Dwa cytaty, czyli nieustająca siara.

„To co ja zrobiłem, to jest modelowa reakcja.”

Zbigniew Ziobro 3 IX 2019 w Mielcu

(o aferze hejterskiej na konferencji prasowej).

DSC_0932

Jasne, że modelowa. To książkowy wręcz przykład zachowania tchórzliwego zdrajcy i złamasa. Wystawić kolegów do czarnej roboty, a potem mówić „nie będę tego tolerował”, wydając ich mediom na pożarcie. Nie mogę doczekać się chwili, gdy synowie Ziobry dorosną i będzie im można uświadomić, jakim zerem jest ich tatuś. Pokazać im na przykład zdjęcia pamiętnej konferencji prasowej, gdzie Ziobro drżąc obok Kaczyńskiego odszczekiwał swoje żądania rozliczenia twórców nieudanej kampanii wyborczej PiS, a potem na jeden ruch mówiący mniej – więcej „do budy” zszedł ze sceny. Albo pokazać, jak udzielił schronienia i pomocy prawnej twórcy strony internetowej „antykomor” na której można było między innymi strzelać do ówczesnego prezydenta. A może będą mogli posłuchać ludzi PiS, których Ziobro próbował zniszczyć za to, że odkryli przekręty jego ludzi w PZU i próbowali temu nadać bieg prawny (tak się składa, że jeden z nich, to mój kolega, więc mam informacje z pierwszej ręki).

Kult- „Krutkie” kazanie na temat jazdy na maxa

„O Pearl Harbor powinno się mówić, że to jest amerykańskie Westerplatte i tak musi być w przyszłości, bo taka jest kolej rzeczy, taka jest historia, taka jest prawda.”

Mateusz Morawiecki, Gdańsk, 1 IX 2019.

Pewnie. A o Warszawie, że to taki Czortków, bo w Czortkowie wcześniej wybuchło powstanie, taka jest kolej rzeczy, taka jest historia, taka jest prawda.

Tilt – Mówię ci że

Mało który Amerykanin wie, gdzie dokładnie leży Polska, nie mówiąc już o Westerplatte- z pewnością będą chcieli swój narodowy symbol nazwać imieniem czegoś, co mają daleko w tyle. Mniejsza jednak o to. Nie ma to, jak się nadąć i pouczać Amerykanów. Europa już dała Polsce Kaczyńskiego solidnego kopa w dupę, pozbawiając ją wpływów w Unii Europejskiej, czas na środkowy palec od USA.

 

Na „Związku niesakramentalnym” rozmawiamy ze Świechną o opętaniach, egzorcyzmach i innych ciekawostkach psychiatrycznych. Kliknij tu, by poczytać.

 

Jeżeli dobrze Ci się czytało, kliknij tu i promuj notkę.

Reklamy

Niebiańskie państwo słodkich aniołów pełne.

Bywa…, mam tyle pracy, że brak mi już czasu na gniew. W szczególnych okolicznościach będących konsekwencją kartoflanej kultury społeczno-politycznej Grajdołkowa, jest to dość dobry stabilizator emocji. Praca i wielogodzinne dojazdy stały się swoistym zaworem bezpieczeństwa, dzięki któremu dziś mogę spojrzeć na wydarzenia przełomu lipca i sierpnia 2019 z zupełnie innej perspektywy. A widać to ode mnie tak:

Maryla Rodowicz – Tango na głos, orkiestrę i jeszcze jeden głos.

Jakaż to kraina niebiańskiego szczęścia, gdzie żyć Wam, Polakom, przyszło? Anielskie zastępy, to niesubordynowana, wulgarna hołota w porównaniu do słodkich, ciepłych i pragnących jak zawsze Twojego dobra (NIE DAJ GO SOBIE ZABRAĆ) polityków partii władzy. Przecież oni nawet dokonując zbrodni, robią to dla Was. Aż korci zapytać, kto w takim razie traci.

Rejs – Kto za to płaci?

Po mniej więcej dekadzie od ujawnienia lotów Kuchcińskiego, ksywa Członek (autentyczna – z czasów hippisowskich), gdy przyjrzano się nie tylko jemu, ale i innym dworzanom Małego, doznałem iluminacji. Jakież to proste: Teoretyczny Marszałek latał sam (wizytować burdele Podkarpacia) lub z rodziną (jeśli już się uparła), bo taki przyjął styl zarządzania Sejmem! W związku z powyższym nawet nie chciało mi się sprawdzać, czym się może pochwalić ex premier teoretyczna, która zresztą kilka dni temu (bodajże przedwczoraj) znów spowodowała wypadek samochodowy, bo zakładam, że jej się po prostu należało! Wzruszył mnie za to komunistyczny przestępca sądowy, dziś sekretarz stanu w KPRM, prokurator Piotrowicz, który na wycieczkę z Członkiem wybrał się rządowym samolotem PO LEKI DLA CHOREJ ŻONY. Z miejsca mi się przypomniały wszystkie bajki o głupim Jasiu, który szedł po wodę życia dla umierającego ojca. To nic, że od razu złapano Piotrowicza na śmierdzącym łgarstwie (tam gdzie leciał podniebną limuzyną, leków tych nie można było dostać), bo niezrażony zmienił zeznania na „krople do oczu dla żony”. Ilu z Was leci za państwową kasę samolotem po krople do oczu? Ale pamiętajmy, że słodki ten człowiek oskarżał opozycjonistów dla ich dobra, współpracował przecież z Solidarnością na takim stopniu konspiracji, że nikt z „S” do dziś o tym nie wie, za to zresztą PZPR nagradzała go awansami, był CZŁONKIEM (co, tylko Kuchcińskiemu wolno?) EGZEKUTYWY PZPR odznaczonym Brązowym Krzyżem Zasługi. Hans Kloss normalnie!!!

