie na parafii, czy zakonie. Dopiero potem możemy rozmawiać o podatkach, zniesieniu celibatu, zakładaniu rodzin, bo są to naturalne konsekwencje dojrzałości i odpowiedzialności, które w pierwszym rzędzie należy osiągnąć.

P.S.

Dopóki osoby duchowne nie staną się w pełni za siebie odpowiedzialne, zbrodnią jest powierzanie im wychowania dzieci, młodzieży, opieki nad niepełnosprawnymi, zlecanie im zadań związanych z nauczaniem innych. Jeszcze większą zbrodnią jest udawanie, że księża są psychologami. Z punktu widzenia psychologii, księża są sprawnymi manipulatorami, używającymi podobnych technik, jak handlowcy, czy akwizytorzy. Pomóż swojemu księdzu i ulubionej zakonnicy to zrozumieć i zmuś ich wreszcie do zajęcia się własnym tyłkiem. Dopóki nie odetniesz im pępowiny, będą wiecznymi niewolnikami- dużymi dziećmi uzależnionymi od bezdusznej instytucji.

 

Jeśli dobrze Ci się czytało, kliknij tu i promuj notkę.

Bo tak już jest i już! Mściwość.

Wczoraj chcieliśmy kupić film na dvd. Przeszukaliśmy całą sieć i nic- nie ma! Owszem, jest wersja hiszpańska, francuska, niemiecka, południowokoreańska i kilka innych, lecz polskiej nie ma i już! Złoty Glob za najlepszy film zagraniczny, nominacja do Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany, nominacja do nagrody BAFTA za najlepszy film nieanglojęzyczny. Oscara przegrał z „Milczeniem owiec”. Wiecie już o czym mowa? Kolejna podpowiedź: Reżyserka i jednocześnie autorka scenariusza- Polka, ale własny kraj ma w dupie jej promocję, ponieważ ośmiela się podejmować tematykę holocaustu, krytykować prezesa pana, mieć dobre stosunki z córką- lesbijką- a to w krainie buraka cukrowego grzechy nie do wybaczenia. Co z tego, że jest jedną z ikon polskiej kinematografii- robi filmy pobudzające do myślenia, a tego nad Wisłą nie lubią. A już „Europa, Europa”, to kij w mrowisko- nie tylko w Grajdołkowie. Żydom się nie podoba, bo nie ma heroicznej walki Żyda z wrogiem, tylko jego instynkt przetrwania- wola przeżycia każąca mu przyłączać się do śmiertelnych wrogów, by przeżyć. Niemcom z oczywistych powodów żaden film o holocauście chwały nie przynosi, Rosjanie mieli pretensje, bo również pokazywał ich jako tępych, zindoktrynowanych aparatczyków. Polakom nie podszedł, bo nie dość, że bohaterem jest Żyd, a film nic nie mówi o bohaterach znad Wisły, to jeszcze podkochująca się w ładnym żydowskim chłopcu Polka była garbata, zamiast najpiękniejsza na Świecie! Czasami się zastanawiam, jak mamy rozwijać kulturę, skoro niszczymy nasze największe arcydzieła, niczym talibowie buddyjskie posągi.

Piotr Bukartyk- Tak już jest i już

Tegoroczny festiwal Pol’and’Rock (dawny Przystanek Woodstock). Premier Morawiecki ogłasza rozwiązanie problemu do tej pory nieistniejącego, a stworzonego przez jego własny rząd. Najpierw PKP odmówiły obsługi festiwalu, a gdy okazało się, że młodzież i tak dojedzie, premier dzielnie „załatwił” transport kolejowy. Do jakiego skundlenia potrafi dojść mściwy Cebulak, żeby dokuczyć Owsiakowi, odmówi sobie czystego zysku cierpiących na wieczny niedobór kasy przewoźników kolejowych, stworzy zagrożenie bezpieczeństwa, byle utrudnić organizację znienawidzonej imprezy, która przecież nie jest obowiązkowa. Toż w normalnej firmie kolesia pozbawiającego przedsiębiorstwo takiej liczby klientów wywalono by na zbity pysk, ale nie w Grajdołkowie, nie nad Wisłą! Tu rządzą mściwe, tchórzliwe, gnuśne siurki i dopóki takiego nie weźmiesz za pysk i nie postawisz przed faktem dokonanym, mówiąc chociażby, że w takim razie pół miliona ludzi dotrze transportem samochodowym, czyniąc przy okazji niezły kibel na drogach w rejonie, to poświęcą nawet czysty zysk.

Oddział zamknięty- Oddział

Od kilku dni polskie media karmią Suwerena śmiercią Kristiny, a zdziczały Naród jara się tym, że więźniowie wyli odgrażając się prawdopodobnemu sprawcy. Radość w klubie kretyna, bo towarzystwo wierzy, skądinąd nie bezpodstawnie, że system penitencjarny w Polsce jest tak zdeprawowany i niewydolny, że nie jest w stanie obronić więźnia przed agresją towarzyszy odsiadki. Dlaczego używam takich słów? Bo jeszcze kilka dni temu media pod tym samym zarzutem publikowały portrety innego mężczyzny, wytypowanego przez „łowcę pedofilów” (ochrzczonego tak przez żądne sensacji media). Okazało się, że „łowca” gówno wiedział, oskarżał niewinnego człowieka. Oczywiście gawiedź mi powie, że to i tak pedofil i mu się należy, ale dzięki „łowcy”, prawdziwy morderca mógł być na wolności. Na szczęście policja miała lepszy trop, bo gdyby nie to, zbrodniarz byłby na wolności, a zidiociały tłum by się cieszył, podczas gdy niewinna osoba zbierałaby wpierdziel, za sprawą zdegenerowanego systemu więziennictwa.

DSC_0834

Najlepsze jest to, że za każdym razem, gdy pojadę do Polski, dowiaduję się o coraz to nowych przestępstwach dokonywanych przez „normalnych obywateli”. Niedawno miałem okazję śledzić dzieje pewnego chciwca, który żeby dopiec żonie, z która się rozwodzi, zatrudnił się na czarno i żyje z lewego dochodu. Dzięki temu liczył na niższe alimenty. Ale mnie nie chodzi o to, że jeden koleś tak zrobił. Tam skąd pochodzi, przestępstwa podatkowe są na porządku dziennym, zresztą przestępstwa pospolite również. Jeżeli napiszę, że co drugi mieszkaniec tamtych okolic ma coś za uszami, to i tak będzie to liczba niedoszacowana. Innymi słowy: Większość Cebulaków z obszarów ogarniętych patologią może trafić za kratki, choć tylko część z nich trafi. I zupełnie nie rozumiem tej ich radości z tego powodu, że służba więzienna nie tylko nie będzie w stanie ich obronić, ale najprawdopodobniej sama stworzy takie warunki, żeby mieli dodatkową rozrywkę pod prysznicem przy zabawie „schyl się po mydło”. Wystarczy tylko uświadomić sobie, ile przestępstw Polacy popełniają pod wpływem alkoholu: jazda po pijaku, bójki, rozboje, molestowanie seksualne…. Do tego dodać przestępstwa podatkowe oraz drobne oszustwa i wyłudzenia. Na miejscu cieszących się ze stanu służby penitencjarnej, już zacząłbym się bać o zwieracz. Wydaje się Wam, że więźniowie dopadną jedynie mordercę dziecka? Łoj, łoj, łoj, jasne…, bo to tacy uczuciowi i wyczuleni na sprawiedliwość obywatele, prawda? Zerżną złego mordercę, a dobrego ciapulka od jazdy po pijaku, czy niepłaconych alimentów poczęstują papierosem i dadzą mu najlepszą pryczę. Większość Polaków nie rozumie, czym jest wielopokoleniowa patologia, żyli w bezpiecznej bańce i gówno wiedzą o tym, za co można dostać w mordę, a za co kosę pod żebro. Nie rozumieją, jak się zachowują ci ludzie. Nie mają pojęcia, że ich możliwości intelektualne są często tak niskie, że pod znakiem zapytania stawiają rozpoznanie własnych czynów pod względem dobra i zła. Ale cieszą się, że więźniowie mogą się sadyścić na innych więźniach….- dopóki sami nie trafią za kratki. A wtedy pupa szczy-pie, oj szczy-pie!

Leonard Cohen- Seems So Long Ago, Nancy

Jeśli dobrze Ci się czytało, kliknij tu i promuj.

Powiedzonka, zbiegi okoliczności, przypadki, niespodzianki vs statystyka.

Jest takie spopularyzowane za sprawą internetu powiedzenie: „Jeśli ktoś wygląda jak idiota, zachowuje się jak idiota i gada jak idiota, to nie daj się nabrać- TO JEST IDIOTA!” Nie jestem takim wyznawcą mądrości ludowych, żeby przed nimi klękać, ani tym bardziej traktować je, jako motto życiowe, ale warto je zauważać, chociażby ze względu na pewien rodzaj błyskotliwości autorów. Nawet jeżeli to całkowita bzdura, to o ileż ładniej opakowana. Ta akurat sentencja oprócz zgrabnej i ciętej treści, posiada wiele elementów przydatnych w życiu, z których za najbardziej przydatny uważam, że najpierw sprawdzamy (choćby w celu wykluczenia) najbardziej prawdopodobne oceny przyczyn ludzkich zachowań. Ot, jeżeli spotkamy nie pierwszej świeżości, sinonosego pana idącego zygzakiem i roztaczającego woń etanolu, zakładamy że jest nietrzeźwy, a nie, że to partyzant chwiejący się z wyczerpania po bitwie o gorzelnię, w czasie której doszło do walki wręcz, co tłumaczyć może chwiejny chód, zapach i siniaki, choć oczywiście jeżeli poznamy okoliczności skłaniające nas do drugiej wersji, sprawdzamy je sumiennie, podobnie jak i te z wersji pierwszej. Tyle tytułem wprowadzenia teoretycznego.

El Dupa- 220V

Wtorek 11 czerwca 2019 przyniósł dwie dużej rangi informacje medialne z Polski. Po pierwsze- Marek Falenta szantażuje prezydenta Dudę grożąc ujawnieniem, kto stał za nielegalnymi podsłuchami władz RP (w tle oczywista dość sugestia, że chodzi o partię PiS). Po drugie- IPN rozbroił polski wywiad, kompletnie pozbawiając go resztek wiarygodności, ujawniając materiały nie tylko o polskich, ale i obcych agentach. Inteligentny czytelnik już pewnie wie, po co był mi wstęp.

Zbigniew Hołdys- Molier

Podsłuchiwanie legalnie wybranych władz w celu ich obalenia jest przestępstwem z gatunku zdrady stanu. Często dokonują go obce mocarstwa, bo taka akcja niesie za sobą destabilizację państwa, a użycie do tego celu populistycznej partii jest wręcz modelowym przykładem. W przypadku operacji wojennych, gdy naprzeciwko tajnych służb stoją inne tajne służby, tego typu dywersja niesie za sobą działania zaciemniające. Gdyby to był pojedynek wywiadów, poświęconoby także paru swoich. Pewnie nie każdy wie, bo nikt nie ma obowiązku tak interesować się historią konfliktów międzypaństwowych, ale po rozszyfrowaniu kodów niemieckich w czasie II wojny światowej, matematycy pracujący dla aliantów opracowali statystyczne modele pozwalające określić, ile informacji mogą przekazać swojej walczącej armii- w celu ostrzeżenia, by nie wzbudzić podejrzeń matematyków niemieckich- poświęcano więc życie całych oddziałów, żeby informacje wykorzystywać tylko w decydujących momentach- w przeciwnym razie, Niemcy zmieniliby szyfry i już żadnej informacji nie dałoby się odczytać i nikogo nie byłoby można ostrzec na czas. Nie działa to jednak w przypadku DEZINFORMOWANIA WYBORCÓW- tutaj idzie się na bezczelnego, nie zachowując najmniejszych pozorów, nie czyniąc żadnych działań maskujących, bo ani służby specjalne obcych mocarstw, ani tym bardziej rodzimi politycy nie uważają SUWERENA za podmiot używający głowy do czegoś innego, niż ochrona przed napadaniem wody do szyi w czasie deszczu. Jak to mawiał guru PiSowskiej propagandy, a obecny szef TVP Kurwizja: „CIEMNY LUD TO KUPI”!

Republika- Zróbmy to teraz

…A ponieważ wyborca to kupi i wszyscy wiemy, że nawet KUPIŁ, to nikomu nawet nie chciało się udawać, że podsłuchiwano wszystkich bywalców, nie oszczędzając ludzi Kaczyńskiego. Cuda, panie, cuda!!! Podsłuchiwano VIP-ów z PO, PSL, SLD, a no taki zbieg okoliczności się zdarzył, że nikt z PiS nie bywał w ulubionej restauracji polityków. Jakaż to trudna do rozwiązania zagadka, normalnie dwumian Newtona po prostu! Przypadek, no przechodzili akurat kelnerzy z podsłuchami i na moment wpadli, akurat wtedy, gdy ludzi prezesa nie było! W życiu bym się nie domyślił kto za tym stoi! I dzisiaj, a właściwie już wczoraj, nagła sensacja: Falenta straszy PiSowców, że ujawni iż zlecili podsłuchy. Bo dla mnie jedyną zagadką w tej sprawie, której nie można się domyślić, jest nie to, czy PiS za podsłuchami stało, ale czy robiło to na zlecenie Moskwy. I tak pozostaje do dziś.

Obywatel G.C.- Paryż Moskwa 17.15

Sprawa ujawnienia przez IPN agentów polskiego wywiadu, to druga informacja, która przyjmowana jest z „ZASKOCZENIEM” przez media. Ja nie mówię o gadzinówkach PiS, gdzie w ogóle tego typu informacje się nie pojawią, ale o tych rzekomo rzetelnych, a jednak tak tchórzem podszytych, które już zapomniały o tym, jak Macierewicz zdekonspirował polski wywiad wojskowy przygotowując raport o likwidacji WSI. Już wtedy była to jawna zdrada Polski- publikacja nazwisk polskich agentów była ściągawką dla obcych kontrwywiadów- wystarczyło prześledzić obywateli obcych państw, którzy kontaktowali się z wymienionymi polskimi szpiegami- i już większość informatorów naszych służb była zdekonspirowana. A teraz, jakby tego było mało, odtajniono bezpośrednie namiary na informatorów polskiego wywiadu. I to kto: IPN, w którym główną gwiazdą jest człowiek Macierewicza, Cenckiewicz, znany z „niezbitych ekspertyz o agenturalności”, znowu dziwnym trafem pełnych nazwisk tych, którzy komunę obalili, podczas gdy jako czyści i godni zaufania przedstawiani są tacy ludzie, jak komunistyczni przestępcy sądowi w stylu sędziego Kryże, czy prokuratora Piotrowicza.