Pieśń o bohaterze – Dzieci kapitana Klossa.

Ponieważ tak dobrze mi się opowiada o anielskich cechach PiSowskich przestępców, nie mogę pominąć Bartusia Misiewicza, jednego z chłopców międzypośladkowych świętego Antoniego Smoleńskiego od mgły i wybuchów. Zwykły człowiek idąc do więzienia ulec może demoralizacji, no spytajmy jednego z drugim Suwerena na ulicy, czy resocjalizacja w więzieniach działa i ma sens, to od razu wyślą więźniów na roboty lub do gazu. Jeżeli jednak za kratki wędruje skorumpowana gwiazda PiS, MON i Radia Maryja, to wtedy ZBLIŻA SIĘ DO BOGA (nie śmiejcie się- to autentyczne słowa Misiewicza). Aż się boję sprawdzać, czy pod prysznicem nie odwiedzał go inny więzień o ksywie „Bogu”. Czyż to nie wystarczający dowód na to, że PiSowskich przestępców należy jak najszybciej osądzić i wpakować do pierdla, skoro tak zbawienny ma to dla nich skutek? A skoro już wiemy, że Bartuś nie garował, tylko po prostu zbliżał się do Boga, to łatwiej nam będzie zrozumieć Jerzego Zelnika, aktorską twarz PiSu, który co prawda za komuny zgłosił się na ochotnika by donosić na kolegów jako tajny współpracownik SB, ale to przecież nie był on, tylko tamten młody chłopak, więc dziś na pytanie Andrzeja Grabowskiego „Coś ty z sobą zrobił, kolego” z podniesioną głową odpowiada, że nie zostawi Ojczyzny (to chyba w kontekście jego ochoczej współpracy donosicielskiej z partią władzy, próbki listy kolegów aktorów, których za krytykowanie podłej zmiany trzeba przenieść na emeryturę…, a może miał na myśli gotowość do zastąpienia zwalnianych z powodów politycznych dyrektorów teatrów państwowych, tylko żeby były w Warszawie, a nie w Krakowie, bo przecież on już mieszka w Stolycy, tu ma ułożone życie). Czego nie rozumiecie?

Chrystus na defiladzie – Dezerter

Zastanówmy się wszyscy, czy może zatem dziwić, że Polska powstała z kolan i w strukturach europejskich wycofała się na z góry upatrzone pozycje i wyprzedza ją już Słowacja i Rumunia, które to kraje przejęły ważne stanowiska europejskie przeznaczone dla Polski? My za to mamy defiladę wojskową w Katowicach. W słynnej powieści niezapomnianego Josepha Hellera, występowała postać porucznika Scheisskopfa (w wolnym tłumaczeniu „porucznika Gównianego Łba”) awansowanego „za zasługi” do stopnia generała- chodziło oczywiście o perfekcyjną organizację defilad, które uznał za najważniejsze zadanie wszystkich jednostek bojowych. Z gorzką satysfakcją odnotowuję fakt, że po przejęciu MON przez Macierewicza, skomentowałem zerwanie kontraktów na nowoczesne uzbrojenie i wydanie przewidzianego na nie budżetu na WOT, kapelanów i tym podobne pryszcze na dupie armii, jako permanentne pozbawienie Wojska Polskiego środków na modernizację. Niedawno ogłoszono, że wydatki na armię Polska ponosi z roku na rok większe, tymczasem uzbrojenie nadal nadaje się do muzeum i od wprowadzenia podłej zmiany nie rozpoczęto realizacji żadnego kontraktu na nowoczesną broń. Ale oczywiście przemówienia prominentnych partyjnioków z PiS wyjaśniają ludowi swemu ciemnemu, że WRESZCIE POLSKA JEST BEZPIECZNA JAK NIGDY!

DSC_0820

Z niecierpliwością czekam zatem na oficjalną reakcję prezesa pana na gangsterski atak Ministerstwa Sprawiedliwości na sieć poprzez koordynowane ministerialnie hejterskie pomówienia wobec sędziów stawiających opór niedouczonemu było nie było niewolnikowi Ziobro. Domyślam się, że oczywiście w wersji oficjalnej on sam o niczym nie wiedział, a Łukasz Piebiak nadstawiał głowę, bo po prostu z miłości do Polski polubił poczucie zagrożenia- w żadnym wypadku nie wykonywał poleceń służbowych szefa (swoją drogą, ciekawie by to wyglądało w kontekście lansowanej teorii o SILNYM PAŃSTWIE – taka „niesubordynacja”), ale jeszcze bardziej mnie interesuje, co powie Mały o Ministerstwie Sprawiedliwości za jakiś miesiąc, gdy i tak przygłupiemu Suwerenowi całkiem się wszystko zdąży popieprzyć od mieszaniny wódy i innych narkotyków oraz Wiadomości TVP „Kurwizja”. Podejrzewam, iż prezes pan odkryje, że tym śmiałym manewrem przywrócili w Wolsce państwo prawa, zdymisjonowany wiceminister dostanie zaś w podzięce miejsce w zarządzie jakiegoś PGE, PZU lub innego Orlenu, żeby za dużo ozorem nie kłapał. A Suweren będzie w tym czasie manifestował poparcie dla jednego z głównych architektów obrony kościelnych pedofilów, abpa Jędraszewskiego, którego spotkało wielkie nieszczęście, bo chciałby bezkarnie szczuć z ambony, czuć się na niej niczym myśliwy strzelający do wystawionych przez nagonkę jeleni, bądź esesman w wieży wartowniczej, a tu „ZARAZA” mu się odszczekuje.

 

Jeśli dobrze Ci się czytało- kliknij tu i promuj notkę.

Biskup pan i wspólnicy.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez mężczyznę z Krakowa o nazwisku Marek Jędraszewski, który pracuje na stanowisku biskupa w jednym ze związków wyznaniowych zarejestrowanych w Polsce.

Mężczyzna ten znajdując się na terenie Kościoła Mariackiego w Krakowie publicznie wypowiadał treści, które w opinii Ośrodka można zakwalifikować jako wpisujące się w propagowanie zakazanego totalitarnego faszystowskiego ustroju państwa.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożyły również osoby pokrzywdzone jego działaniem…..

Ledwie opublikowałem felieton traktujący między innymi o tym, że nie ma czegoś takiego, jak śmierć za Ojczyznę, że Ojczyźnie można jedynie służyć za życia, bowiem po śmierci co najwyżej banda zwyrodnialców będzie próbowała tę tragedię wykorzystać dla swoich żałosnych ambicji. Długo trzeba było czekać na potwierdzenie w praktyce? Być może jeszcze byłem w trakcie pisania, gdy mężczyzna zatrudniony na stanowisku biskupa w jednym ze związków wyznaniowych zarejestrowanych w Polsce wykorzystał tragedię powstania warszawskiego, tragedię całej Stolicy- miasta i ludności, by prowadzić swą zbrodniczą gierkę. O co się ona toczy?

DSC_0863

Pan Marek jest dość obrotny, trudni się nie tylko biskupstwem. Od 2014 roku jest wiceprzewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, która to organizacja nosi znamiona zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się między innymi kryciem duchownych pedofilów i ochroną ich przed konsekwencjami prawnymi. Dokument braci Sekielskich nie pozostawia żadnych wątpliwości: to Episkopat blokował ściganie pedofilów, a karał tych duchownych, którzy zgłaszali przypadki pedofilii, można zatem śmiało powiedzieć, że na Marku J. ciąży podejrzenie udziału w zorganizowanej grupie przestępczej ze sprawstwem kierowniczym.

Metallica- …And Justice For All.

Druga część gry, to polityka. Partia rządząca bezprawnie korzysta z promocji przy użyciu ambon kościelnych, duchowieństwo jawnie prowadzi kampanię wyborczą (jeszcze raz podkreślam, że jest to BEZPRAWNE), i to właśnie TEN Episkopat pomógł w przeprowadzeniu w Polsce ZAMACHU STANU, czyli przejęcia władzy metodami bezprawnymi. Kampania wyborcza, jej finansowanie, jak i działalność partii politycznych musi być prowadzona w miejscach i w sposób prawem dozwolonym, świątynie, media kościelne, polityczny marketing bezpośredni prowadzony przez duchownych takimi sposobami nie są, taka działalność jest prawem zabroniona.

Dead Kennedys- Kill The Poor.

Co najgorsze, katolicy nawet jeżeli sympatyzują z opozycją demokratyczną, chronią duchownych, zarówno szajkę pedofilską funkcjonującą w obrębie kleru, jak i gang polityczny łamiący konstytucyjną zasadę rozdziału Kościoła od Państwa. I co mamy?! Papież niby wysłał jakiegoś srogiego inkwizytora ścigającego pedofilów, ale nie usłyszeliśmy żadnych wyjaśnień jak to się stało, że Episkopat krył zbrodniarzy, nie padają żadne nazwiska, nie ma żadnych dymisji, nie mówiąc już o krokach prawnych- nikt jednak o to na forum publicznym nie pyta. O sprawie działalności politycznej kleru w ogóle nikt nie wspomina, jakby to była norma, bo skoro akurat oni zawsze doili i zarzynali Polskę, więc i teraz będą to robić bezkarnie. W samej zaś polityce, dzięki temu że uruchomiony został temat związków homoseksualnych, nic już nie słychać o ZBRODNIACH PRZECIW POLSCE dokonywanych przez partię PiS: Zbrodni na Konstytucji, zbrodni na ustroju, zbrodni na zwykłym prawie karnym. Kaczyński ze swą bandą kradnie w żywe oczy, a niewolnik Ziobro po prostu nie wszczyna postępowania, zresztą tak samo, jak w wypadku zorganizowanej grupy przestępczej kryjącej duchownych pedofilów.