Macierewicz i Janniger

Kilkakrotnie poruszałem sprawę „ZBIEGÓW OKOLICZNOŚCI” dotyczących CZYNÓW MACIEREWICZA. Zdemaskowanie polskiego wywiadu w raporcie z likwidacji WSI, oskarżenia o agenturalność, jakie Antoni rzucał wobec najważniejszych postaci opozycji antykomunistycznej, także w okresie, gdy ważyły się losy przyjęcia Polski do NATO i Unii Europejskiej. No i wyczyny Macierewicza, gdy w 2015 objął funkcję szefa MON: nalot na siedzibę jednostki podległej NATO, rozbrojenie polskiej armii przez zablokowanie WSZYSTKICH kontraktów na uzbrojenie, pozbawienie armii funduszy poprzez utworzenie kompletnie bezużytecznych Wojsk Obrony Terytorialnej, paranoja smoleńska- czyli wzniecenie totalnej wojny polsko- polskiej. Tyle przypadków powiązanych z jednym i tym samym politykiem i nikt w polskich służbach nie czuje niepokoju? Ciekawe, co statystycy pracujący dla wywiadów, nawet w czasie tak odległym, jak II wojna światowa, powiedzieliby o tylu „ZBIEGACH OKOLICZNOŚCI”? Rozpocząłem popularnym powiedzonkiem i takim zakończę: „Jeżeli jedna osoba ci mówi, że jesteś pijany, może się jej wydawać, jeśli mówią to dwie osoby, to mogą się mylić, jeśli tak powiedzą trzy, to zbieg okoliczności, ale gdy to powie czwarta osoba, po prostu idź spać! Zastanawiałem się, co taką gwiazdę opozycji, autentyczną legendę (w przeciwieństwie do niewiele znaczących braci Kaczyńskich), mogłoby skłonić do przejścia na stronę wroga. Gdyby był księdzem, wystarczyłaby groźba ujawnienia kochanki (nie mówiąc o  szantażu zdemaskowaniem takich przypadków, jak akty pedofilskie Jankowskiego, czy Cybuli- spowiednika Wałęsy), a co w przypadku Macierewicza? Czy ja wiem…? Gdyby taki świętojebliwy konserwatysta oprócz miłości do żony, przejawiał zainteresowanie młodymi chłopcami, jak nie przymierzając Cenckiewicz za młodu, Janniger, czy Misiewicz…? Zakładając, że uległy historyk by mu się przydał w IPN z powodów politycznych, to czym uzasadnić narażanie reputacji bliską więzią z takimi ciapulkami, jak ci dwaj ostatni. Co oni mogli DAĆ Antoniemu? Ja wiem, to z tymi chłopcami, to już jest gruba insynuacja (kto mieczem wojuje, panie Antek), ale rozwalenie wywiadu, zemsta na politykach opozycji antykomunistycznej oraz rozbrojenie armii i rozwalenie jej finansów przez dołożenie stałych wydatków na WOT, czy przyznawanie młodym leszczykom bez praktyki, dostępu do dokumentów z klauzulą „tajne”, to FAKTY. Nie sądzę, by matematycy skłonni byli pominąć taką serię „PRZYPADKÓW”. Bo o ile nie ma człowieka, o którym nie dałoby się ułożyć jakiejś historyjki insynuującej podejrzane kontakty, o tyle wielość dziwnych zdarzeń związanych z Macierewiczem sugeruje coś innego, niż chęć oczernienia. Antoni M. regularnie i systematycznie szkodził interesom Polski. Tylko przez własną głupotę? Czyżby…?!

 

Jeśli podobała Ci się notka- kliknij tu i promuj.

Taki jest Naród, tego chce i dostanie, dopóki jego wola. Oglądam to z daleka, robię co mogę.

4-go czerwca 2019 minęło 30 lat od pierwszych wyborów, w których można było wybierać kandydatów otwarcie sprzeciwiających się dyktatorskiemu i monopartyjnemu ustrojowi PRL, zjednoczonych w Komitecie Obywatelskim „Solidarność”, ubiegających się o 35% mandatów poselskich i 100% senatorskich. To było jak cud- PZPR oddawała władzę, a przynajmniej jej część, bez rozlewu krwi, a naruszony w ten sposób monolit partyjnego betonu runął dwa lata później, po wyborach w październiku 1991. W czerwcu 1989 jedynie SB, GRU, Kreml oraz kilku najbardziej zatwardziałych komunistycznych dyktatorów wieszało psy na okrągłym okrągłym stole i wyborach 4-go czerwca. Dziś- po trzydziestu latach ramię w ramię z pachołkami Moskwy robią to Jarosław Kaczyński, Tadeusz Rydzyk, Antoni Macierewicz i reszta partyjnioków, próbując wymazać historyczną wartość tego wydarzenia dla niepodległości Polski. Z ich ust w komentarzach do wyborów 4-go czerwca padają słowa, jakich używał do tej pory tylko komunistyczny beton, a dla przesłonięcia tej rocznicy, władze w sojuszu z Kościołem organizują obchody rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, partia ogłasza rekonstrukcję rządu, a prezes pan coś tam bredzi, że Lech Kaczyński choć był w Magdalence, to się „nie fraternizował”. Niech no sprawdzę w archiwum…

Kaczyński pił czy nie pił 1

Nie to mnie jednak niepokoi, bo ludzie są różni, a ja akurat pasjami wyłapuję tych najciekawszych w swej odmienności- mnie udało się nawet pracować z człowiekiem, który po obejrzeniu filmu fabularnego uwierzył w to, że hrabia Dracula naprawdę latał i wypijał swym ofiarom krew, więc mało co jest mnie w stanie zadziwić. Dużo bardziej niż partyjnioki, martwią mnie ludzie, którzy na nich głosują, a raczej ich mnogość, a jeszcze bardziej przeraża mnie to, że jedyna siła mogąca im się przeciwstawić, mam tu na myśli WYBORCÓW głosujących na opozycję, błędnie diagnozuje problem, mianowicie zaczyna zwyciężać przekonanie, że PiS wygrywa, bo zwiększyło wydatki socjalne. Padają nawet większe słowa, jak te z ust działaczki KOD, że głosy na PiS oddano „w obronie godności biednych i swojego Kościoła”, a narrację tę podtrzymują media i symetryści. Pozwólcie zatem, że przypomnę kilka faktów.

Piotr Bukartyk- Dwa kraje.

Rankiem 10-go kwietnia 2010 notowania PiS były na poziomie kilkunastu procent (regularnie poniżej 20%). Lech Kaczyński miał 13% poparcia. Potem nastąpił wstrząs- katastrofa smoleńska. Bardzo szybko zaczęły rodzić się teorie spiskowe. Lecz to nie to stało się przyczyną zmiany układu sił. Dopiero gdy Kaczyński z Macierewiczem stanęli na czele sekty smoleńskiej, która podczas comiesięcznych parad na Krakowskim Przedmieściu rzucała wobec przeciwników politycznych najbardziej chore i z Księżyca wzięte oskarżenia: o zdradę Polski, czy zamach na prezydenta- byle głąb mógł wysnuć dowolnie idiotyczną hipotezę, rzucając na każdego widzącego jej niedorzeczność obelgi, z których „szpion Putina” był stosunkowo łagodną, a odbywało się to z aprobatą PiS i Kościoła. I to wtedy poparcie dla PiS poszybowało na pułap 30%. Nie z powodu 500+, ani żadnej obrony godności, a dlatego, że nagle miliony małych mend, które do tej pory co najwyżej zmyślały i potajemnie opowiadały niestworzone historie o sąsiadach z Grajdołkowa, nagle mogły rzucać najgorszymi pomówieniami we wszystkich- od nielubianej sąsiadki, po premiera RP i okazywało się to powodem do dumy. Mało tego, nagle okazało się, że przygłup, który moczył się na myśl o klasówce z fizyki, mógł w telewizji pleść sprzeczne z zasadami dynamiki Newtona androny, a banda osłów mu przytakiwała i biła brawo.

Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński- Osły i ludzie.

Zanim przejdę do dalszej części felietonu, mały podsumowanie tego fragmentu: Na co najmniej 7 lat przed tym, gdy ktokolwiek mógł uwierzyć, że PiS jest w stanie wrócić do władzy, zanim ktokolwiek mógł kusić obietnicami socjalnymi, banda Kaczyńskiego zatrzymała trend marginalizacji, pozwalając najgorszemu robactwu, wrzodowi Rzeczypospolitej na rzucanie najohydniejszych pomówień tak wobec władz państwowych, jak i popierających je wyborców. FAŁSZYMI OSKARŻENIAMI MORDOWANO ŻOŁNIERZY AK, FAŁSZYWYMI OSKARŻENIAMI ZAMORDOWANO JEZUSA Z NAZARETU, FAŁSZYWYMI OSKARŻENIAMI PiS ODZYSKAŁO WŁADZĘ.

Republika- Poranna wiadomość.

Zanim mnie zarzucicie pouczeniami o tym, bym nie obrażał ludzi, zapytam Was co byście zrobili, gdyby sąsiad po śmierci swego brata w wypadku samochodowym zaczął Was kłamliwie oskarżać o to, że go zamordowaliście, okradliście, groziliście mu, a jako dowód przedstawiał fakt, że się nie lubiliście, bo ubiegaliście się o to samo stanowisko w firmie. Wasze życie stałoby się gonitwą między sądem a prokuraturą- wszystko w sprawie pomówień mówiących o rzekomym zamachu. Stracilibyście pracę, bo wasi przełożeni sami by już nie wiedzieli, czy wierzyć plotkom, czy nie, wasze rodziny też nie miałyby łatwo. Z iloma osobami w życiu codziennym rywalizujecie o to samo stanowisko? Czy to znaczy, że będziecie winni ich śmierci, jeśli zginą w wypadku? Czy o ludziach, którzy Was fałszywie oskarżają o morderstwo, targają bezpodstawnie po sądach, oczerniają przed znajomymi, mówilibyście, że „to biedni ludzie walczący o godność”? To dlaczego mówicie to o twardym elektoracie PiS, którego nic nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe?!

To nie wszystko. Dalsza część przypominania genezy powrotu Kaczyńskiego do władzy. Jesteśmy przy pułapie 30% twardego elektoratu. Czy uważacie, że wtedy nastąpiły socjalne propozycje PiS? Rozwiejmy wątpliwości. Do momentu składania tak rozbudowanych obietnic, brakowało jeszcze co najmniej 5 lat. Wcześniej była cała seria przegranych przez PiS wyborów. Po każdych z nich, przyzwyczajeni do bezkarności zwyrole pomawiali koalicję PO-PSL o sfałszowanie wyborów. Powódź, kryzys światowy, cena ropy- to wszystko była WINA TUSKA! I nikt nie reagował, a już zwłaszcza strażnik żoliborsko- toruńskiej zgnilizny- Kościół. A potem było kolejne fałszywe oskarżenie wobec Tuska- tym razem o udział w aferze Amber Gold. Komisja sejmowa dobiega końca i nic- brak choćby śladu dowodu na prawdziwość oskarżeń, ale gówno się przykleiło. Potem afera podsłuchowa. Bandyci nielegalnie podsłuchują rząd RP, handlują nagraniami, a społeczeństwo ma pretensje do ofiar podsłuchu. Od tamtego czasu minęło ponad 4 lata- większość pod władzą rządu PiS- brak śladu dowodów przestępstw, żadnych aktów oskarżenia, ale gówno przylgnęło na dobre. I jeszcze książka Sumlińskiego „Niebezpieczne związki Komorowskiego”, w której autor fałszywie oskarżał ówczesnego prezydenta o kontakty mafijne będąc tak pewnym bezkarności, że nie starając się nawet ukryć łgarstwa, przepisywał w niej całe fragmenty powieści klasyków fikcji kryminalnej.

David Podsiadło, Męskie granie- Wyspa, drzewo, zamek (cover Perfectu).

Skończyło się na tym? A skąd?! Pod jakim hasłem PiS szło do wyborów? No rączka w górę, kto pamięta? POLSKA W RUINIE!!! Rząd PO-PSL po przeprowadzeniu Polski przez kryzys światowy BEZ RECESJI, po wybudowaniu sieci autostrad, portów lotniczych, ściągnięciu inwestorów zagranicznych, dzięki którym bezrobocie spadło do najniższego w historii wolnej Polski poziomu, po wybudowaniu wielkich stadionów i małych „Orlików” dla młodzieży, po zorganizowaniu Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej i Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej, trafił na bandę Kaczyńskiego, która w szczycie bezczelności i cynizmu, ruszyła do wyborów pod hasłem POLSKA W RUINIE! Co mają do tych łgarstw „biedni, walczący o godność ludzie”?! Wtedy to poparcie PiS w niektórych sondażach poszybowało ponad 40%.

Leonard Cohen- If It Be Your Will

Dopiero ostatnim ruchem była giełda rozdawnictwa. Mniej pracować, więcej zarabiać, cofnąć reformę oświatową, wprowadzić 500+, MIESZKANIE+, FRANKOWICZE+, a później to już tylko SIARA+, KORYTO +, MISIEWICZE +, PISIEWICZE +, PEDOFILIA +, RYDZYK+, AMBONA+, NIEWOLNICTWO +. Aaaa…, byłbym zapomniał…, jeszcze program UCHODŹCY „-”. Niestety, Polacy okazali się trzęsidupami, którzy bali się przyjąć symboliczną liczbę uchodźców (poniżej 2 tysięcy), bo okazało się, że pod pojęciem „solidarność” rozumieją sytuację, gdy cały Świat będzie się solidarnie na nich, Polaków biednych i wiecznie skrzywdzonych zrzucał. Zaraz, zaraz…., jeszcze dodajmy łgarstwa historyczne, często tak bezczelne, jak choćby próba wmówienia ludziom, że to Kaczyńscy byli przywódcami „S”, do tego łgarstwa w paskach TVP, a jak kłamstwo nie przeszło, to przynajmniej można było ciemnemu ludowi wmówić, że 4-go czerwca 1989 nie stało się nic ważnego i przykryć to rocznicą pielgrzymki JPII.

Kaczyński pił czy nie pił 2

Tak wyglądają ci „biedni, walczący o godność”. Ale mówię Wam to ja, zwykły obywatel. Politycy opozycji powinni udawać, że nic im o tym co napisałem nie wiadomo, sprzeciwiają się takiemu szkalowaniu kochanego WYBORCY, a w dodatku stanowczo i z uśmiechem na twarzy winni twierdzić, że SUWEREN ma zawsze racje, a Polacy to świetny, dzielny, dumny Naród. Łgać wzorem Kaczyńskiego, Kurskiego, Macierewicza, Rydzyka: wszędzie i bez żadnych skrupułów. Nie wnikając w to, czy Naród zasługuje na prawdę, politycy powinni pamiętać, że TEN NARÓD PO PROSTU NIE ŻYCZY SOBIE SŁYSZEĆ PRAWDY i dlatego wypada spełnić jego życzenie- w końcu SUWEREN za to płaci- żaden rząd, ni sejm nie ma własnych pieniędzy- nie tylko w Polsce, ale i na Świecie. I zatrudnić fachowców od treningu PR- i słuchać ich, a nie gadać co ślina na język przyniesie, zwłaszcza nie oceniać ujemnie wyborców. Na komfort mówienia tego, co myślę, mogę sobie pozwolić JA- bo mój sposób zarabiania pieniędzy zupełnie nie jest powiązany ze zbieraniem głosów poparcia. I powiem Wam w sekrecie, że gdy dziś zobaczyłem obrazek z pięcioma liderami partyjnymi (Kaczyński, Schetyna, Kosiniak- Kamysz, Kukiz, Laubnauer), to doznałem dziwnego, lecz bardzo silnego uczucia- zupełnie mi nie zależy, by którakolwiek z tych postaci cieszyła się z wyborczego zwycięstwa. Podobnie jak zwycięstwo Biedronia, czy Korwina nie wprawiłoby mnie w stan euforii. A wiecie, dlaczego do tego doszło? Dlaczego nie mogę na nich patrzeć? Bo politycy wyrastają z Narodu- tak właśnie on wygląda- to przekrój Polaków! Przecież dlatego wyjechałem z kraju! Wyścig szczurów, chciwość, krętactwo, nepotyzm, korupcja, brak odpowiedzialności za własne wybory. Od poziomu drobnej polityki samorządowej, a nawet jeszcze wcześniej- od działalności w samorządach szkolnych i uczelnianych oraz w zakładach pracy. Na pewno są jeszcze inni ludzie: uczciwi, pracowici, pilnujący swoich praw i obowiązków, ale jakoś nie mają wystarczającej siły przebicia. Mało tego, znam ich wystarczająco dużo, by mieć kogo w Polsce odwiedzać, ale najwidoczniej nie ma ich tak wielu, jakbym chciał.