Fisz, Emade, Tworzywo- Dwa ognie.

Czuję się trochę jak bohater tragedii antycznej, który ma do wyboru dwie drogi- obojętnie którą wybierze, zawsze kogoś niewinnego skrzywdzi. Jeżeli będę milczał w sprawie podżegania przeciw mniejszościom seksualnym, jeżeli będę milczał w sprawie dzieci gwałconych bezkarnie przez duchownych, których przełożeni równie bezkarnie kryli te zbrodnie, umożliwiając kolejne i kolejne gwałty, pozostawię najsłabszych bez jakiegokolwiek wsparcia, nawet tak symbolicznego jak mój głos za ich prawem do bezpieczeństwa, miłości, praw obywatelskich. Jeżeli będę pisać o prawach najsłabszych, zwłaszcza w okresie przedwyborczym, będę sprawiał wrażenie, jakby gra toczyła się jedynie o sprawę praw mniejszości, podczas gdy chodzi o to, czy Polska będzie wolna, czy poddana dyktaturze, czy Polska będzie krajem demokratycznym, czy totalitarnym, czy będzie w Unii Europejskiej, czy osamotniona wpadnie w łapy Putina. To chore, że w obronie najsłabszych musi stawać szeregowy obywatel, państwo pali głupa, a główna szczujnia umiejscowiona jest między kruchtą a faszystowskim wiecem.

Closterkeller- Purple.

Zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim obywatelom należy do Państwa, a miejsce podżegających do nienawiści jest w zakładzie karnym. Myślę, że dopóki ceniący demokrację wyborcy będą chodzić do kościoła płacąc różnego rodzaju tace, ofiary, intencje, wypominki i inne „cołaski”, sytuacja nie ulegnie zmianie. Jedynie jasne postawienie sprawy: albo władze Kościoła przeprowadzą dymisję wszystkich gwałcicieli, wszystkich kryjących pedofilów, wszystkich agitatorów politycznych, albo nie zobaczycie wiernych, ni ich wsparcia w kościołach Polski może wpłynąć na sytuację. Tylko do tego trzeba mieć odwagę cywilną. I myślę, że pierwszym krokiem jest przeczytanie tekstu, od którego rozpocząłem felieton- pisanego kursywą. Każdy ksiądz, także pracujący na stanowisku biskupa, to zwykły człowiek. Jeżeli Was zdradził, jeżeli występuje przeciw bliźniemu swemu, pogońcie go w cholerę i oddajcie w ręce wymiaru sprawiedliwości. Dobrze Wam radzę. I pamiętajcie, Kościół Rzymsko- Katolicki, to tylko JEDEN Z WIELU zarejestrowanych w Polsce związków wyznaniowych, nie ma co się tak nadymać i wywyższać, bo jeszcze nikt, jak świat światem, nie stał się od tego lepszy. Sam zaś Marek J. wygląda mi na zgorzkniałego faceta u schyłku zmarnowanego życia. Zerknąłem w jego biografię: Jako jeden z nielicznych z kadry biskupiej wywodzi się z dużego miasta- Poznania, jego prace pseudonaukowe (ciężko teologię uznać za naukę), licencjacka i doktorska, wyróżniane były medalami, domyślam się że marzenia i oczekiwania miał zatem spore.  Sam Juliusz Paetz był jego konsekrantem- zwyczajne spotkania z nim dla niejednego młodego duchownego kończyły się szczypaniem w odbycie, strach pomyśleć co się działo przed konsekracją. Czyżby u schyłku żywota żal…, smutek jakiś nieokreślony się u arcybiskupa Marka odezwał?

 

Jeśli dobrze Ci się czytało, kliknij tu i promuj.

 

P.S.

Na „Związku niesakramentalnym” rozmawiamy o naszych planach blogowych- chodzi o pomysły na nowe projekty. Zachęcam, by kliknąć tu- w ten akapit i poczytać, ruszymy pewnie w okolicach listopada, ale chcielibyśmy poznać Wasze opinie.

Warszawskie dzieci.

Nadeszła 75-ta rocznica wybuchu powstania warszawskiego, więc jest to niezły czas na rozważania o życiu i śmierci. Jako punkt wyjścia przyjąłem depresyjny film Larsa von Triera „Melancholia”, ostatnie dni życia Ziemi przed zderzeniem z wędrującą planetą, której nazwa jest jednocześnie tytułem filmu. Nastrój beznadziejności połączony z głośno wypowiedzianą myślą, że nikt o nas się nie dowie. Nawet jeśli istnieje superinteligentne życie gdzieś w Kosmosie, być może Obcy zarejestrują katastrofę planety, ale niczyja historia nie będzie mieć dla nich znaczenia z prostego powodu: Nigdy nie zostanie poznana.

Mateusz Pospieszalski, wg. Białoszewskiego- Kanał.

Tak właśnie kojarzą mi się losy ofiar powstania warszawskiego. Tadeusz Gajcy, Krzysztof Kamil Baczyński, czy Zdzisław Stroińscy znani byli, jako obiecujący poeci i dlatego o nich pamiętamy- z tego, czego dokonali jako poeci, ZA ŻYCIA. Ale kto pamięta przysłowiowego Jana Kowalskiego, nawet jeśli zginął przywalony gruzami tej samej kamienicy, co Gajcy i Stroiński? Czy ktokolwiek go docenił, a może przecenił? W filmie „Godzina W” poruszono ciekawy motyw. Chłopak, którego konspiracyjni koledzy mieli za tchórza, ratuje życie uciekającym przed Niemcami powstańcom podążającym na ten sam punkt zborny, co i on, sam traci życie- głównie przez własny brak wyszkolenia (chce zobaczyć, co się stało z żołnierzami niemieckimi, którym cisnął pod nogi granaty, więc jeden z nich go zabija, zaciekawionego jego losem). Gdy docierają na miejsce zbiórki, powstańcy śmieją się z kolegi, który nie dotarł, odgrażają mu się nawet sądem polowym, nie wiedząc że kpią z bohatera, któremu życie zawdzięcza dwóch innych chłopaków z ich oddziału.

muzeum powstania- zdjęcia.

Z muzeum powstania warszawskiego- zdjęcie autorstwa Świechny.

Niczego nie wiemy o ofiarach. Te wszystkie gorące zapewnienia o pamięci mijają się z prawdą. Podejdźmy do dowolnej tablicy upamiętniającej ofiary, wybierzmy dowolne nazwisko, kobiety, mężczyzny i zastanówmy się, co potrafimy o nich powiedzieć? Co lubili, jakie były ich mocne, jakie słabe strony, byli pracowici czy lenie, wierni, czy flirciarze, mądrzy czy głupawi raczej…? Nie wiemy o niczym, co chcieliby po sobie zostawić. „Powstanie pamiętamy”- jasne! Niedawno przez internet przemknęła drobna gównoburza, bo jakaś wybotoksowana celebrytka w ohydnym makijażu, wrzuciła swoje zdjęcie- w hełmie powstańczym i białej koszulce z czerwoną „kotwicą” Polski Walczącej. I wiecie co…? Jakiś leszczyk o ambicjach redaktora portalu „Na temat” chcąc jej dowalić (skądinąd słusznie, bo rzeczywiście zabrakło jej wyczucia, to nie był zryw lakierowanych paznokci) powiedział, że reklamuje tak swoje wykonania pieśni „Warszawskie dzieci” poświęconej (jego własne słowa) „dzieciom walczącym w powstaniu”. Synkowi nie chciało się nawet przesłuchać utworu, bo może wtedy by zrozumiał, że pod pojęciem „warszawskich dzieci” autor rozumiał powstańców walczących o matkę- Warszawę. Naprawdę cieszę się, że polegli nigdy się nie dowiedzą, jak mało Polacy zapamiętali, a jak dużo zmyślają, by pasowało to do ich układanki.

Mateusz Pospieszalski, wg. Białoszewskiego- Katedra.

Pamiętamy za to o tych, co nie dali się zabić, oczywiście jeżeli ich życie okazało się ciekawe. Bartoszewski, Moczarski, Białoszewski, oni coś ocalili, BO PRZEŻYLI, dali świadectwo! Nikt nie umiera za Ojczyznę, za to każdy mógłby dla Ojczyzny ŻYĆ. Gdy umieramy, nie zrobimy już dla Polski, ani dla nikogo innego nic więcej, niż dokonaliśmy do chwili śmierci, nawet nikomu niczego nie opowiemy. I nikt nie ocali pamięci zabitych. Pamięć zostanie zmieniona, zmanipulowana, jak to się dzieje obecnie. Głównie przez polityków, ale także przez wszelkiej maści frustratów bez własnych osiągnięć, podnoszących sobie samopoczucie legendą powstania. No i kręci się biznes „odzieży patriotycznej”. Nawet bym się cieszył, gdyby to było estetyczne, bo w końcu przedsiębiorczość, to składowa rozwoju, tyle że niestety, to kolejny triumf kiczu nad dobrym smakiem.

Mateusz Pospieszalski, wg. Bialoszewskiego- Na łubudu.

Na zakończenie przypomnę coś, co chyba wszystkim gdzieś umyka. Powstańcy nie walczyli ani o Schetynę, ani Kaczyńskiego (obu zresztą nie było wtedy nawet w planach), nie walczyli o Kościół, ani o żadną partię polityczną. Oni walczyli o wolność. Chcieli przegonić faszystowskie wojsko niemieckie z miasta. To był cel powstania. Gdy słucham wypowiedzi polityków i celebrytów, nie jestem przekonany czy o tym wiedzą, bo jakiejś radną PiS oburzyła naklejka „polska walcząca przeciw faszyzmowi”, inna kretynka się zachowywała, jakby powstańcy walczyli przeciw ludziom o specyficznej identyfikacji seksualnej. Czy my zdajemy sobie sprawę ze stopnia dzisiejszego załgania Polaków, z tego w jaki sposób wykorzystują ofiary tragedii narodowych?