 

 

Jeśli Ci się dobrze czytało, kliknij i promuj.

A z pustego, to i Salomon nie naleje, choć póty dzban wodę nosi…

Głosowaliśmy, oczywiście że głosowaliśmy, razem ze Świechną, jak przystało na wyborcze święto – w dobrych humorach i z nadzieją – zameldowaliśmy się pod adresem 12 Ailesbury Rd Dublin. Poparliśmy swoich faworytów, a później już spokojnie oddaliśmy się urokom miasta. Słoneczne dnie w stolicy Irlandii, to prawdziwa rozkosz dla miłośników spacerów: Spójna architektura miasta, dużo zieleni, wypielęgnowane miejskie parki i przydomowe ogródki, plus cała masa atrakcji, z których tym razem wybraliśmy National Gallery of Ireland, by spotkać się z dziełami Caravaggia, Moneta, Rembrandta, Burtona, Yeatsa, Rodina, Picassa, Doiga i innych, kończąc naturalnie w kawiarni. Co ciekawe, można tam spotkać zarówno starszą panią w tweedowym żakiecie, jak pana w średnim wieku w dżinsach, bluzie od dresu i z tatuażami na rękach, czy wycieczkę szkolną lub też ekscentryczną dwudziestolatkę w stroju, który równie dobrze mogłaby nosić Bjork- nikogo nic nie dziwi. Nie spotkaliśmy za to żadnego rodaka w odzieży patriotycznej, żadnej tam husarii, ni śladów żołnierzy wyklętych również nie stwierdzono. Widocznie byli w innej galerii (wężykiem, wężykiem). Wyobraźcie sobie, że nikt tam niczego nie chciał cenzurować i jeśli rzeźba przedstawiała gołą dupę, to prezentowana była w całej okazałości, a gdy mężczyzna z portretu przyodziany był w różową pelerynkę i złote trzewiczki z różyczkami w kolorze pelerynki oraz strusie pióra na głowie, ani partyjny pomyleniec, ni biskupi włazidup nie próbował tak jawnego „gendera” usunąć z ekspozycji, może dlatego, że żaden Miziołek, ni Nawrocki nie mają prawa zarządzać tam żadną sztuką, chyba że jest to sztuka mięsa na ich talerzu. Z tego samego powodu mogliśmy tam oglądać poniższą rzeźbę:

DSC_1001

„Dwa gołe mężczyzny, panie, ściskają się ciasno”, taka historia! No i siłą rzeczy zaczęliśmy o tym wszystkim rozmawiać, zazdroszcząc Irlandczykom zainteresowania sztuką (wiem, wiem- w Polsce też są ludzie, dla których jest ona ważna, tylko że na Zielonej Wyspie jakby większy przekrój społeczeństwa jest na nią otwarty) i słowo do słowa, zeszło na problemy polskiej edukacji. Świechna, jako mająca doświadczenie w krajowych placówkach oświatowych zauważyła, że największym problemem dla nauczyciela chcącego zainspirować polską młodzież do działania jest to, że gdy się ich pyta o zainteresowania, mało kto potrafi na to pytanie odpowiedzieć, a plotkowaniem głupio się chwalić. Ja z kolei wspominałem nauczycieli z moich lat szkolnych i znalazłem tylko jednego, który miał na tyle pasji, by zachęcić młodzież do tworzenia, takiego prawdziwego, na własną rękę (myślę o muzyku opiekującym się kilkoma puławskimi zespołami muzyki z kręgu punk- nowa fala- reggae). Na ogół jednak owszem, jeśli ktoś coś robił, to robił, ale nie przypominam sobie szczególnej zachęty ze strony szkoły.

FNS- Kiedy zamykam oczy.

Przeglądam wyborcze wyniki. I wiecie, co mnie uderza? Frekwencja 45,68% ogłoszona triumfalnie najwyższą w historii. Hip- hip hurra dla największej mobilizacji elektoratów głównych sił politycznych! Więcej niż co drugi Polak miał w dupie wybory, a tu media słodzą, jaki to piękny wynik. To nie jest tak, że potępiam każdego, kto nie poszedł. Bywają przypadki losowe, bywają ludzie którzy mają w głowie jakąś ideologię, której nie jestem w stanie pojąć, ale nie mnie w to wnikać, tylko że przecież nie jest to ponad połowa uprawnionych do głosowania! Większość tych, którzy nie poszli, to raczej ci, których jako uczniów wspomina Świechna- nie mieli zainteresowań, niewiele ich obchodziło, nie odczuwali specjalnych potrzeb duchowych albo nie potrafili się zdobyć na wysiłek ich realizacji, potem przyszła proza życia, przy której trudno budować od zera pasje i zainteresowania. To czemu się nagle mieliby interesować polityką, skoro przez tyle lat najważniejszym pytaniem było „co ja z tego będę miał”?!

1984- Ferma hodowlana.

Drugie spostrzeżenie. PiS postawiło na nazwiska głośne, a nie kompetentne i na tym wygrało. Dostał się taki skład, że tylko tam Plugawego Krystyna brakowało. Koalicja nie musiała wybierać między kandydatami doświadczonymi w polityce zagranicznej, a kandydatami znanymi, gdyż z polityków tylu partii koalicji dało się stworzyć kadrę znanych i doświadczonych międzynarodowo, być może inna byłaby sytuacja, gdyby startowali z osobnych list, ale że trafili na wspólną listę, to nie wyszło tragicznie, dlatego tak rzuca się w oczy PiSowski skład wulgarnych eurosceptyków będących raczej zaprzeczeniem słowa „dyplomata” (Waszczykowski, Fotyga, Szydło) i skompromitowanych niedouków (Kempa, Zalewska, Tarczyński), czy też mających nadto widoczne problemy z alkoholem może i zdolnych, ale czerwononosych (Kruk i Karski).

Z pustego i Salomon nie naleje- suweren znowu wybrał. Zazwyczaj wybierał leżenie bykiem, dlaczego teraz miałoby być inaczej?! Jak to mówią…, póty dzban wodę nosi…. Dla odprężenia zapraszam na relację z Natianal Gallery of Ireland u Świechny- kliknij tu- w ten akapit, by pooglądać i poczytać.

 

Elementy faszyzmu w bieżącej polityce partii władzy.

Dzisiejszy felieton powstał dzięki uprzejmości pana Jacka, który zechciał podzielić się ze mną skanami (dotyczącymi faszyzmu) z przedwojennego podręcznika historii do klasy IV gimnazjum autorstwa Jana Dąbrowskiego, wówczas doktora i profesora nadzwyczajnego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Podręcznik ukazał się w roku 1937 we Lwowie, nakładem K.S. Jakubowskiego.

IMG_9477

Dostałem kopie ledwie ośmiu stron podręcznika, lecz jest to materiał na tyle ciekawy, że postaram się go zreferować, a gdzieniegdzie rozwinąć o wiedzę, którą dziś posiadamy. Przede wszystkim uderzyła mnie aktualność tekstu. Znalazły się w nim wydarzenia, które miały miejsce rok przed ukazaniem się wydawnictwa, czyli w 1936. Po drugie, tekst zawierał analizę ustrojową ZSRR, faszystowskich Niemiec i Włoch, a lektura tych ośmiu stron sugerowała mi, że analiza klasycznych demokracji europejskich okresu międzywojennego również została w nim zawarta. Nie ma w nim ocen moralnych, a jedynie podstawowe zasady działania państw europejskich (zawsze powtarzam, że moralność jest jak dupa- każdy ma swoją- nie może więc stanowić miarodajnej podstawy do wydawania sądów). Po trzecie- i chyba najważniejsze- tekst powstał zanim państwa osi obciążył balast ludobójstwa wojennego, w szczególności zaś holocaustu i eksterminacji ludności cywilnej. Dzięki temu poznając techniczne szczegóły budowy państwa faszystowskiego, nie musimy się bać zarzutu porównywania kogokolwiek do zbrodniarzy wojennych i możemy zmiany w ówczesnych Włoszech, czy Niemczech porównać do zmian we współczesnej Polsce. Czego się zatem dowiadujemy o faszyzmie z przedwojennego podręcznika…? Kursywą zaznaczam treści zaczerpnięte z jego kart, a zwykłą czcionkę rezerwuję na swój komentarz. Zapraszam:

-Faszyzm zwalcza liberalizm i demokrację, ponieważ ideologia ta zakładała, że to one są bezpośrednią przyczyną bolszewizmu. Dziś słowo „bolszewizm” wyszło nieco z mody, faszyzujące matołki zastąpiły je słowem „lewactwo”, ale używane było w podobny do niego sposób: Określało kogoś, kto się nie zgadzał z faszystą- nie miało nic wspólnego z faktycznymi cechami bolszewizmu (dziś lewactwa), bo i faszystowskie głuptaki nie potrafiły, ani nie chciały zdefiniować tego terminu. Był więc w obiegu zwrot „międzynarodowy bolszewizm”, tak jak dziś funkcjonuje „międzynarodowe lewactwo”, przy czym lewakiem można zostać zwracając uwagę Krystynie Pawłowicz, że mówi się”wziąć”, a nie „wziąść” albo zwracając uwagę gówniarzowi, żeby nie bawił się bronią, bo się co najwyżej w pupę postrzeli. Powód był/ jest prosty, a tłumaczy go następny punkt.

-Punktem wyjścia faszyzmu jest państwo- nie obywatel, nie naród, a państwo. Państwo faszystowskie jest państwem totalnym, obejmującym swym działaniem wszystkie sfery działalności swych obywateli. Nie tylko kontroluje ono ich działalność, ale ją organizuje i w tym celu pragnie KARNOŚCI I AUTORYTETU. Wszystko to pod przewodnictwem JEDYNEJ DOZWOLONEJ PARTII FASZYSTOWSKIEJ. Innymi słowy, założenia faszyzmu niewiele się różnią od założeń komunizmu. System monopartyjny, silne przywództwo. Owszem, ideologia faszyzmu zakładała jako wartość nadrzędną państwo wobec klasy robotniczo- chłopskiej jaką na tę wartość wskazywał bolszewizm. W praktyce jednak i tak wszystko podporządkowane było widzimisię przywódców JEDYNEJ DOZWOLONEJ PARTII. Jedyną zaś faktyczną różnicą między faszyzmem a komunizmem była własność prywatna, która została zredukowana do minimum w Związku Radzieckim, podczas gdy w państwach faszystowskich nadal funkcjonowała, co nie znaczyło, że prywatni właściciele mogli czuć się bezpiecznie, gdyż w każdym momencie majątek mógł ulec konfiskacie, wystarczyło podejrzenie o wrogie zamiary wobec państwa. A ponieważ państwo uzurpowało sobie całkiem podobnie jak dzisiaj prawo do decydowaniu o dzietności obywateli, ich życiu seksualnym, kulturalnym, tym co sztuką jest i nie jest, kto ma prawo w nim żyć, a kto nie, kto może się wypowiadać, a kto winien trzymać gębę na kłódkę, to i podpaść było/jest łatwo.

-Jednym z pojęć o kluczowym znaczeniu dla faszyzmu była TRADYCJA. Zwłaszcza tradycja Imperium Rzymskiego, które rzekomo głosiło ideologię siły i walki, gardząc pacyfizmem i materializmem, a podnosząc znaczenie ofiarności i bohaterstwa. Ten punkt jest o tyle ciekawy, że można go przypisać właściwie każdemu państwu o ambicjach mocarstwowych, nawet jeśli miałaby być to tylko dominacja w regionie, więc i Polska ze swoimi marzeniami o przywództwie w strefie „Międzymorza” się tutaj łapie, choć martyrologiczne legendy są u nas tak nadęte, jakbyśmy kiedykolwiek rządzili połową Świata- zresztą przed wojną było tu pod tym względem jeszcze gorzej. Tęsknię do chwili, gdy w Polsce znajdzie się ktoś z jajami, kto powtórzy za amerykańskim generałem George Smithem Pattonem: „Pamiętajcie, żaden głupi bękart nie wygrał wojny umierając za swój kraj, wojnę można wygrać jedynie zabijając głupiego bękarta, umierającego za jego kraj”. Póki co, gdy pewna odważna kobieta, Maria Peszek, wyśpiewała „Sorry Polsko”, a w nim deklarację o braku chęci poświęcania temu krajowi swojej krwi, to banda leszczy, dla których największym dotąd zagrożeniem było obcięcie kieszonkowego przez rodziców, próbowała ją medialnie zlinczować. Jest takie żołnierskie powiedzenie: „Chuj ci w dupę i karabin na plecy” i dedykuję je każdemu, kto głosi potrzebę przelewania krwi za ojczyznę. Podobnymi uczuciami darzę zresztą wszystkich głoszących potrzebę noszenia jakiegoś krzyża. Niech biorą swój i mój, i niech mi zejdą z oczu, im szybciej, tym lepiej.

-Pod względem społecznym i gospodarczym, faszyzm włoski ujął społeczeństwo w organizacje i korporacje zawodowe, do których musieli należeć wszyscy obywatele. Zniesiono tak pracownicze prawo do strajku, jak i prawo do wypowiedzenia pracy przez pracodawcę. Jakże mi się to kojarzy z niedawną nagonką na nauczycieli w grajdole nadwiślańskim, podobnie zresztą jak z niegdysiejszą nagonką na lekarzy. A już prawdziwym smaczkiem była wypowiedź samego prezesa pana, który przed wyborami 2015 roku raczył był promować tezę wprost z programu faszystów- gospodarka według niego miała nie być nastawiona na zysk, a dobro państwa (tylko co to właściwie jest).

Republika- Fanatycy ognia.

-Stronnictwo faszystowskie, jako jedyne legalne, utrzymywać miało zbrojną milicję państwową i kierować wychowaniem politycznym i przysposobieniem fizycznym młodzieży. Zauważyliście, że we współczesnej Polsce od jakiegoś czasu narzucana jest narracja „kto nie z nami, ten przeciw nam”? Jest PiS i NIE- PiS. Jakichkolwiek bym nie głosił poglądów, to jeżeli nie są zbieżne z poglądami prezesa pana, staję się obywatelem drugiego sortu. Nieistotne, że prezes pan plecie jak potłuczony i zmienia zdanie w zależności od tego z kim gada. Zupełnie jak u faszystowskich niewolników, liczy się autorytet partii, a partia jest jedna, jeden jest wódz, lider, naczelnik…. I każdy atak na wodza, czy partię, to atak na państwo, nawet jeśli chodzi o obronę konstytucji. Indoktrynacją młodzieży zajmują się katecheci, telewizja jest patriotyczna (już nie publiczna), pada hasło polityki historycznej w miejsce historii.

-Podnosząc znaczenie religii i Kościoła dla państwa w roku 1929 Włochy Mussoliniego podpisały konkordat z Watykanem. Sojusz partii władzy i Kościoła- skąd my to znamy?!