Waglewski, Nowak, wg. Gajcego- Moja mała.

Nie warto ginąć za Polskę, bo Polska nic o tym nie wie. I nie pamięta- woli zmyślać. Za to warto żyć. Przede wszystkim dla siebie. A jak już się nauczymy żyć dla siebie, możemy się nim podzielić z innymi, nawet to rekomenduję.

Gdyby ktoś jeszcze nie dotarł, u Świechny gościnnie zdałem relację z wyprawy na Lugnaquillę- zapraszam, kliknij by poczytać.

 

 

Jeśli Ci się dobrze czytało- kliknij tu i promuj notkę.

Bimber i bobrowe ogony.

Jan Krzysztof Ardanowski, ten sam geniusz podłej zmiany, który próbował zarejestrować bobry jako zwierzęta jadalne, wpadł na nowy pomysł godzien bobrzego ogona. Zresztą też na „B”. Bimber, tak się nazywa plan ministra rolnictwa na rozwój sektora. Konkretnie, chodzi o legalizację, bo jak twierdzi, bimber jest częścią europejskiej kultury. Nie sprecyzował, czy ma na myśli chlanie, szczanie, czy rzyganie, lecz stanowczo twierdził, że nie obawia się alkoholizmu, bo bimber z domowej produkcji będzie według naszego Jana EKSKLUZYWNY i ELITARNY, więc alkoholików nie będzie na niego stać. Widać ilu na Świecie idiotów, tyle pomysłów na elitarność.

DSC_0922

Kiedyś poznałem młodego człowieka-z pewnością nie miał jeszcze trzydziestki. Nie miał również zębów na przedzie, ani też przesadnej wiedzy. Obejrzał za to „Pretty Woman” z Julią Roberts i Richardem Gere, gdzie dowiedział się, że szampana podaje się z truskawkami, które podkreślają jego smak. A że akurat wymyślił sobie, że będzie „rwał lachona”, kupił w Lidlu wino musujące i truskawki, założył na siebie białą koszulę z Penneysa, umył szklanki-literatki i zaprosił obiekt adoracji do konsumpcji. Wyobraźcie sobie ten cały ELITARYZM: Dom zajmowany przez emigrantów mieszkających po 2-3 w pokoju, sobota, godzina 20.00, wszyscy wrócili już z roboty, zeszli się koledzy, połowa z nich ledwo się trzyma na nogach, a on, orzeł w dżinsach, „najkach” i białej koszuli zajmuje z panną kanapę w gwarnym salonie, truskawki sypie jej do plastikowej salaterki, stawia na stolik do gazet dwie literatki, butelkę czegoś, co mu się wydawało szampanem i wyjaśnia, jakie to ekskluzywne. Nieletni obiekt adoracji, który przyjechał w odwiedziny do kuzynki chyba w życiu nie widział takiej kolorowej butelki, bo z powagą sączył przesłodzoną zlewkę musującą, konsumując zaskakujący PERFECT DAY!

Lou Reed & Friends- Perfect Day

Na Jowisza! Alkohol etylowy nigdy nie będzie ekskluzywny, za to zawsze pozostanie toksyczny, więc należy go spożywać pod kontrolą, tak ilościową, jak i jakościową. To nadająca się do prymitywnego pozyskania substancja, którą można wytwarzać zarówno sposobem domowym, jak i na skalę przemysłową- bez specjalnej technologii! Na domiar złego, łatwo ją pomylić ze śmiertelnie trującym alkoholem metylowym, zwłaszcza wytwarzając go samodzielnie metodą destylacji. Czy etanol zagryziesz truskawą, czy salcesonem, to nadal ten sam rozcieńczony związek: C2H5OH.

KSU- Jabolowe ofiary

Co można zrobić z alkoholem? W najlepszym wypadku można go ekskluzywnie podać. Ekskluzywnie, czyli wyjątkowo, inaczej niż wszystko. Więc po pierwsze- w małej ilości, po drugie- w miejscu czystym, miłym, spokojnym, a po trzecie- jako dodatek do czegoś dla ciała i ducha, czyli wyjątkowo podanego jedzenia, muzyki, uczuć. Bimber, jako środek do ekspresowego zalewania ryja, nie spełnia tych wymogów.

Ewa Demarczyk- Grande Valse Brillante

Prywatnie uważam, że nie ma gorszego działania pod względem profilaktyki uzależnień, niż nazywanie narkotyku „EKSKLUZYWNYM i ELITARNYM” z jednoczesnym podnoszeniem komfortu jego przyjmowania. Nie ma znaczenia, czy mówimy o alkoholu, marihuanie, czy kokainie. Mało rzeczy potrafi tak zawładnąć wyobraźnią młodego człowieka, jak marzenie o wyjątkowości. A skoro do wyjątkowości wystarczy kupić odpowiednią butelkę, skręcić ze wskazanego materiału blanta lub wciągnąć do nosa pewien szczególny proszek, to po jakiego grzyba rozwijać swoje talenty i zainteresowania.

Wiesław Gołas- W Polskę idziemy

„KONESERKO” i „KONESERZE”. Jeżeli w ciągu wieczoru wypijasz ponad 20 gram czystego alkoholu (tyle zawiera 50 gram wódki, czy whiskey, nieco ponad 100 gram wina, butelka piwa), to z ciebie koneser, jak z koziej dupy trąba. Zwłaszcza, jeśli do tego palisz tytoń, czy marihuanę. Po takiej dawce substancji uśmierzających ból, kubki smakowe są znieczulone do tego stopnia, że o żadnych subtelnościach smaku nie może być mowy. Rozumiecie różnicę między konsumentem a koneserem? Jeżeli nawet po całej flaszce bimbru potrafię na ulicy wskazać samochód marki „Mercedes”, to nie oznacza ani tego, że się znam na samochodach, ani tym bardziej, że specjalizuję się w Mercedesach, w szczególności zaś nie oznacza to, że jestem trzeźwy. Choćbym jakimś cudem wszystko pamiętał, nie bełkotał i stał prosto na nogach.

 

Jeżeli dobrze Ci się czytało, kliknij tu i promuj notkę.

 

 

P.S. Tymczasem u Świechny przypomnienie cech niesławnej ideologii i powracające pytanie: „Jak dużo nam brakuje do faszyzmu”- kliknij tu, jeśli chcesz poczytać, a może nawet podyskutować.

Wielki odlot, czyli chodzą ludzie.

Jest takie miejsce… Nowy Jork. Państwo w państwie, osobna kategoria. Centrum handlowe, usługowe, bankowe, mekka miłośników sztuki, kreatorów mody i biznesu. Miasto Lou Reeda, Woody Allena, Toma Waitsa, Billy Joela i Dariusza K.- najbogatszego kolegi z mojej klasy, który wszystkiego dorobił się pracą własnej głowy. Wielopasmowe autostrady, mosty, tunele, terminale portowe i porty lotnicze- takie miejsce potrzebuje połączenia ze Światem. Niewiele o nim wiem, nawet niespecjalnie potrafię to sobie wyobrazić, więc ani słowa o nim więcej, bo gdzieś nad rzeką Mleczną rozpościera się słynne miasto Radom, niewiele jedynie sławą ustępujące miastu Kielce. Powiedzieć, że PiS jeździ na wczasy do Radomia pić herbatę z wody po pierogach i kupować buty na rzepy, to jak nie powiedzieć nic. To tu powstało w 2014 roku lotnisko, z którego po trzech latach nie chciał korzystać żaden przewoźnik rejsowy.

Piwnica pod baranami- Do przyjaciół gówniarzy

Ooooo…, tego już za dużo…, jak to „nikt nie chce latać z Radomia”? Może jeszcze ktoś powie, że nie chce wysiadać na peronie we Włoszczowej?! To tak jakby nikt nie chciał oglądać kurwizji albo iść do kina na „Smoleńsk”! Posłuchaj Andżeliko, córko Janusza i Grażyny, posłuchaj Alanie, synu Seby i Karyny: Właśnie że będziesz latać- i to z Radomia! A tak…, na ulubione wczasy all inclusive, żeby się nażreć do oporu bez wyrzutów sumienia, bo niezastąpione biuro podróży Itaka podpisało list intencyjny w sprawie obsługi lotów czarterowych z lotniska (nie jestem pewien, czy jego właściciele zdają sobie sprawę z nie najszczęśliwszych skojarzeń związanych z powrotem władcy Itaki do domu, ale czyż PiS zdawało sobie sprawę z nie najszczęśliwszych skojarzeń wymowy skrótu nazwy partii w obcych językach). Nikt nie będzie partii mówił, co ma sens, a co go nie ma. Jak będzie trzeba, to fabrykę chłodziarek na Spitsbergenie wybudują, a na Saharę dilera piasku wyślą potajemnie. I lotnisko Radom się rozbuduje. Stanowisk kontroli bezpieczeństwa ma być 9 (taki Wrocław dla porównania ma zazwyczaj działające 3- sprawnie dają radę). Odważny plan!

Kabaret Świerszczychrząszcz- Radomian Rhapsody

Wyjdźmy na chwilę z konwencji żartu. Ja naprawdę uważam, że warto pomagać na prowincji. Od tygodnia zachwycam się projektem życia zmarłego niedawno ojca mojej koleżanki, inżyniera architekta Rudolfa Buchalika: W Biłgoraju budowana jest replika słynnej wielkiej synagogi w Wołpie na Białorusi- uważanej za jedną z najpiękniejszych w Europie, a spalonej w czasie wojny przez Niemców. Nie tylko, bo dookoła niej powstaje zjawiskowo piękny rynek, w którym dominuje drewno. I Świechna świadkiem, moją największą obawą było, czy po wybudowaniu, będzie się tam działo tyle od strony biznesowej, by była szansa utrzymania takiego kompleksu. Okazuje się, że inwestorzy pomyśleli: Planuje się tam między innymi takie cuda, jak dom kupca (w którym będzie się mieścił ośrodek rehabilitacji i odnowy biologicznej), zrewitalizowany młyn z przeznaczeniem na dom kultury, hotel, kuchnia kresowa…. Zachęcam do wejścia na stronę- kliknij tu w ten akapit, by się tam znaleźć.