Konkordat z Niemcami podpisano cztery lata później- w roku 1933. Podręcznik tej drugiej informacji nie obejmował, ale i warunki niemieckie były o wiele bardziej skomplikowane, niż włoskie. W sprawie faszyzmu niemieckiego, skupiono się na rewizjonizmie niemieckim, wystąpieniu z Ligi Narodów, odrzucenia wojskowych postanowień traktatu wersalskiego, dążeniu do aneksu Austrii, pogorszeniu stosunków z ZSRR, pakcie o nieagresji z Polską, kryzysie gospodarczym, bezrobociu. Książka wspomina wprawdzie o wzbogaceniu założeń faszyzmu włoskiego o służebną funkcję państwa wobec narodu, ale w oparciu o WIĘZY KRWI- czyli RASIZM, a także o tym, że stało się to przyczyną konfliktu zarówno z kościołem katolickim, jak i protestanckim w Niemczech, jednakże brak szczegółów. Podobnie, jak brak jest wzmianek o ANTYSEMITYZMIE, który przecież kwitł- USTAWY NORYMBERSKIE dające możliwość pozbawienia Żydów mienia, obywatelstwa, rozwiązania małżeństw z „Aryjczykami”, przy czym za Żyda uznawano zarówno wyznawcę oraz byłego wyznawcę judaizmu, jak i jego dzieci i wnuki (bez względu na wyznanie), definiowano też mieszańca, Aryjczyka, ustawy represjonowały też Romów. Podejrzewam, że jednym z powodów była powszechność antysemityzmu w Polsce i polskim kościele oraz fakt, że same ustawy norymberskie wzorowane były na rasistowskich ustawach z 30 stanów USA, ale jest tu duże pole do dyskusji.

Dla chętnych- mogę przesłać skany ośmiu stron przedwojennego podręcznika, o które się opierałem, ale to już na priva (mój adres mailowy to lipiec4@op.pl), choć wiele więcej niż przedstawiłem tam nie wyczytacie.

 

Co Polska może zobaczyć, a niekoniecznie chce- tylko nie mów nikomu!

Niedziela, 12 maja 2019 roku, godzina 12.00 czasu Greenwich, zaczynam pisać felieton- nie wiem, kiedy skończę, mam swoją robotę do wykonania. Rozpoczynam od sprawdzenia ilości wejść na dokument Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”. 22 godziny od internetowej premiery zebrał 2,9 mln wyświetleń. Polacy masowo oglądają wstrząsające świadectwo ofiar, film pokazuje im wiele, tylko czy zechcą usłyszeć i zobaczyć…??? Na początek, każdego chcącego wziąć udział w dyskusji zachęcam do obejrzenia filmu, żeby było wiadomo o czym mówimy.

Oglądaliśmy produkcję wraz ze Świechną w premierowy wieczór. Wymieniliśmy ledwie kilka uwag wstępnych, obydwoje dziś pracujemy i musieliśmy wypocząć. Każde z nas zamieści swoją notkę na ten temat, bez wzajemnych konsultacji. U Świechny możecie poczytać jej wrażenia KLIKAJĄC TU.

Pierwsze uczucie podczas oglądania filmu: Ulga, że to nie ja padłem ofiarą zbrodniczych księży, chronionych później przez zorganizowaną grupę przestępczą zaakceptowaną, jeśli nie powołaną w samym Watykanie służącą obronie duchownych pedofilów i gwałcicieli. Dopiero potem pojawiła się złość i poczucie bezsilności wobec całej przestępczej machiny- od skromnego parafianina po papieża.

Największa zaleta dokumentu: Tomasz Sekielski pokazuje ofiary, a nie dziennikarskie śledztwo. Zawsze, do któregokolwiek prześladowcy by się nie udawał z kamerą, towarzyszy mu ofiara i jej przeżycia, bez względu na odległość w czasie, bez względu na to, czy zbrodnia miała miejsce 5, czy 35 lat temu. Dzięki temu nikt nie może zarzucić autorowi „nagonki na niewinnych księży”. W większości dokumentów śledczych (nie tylko tych o księżach), kamera podąża za zbrodniarzem i kryjącymi go szychami, bądź społecznością, odwracając tym samym uwagę od cierpienia ofiary i sprawiając wrażenie osaczania sprawcy, któremu przecież sąd nie wręczył jeszcze wyroku…. No właśnie…, „nie wręczył…”?! Dokument pana Tomasza pokazuje dowody na to, że nawet teraz, współcześnie, księża z prawomocnym wyrokiem sądowym obejmującym zakaz pracy z dziećmi za popełnione czyny pedofilskie, odprawiają msze i rekolekcje dla dzieci.

IMG_0139

Konfrontacje. Ofiar z oprawcami, ofiar z przedstawicielami zorganizowanej grupy przestępczej chroniącej pedofilów przed odpowiedzialnością- to kolejny mocny punkt dokumentu. Dwóch sprawców u kresu życia przyznaje się do popełnionych zbrodni. Jeden jest przepełniony skruchą, choć i tak przed przyjęciem pełnej odpowiedzialności zasłania się „diabłem”. Drugi wręcz przeciwnie, bagatelizuje swą zbrodnię, dzieli się winą ze swoją ofiarą i twierdzi, że molestowany jako 13 letni chłopiec, dziś dorosły mężczyzna, jest tak samo winny jak on- gwałciciel. I jest to spowiednik Wałęsy, którego były prezydent publicznie bronił, mimo że nie był zapoznany z zeznaniami ofiary. Film pokazał tych, którzy spotkali się z ofiarami, lecz większość zbrodniarzy po prostu chowała się, a pozostali członkowie pedofilskiego gangu duchownych pomagali im w ukryciu.

Sprawa odpowiedzialności Karola Wojtyły, biskupa, kardynała i papieża, który przyjął imię Jan Paweł II. Zwróćcie uwagę na fragment, dyskusji z przedstawicielem duchowieństwa w temacie tajnej instrukcji obowiązującej za pontyfikatu Jana Pawła II „Crimen sollicitations”, a mówiącej ni mniej, ni więcej, tylko o procedurach utajniających przestępstwa duchownych przed prawem świeckim. Duchowni katoliccy do dziś zasłaniają się nim, tłumacząc krycie przestępstw pedofilii dokonywanych przez kolegów po fachu tym dokumentem, który został zniesiony dopiero w roku 2001, gdy Karol Wojtyła już słabował na zdrowiu fizycznym i mentalnym i nie był w stanie trzymać wszystkiego twardą ręką. I nie ma winnych- oni tylko wykonywali rozkazy (co Wam to przypomina?), takie było prawo kanoniczne. Catch 22 (Paragraf 22) normalnie: Kościół uchwala sobie prawo chroniące duchownych gwałcicieli, papież Polak domaga się jego respektowania pod rygorem kar kanonicznych, wspiera go Kościół i dlatego mówienie o odpowiedzialności duchownych, to „atak na Kościół”. Heller i Monty Python w praktyce!!!

Sprawa Wojtyły dotyka mnie szczególnie. Katolicy w Polsce zrobili sobie z niego bożka, złotego cielca, któremu za życia postawili 234 pomniki. Po publicznym przypomnieniu papieskiego nakazu korzystania z instrukcji „Crimen sollicitations” wydanego przez Jana Pawła II, zdarzało mi się tracić znajomych, nie mówiąc już o tym, że na forach internetowych od razu stawałem się „dzieckiem ubeka” (swoją drogą, to ciekawe, jak katolicy walą na oślep w swoich- akurat moi rodzice, to sekciarze żoliborsko- toruńscy chodzący na pasku proboszcza, a tu gorliwi wyznawcy ich wiary walą w nich jak w bęben, a jedynym powodem jest, że im się wydaje, że dowalają mnie), nazywano mnie też trollem publikującym fake- newsy. Zwróćcie zatem w dokumencie uwagę na fakt, że podczas telewizyjnej rozmowy dziennikarza z duchownym, zarówno istnienie tej instrukcji, jak i treść nakazująca krycie przypadków pedofilii były publicznie potwierdzone- ksiądz nie podważał jej treści. Obrona Wojtyły opiera się na wmawianiu opinii publicznej, że o niczym nie wiedział, jak słusznie zauważył ktoś w filmie (bodajże Stanisław Obirek), obraża inteligencję zarówno społeczeństwa, jak i samego papieża. On nie był debilciem, który nie wiedział, co zawiera instrukcja, nie był przygłupem, który nie wie dlaczego przerzuca biskupów, księży, dlaczego ściąga do Watykanu arcybiskupa Bostonu. Sugerowanie, że papież o niczym nie wiedział, bo Dziwisz (jeszcze wrócę do niego) zatrzymywał informacje jest o tyle śmieszna, że Wojtyła domagał się wyciszania tych spraw, przypominając odrobinę Majora Majora Majora Majora z „Paragrafu 22”, który wydał rozkaz, by nie wpuszczać interesantów, gdy jest w pokoju- mogli do niego przychodzić, jak go nie było.

Sprawa odpowiedzialności hierarchów- ze szczególnym uwzględnieniem Episkopatu. To przez nich wiodła ścieżka wyciszania spraw molestowania i to oni potem kierowali pedofilów w inne miejsca do pracy z dziećmi. To oni arogancko spławiali dziennikarzy, nie mówiąc już o ofiarach, które są do tej pory traktowane przez biskupów tak, jakby nie były stroną, nie otrzymują informacji o własnej sprawie, a podczas przesłuchań w procesach kanonicznych, są zmuszane przysięgą do zachowywania w tajemnicy własnej krzywdy. ZORGANIZOWANA GRUPA PRZESTĘPCZA MAJĄCA NA CELU ODSUNIĘCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI DUCHOWNYCH PRZESTĘPCÓW SEKSUALNYCH ZE SPRAWSTWEM KIEROWNICZYM BISKUPÓW Z PAPIEŻEM NA CZELE. Niektórzy z nich wykazywali się szczególnym łajdactwem i bezczelnością, że przypomnę film i to, jak abp dwojga imion Głódź z pełną świadomością czynów pedofilskich dokonanych przez spowiednika Wałęsy, pyskował na jego pogrzebie, domagając się przeprosin i szczując po raz kolejny na ofiary zboczeńca.

Sprawa odpowiedzialności dziennikarzy. Dziś zachwycają się dokumentem Sekielskiego, ale gdy próbował zacząć film, był w najlepszym wypadku proszony o pojawienie się w lepszym terminie. Dziennikarze bardzo chętnie pojadą do Bździn Mniejszych zadawać najtrudniejsze i najbardziej krępujące pytania ofiarom, ale większość z nich ma pełne pampersy na myśl, że można by równie ciężkie pytania zadać sprawcy, bądź chroniącemu go biskupowi- po prostu tego nie robili, sprzeniewierzyli się etyce dziennikarskiej do tego stopnia, że nawet gdy Sinead O’Connor podarła zdjęcie Jana Pawła II, ukryli powód, dla którego to zrobiła, czyli sprawę sióstr Magdalenek, niewolenia młodych kobiet, wykorzystywania seksualnego, pedofilii duchownych w Irlandii.

Sprawa odpowiedzialności wiernych. To nie tylko chowanie głowy w piasek. To szczucie na tych, którzy się postawili (jednym z najbardziej podłych ataków na ofiary jest pytanie „dlaczego dopiero teraz”, jakby bandyctwo nie wiedziało, że ofiara była zastraszona i bała się między innymi ich reakcji). To także ciągłe finansowanie czarnej hydry, tolerowanie przestępców w parafiach, biskupstwach, atakowanie każdego wyciągającego na jaw ich sprawki. TO NIE DUCHOWNI SĄ KOŚCIOŁEM. Oni mają rzekomo stanowić rolę SŁUŻEBNĄ. Kościół to wierni. Także rodzice, którzy pchają swe dzieci w łapska pedofilów nawet, gdy dziecko szuka u nich pomocy. Jakim trzeba być potworem, by szukać poklasku w swoim Grajdołkowie za pomocą dziecka posyłanego na ministranturę do przestępcy. W filmie przeraziło mnie, że ofiara takich rodziców do tej pory mówi o tym fakcie nie nazywając rzeczy po imieniu. Zdanie „dla moich rodziców było ważne, bym był ministrantem” zastępuje istotę zbrodni przeciw własnemu synowi. I ciągnąc temat odpowiedzialności: TO WIERNI MOGĄ ZMIENIĆ KOŚCIÓŁ, WYWIERAJĄC PRESJĘ NA DUCHOWNYCH. Wystarczy odmówić korzystania z usług kleru, zwłaszcza finansowania go dopóki nie wprowadzi przejrzystości w ściganiu przestępców w sutannach.

Komentarze. Pełna skruchy wypowiedź prymasa Wojciecha Polaka i deklaracja chęci naprawy Kościoła i zrekompensowania ofiarom krzywd brzmi dobrze. Problem w tym, że ksiądz prymas był jednym z tych, którzy odmówili wystąpienia przed kamerą w filmie, sugerując złą wolę autora. Ale dobrze, zakładając że skrucha jest szczera, czekam na przesłuchanie kardynała Dziwisza w sprawie odpowiedzialności Jana Pawła II i jego najbliższego otoczenia, wyciszającego skargi (to dotyczy nie tylko gwałtów na dzieciach, także na dorosłych zakonnicach, klerykach), czekam na wykluczenie ze stanu kapłańskiego takich kpiących z ofiar arogantów jak abp Sławoj Leszek Głódź, abp Jędraszewski, abp. Michalik twierdzący, że to dzieci same kuszą kapłanów. Czekam na potępienie partyjnego aparatczyka, ministra Ziobro, który z krajowego rejestru pedofilów usunął wszystkie osoby duchowne, czekam na współdziałanie z policją i dziennikarzami prowadzącymi śledztwa, czekam na przytemperowanie co bardziej krewkich parafian, atakujących te ofiary pedofilów, które postanowiły walczyć o sprawiedliwość i prawdę. Inna grupa komentarzy (z tym, że nie słyszałem, by padły z ust duchownych) dotyczy związku pedofilii duchownych z ich współpracą z SB. I nie chodzi tu o to, że kto robi jedno, robi drugie, a o fakt, że służby specjalne zawsze chętnie korzystają z szantażu, nawet przy zwykłej zdradzie małżeńskiej potrafią ją wykorzystać, a co dopiero przy czynach pedofilskich.

Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński- U wrót doliny (Zbigniew Herbert).

O tych, którzy nie wystąpili. Zwróćcie uwagę, jak niewiele z ofiar znalazło siłę, by wystąpić przed kamerą. Podobnie rzecz ma się ze świadkami. Ludzie nadal się boją kościelnej mafii i ich parafialnych siepaczy- przecież to nie biskup będzie się znęcał na co dzień, lecz „sąsiady” i najbliżsi. Film trwał 2 godziny, a tyle spraw musiał pominąć. To tylko wierzchołek góry lodowej i tematów ściśle związanych z tragedią ofiar.

O mnie. Brzydzę się fałszywymi oskarżeniami, dlatego uważam że każdy przypadek pedofilii powinien zostać poddany rzetelnemu śledztwu policyjnemu. Podobnie jak odpowiedzialność szeregowego kleru, biskupów i papieża, które również powinny zostać zbadane. Zanim Dziwisz, Głódź i reszta trafią do domu księdza z demencją i innymi chorobami wieku starczego. Jeśli nie może tego zrobić sąd karny, może to zrobić IPN, bo arogancja duchowieństwa z episkopatem na czele, odmawianie współpracy ze śledczymi i dziennikarzami, pomijanie ofiar, uporczywe nakładanie na nie presji milczenia pod przysięgą (patrz, scena z komisji kościelnej) służą domysłom. Dopóki Kościół nie zechce się oczyścić, sytuacja się nie zmieni. A KOŚCIÓŁ, TO WIERNI, nie grupa trzymająca władzę- w koloratkach i biskupich szatach.

Poniedziałek, 13 maja 2019, godzina 10.45 czasu Greenwich, kończę pisanie. „Tylko nie mów nikomu” ma 7,1 miliona wyświetleń. Wtorek, 14 maja 2019, godzina 12.30 Greenwich, tuż przed publikacją- 11,7 miliona wyświetleń.