Lotnisko też potrzebuje dobrych pomysłów-zachęty, by z niego korzystali inwestorzy. A tu w okolicy Radomia jest taka konkurencja, jak Okęcie (100 km) i Modlin (140 km), a do tego Lublin (130 km) i Łódź (140 km), Rzeszów (190 km), Kraków (210 km). To by było bardzo miło, gdyby inwestycja w rozbudowę lotniska pozwoliła na jego utrzymanie, pytam tylko na jakiej zasadzie, skoro przewoźnikom nie opłacało się stamtąd latać? Szykuje się sukces na miarę sukcesów Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim?

TSA- Chodzą ludzie

Właśnie…, Beatka i spółka, czyli tytułowi ludzie. O „sukcesach” sołtys Ruiny głośno było we wszystkich mediach i na każdym blogu politycznym, ale gdzie bym nie zajrzał, sprawę traktuje się personalnie. Ot, takie „głupia Szydło, pokazali jej miejsce w szeregu”. Tymczasem to nie jest prztyczek osobisty. Szydło weźmie dobrą kasę za robienie z siebie idiotki, a przecież nikt jej nie da gwarancji, że w innej roli idiotki by z siebie nie dawała robić. Dla niej kasa się zgadza, więc nie śmiejmy się jak pensjonariusze płonącego domu wariatów. Tragedią jest, że ex-premier teoretyczna, podobnie jak każda jedna osoba odpowiedzialna za politykę zagraniczną Polski za rządów PiS, wzięła pieniądze za zrobienie z naszej Ojczyzny ŻULA NARODÓW. To żul wyciąga łapę po datki, by zaraz potem pyskować, że za mało, to żul dostając szansę na pracę i odbicie się od dna, po pierwszej wypłacie zapija, idzie na zwolnienie lekarskie i pogrywa w kulki. Nikt się z żulem bić nie będzie. Żula się zostawia tam, gdzie się sam ustawia- obok sklepu z winem prostym, przy śmietniku, blisko złomu i makulatury. Przekaz dnia PiS był taki, że to zemsta. Taka zemsta, jak upadek z własnoręcznie podciętej gałęzi, na której się siedzi, czyli oczywista konsekwencja łamania unijnych wartości i obstrukcji w ważnych dla rejonu sprawach, jak choćby ochrona środowiska, czy wybór szefa KE. Zachowujesz się jak żul, który burczy znad kielicha „veto liberum”, dostaniesz co się żulowi należy!

Kult- Śmierć poety

Prezes pan ogłosił, że za cztery lata go w polityce nie będzie, bo ma już swoje lata. Ja bym to ujął inaczej: Prezes pan jest dziadygą, który zabagnił własną sprawność przez lenistwo i brak ruchu. Dbający o siebie ludzie w jego wieku wyglądają dużo lepiej i mają nieporównywalnie większą sprawność fizyczną. Ale nie on, pomimo iż jest synem długowiecznej matki. Geny genami, ale stan organizmu nie tylko od nich zależy. Za cztery lata prezes może rzeczywiście wąchać kwiatki od spodu lub być kukiełą. Może, ale nie musi. Medycyna czyni cuda, a on dobrowolnie władzy nie odda. To jedyne co ma. Nie ma rodziny, przyjaciół, zainteresowań też nie ma. Jest tylko świat politycznej intrygi. Nie wierzę w ani jedno słowo tego kłamcy. Kokieteria zbyt jawna.

DSC_0865

Ktoś jeszcze z podłej zmiany ogłosił odejście z polityki. I to już od najbliższej, wyborczej jesieni. Plugawy Krystyn, bo o nim mowa, tym razem raczej nie kłamie. Był wrzodem na dupie prezesa pana. Nieusuwalnym z powodu układu z Rydzykiem. Widocznie dogadali się, co do warunków podmianki. Krystyn zrobił swoje, Krystyn może odejść. Krzywda mu się zresztą nie stanie, jakiś stołek w cieniu się znajdzie. A odejść musi, bo wojna totalna była dla Kaczyńskiego dobra, gdy był w opozycji. Jako strona rządząca, potrzebuje spokoju. Plugawy Krystyn zaś potrafił piekło rozpętać w obronie wymowy „wziąŚĆ”, zamiast „wziąć”. Tyle w tym decyzji Krystyna, co w tym, że żyje samotnie. Ani to zgodne z jego wolą, ani od niego nie zależało.

Republika- Odchodząc

A teraz zmiana klimatu- nieco spraw damsko- męskich. Pierwszy PiSowski premier, Kaziu Marcinkiewicz, który wieloletnim wazeliniarstwem bezskutecznie próbował wywalczyć miejsce w szeregach PO, dziś usiłuje robić z siebie ofiarę systemu. Nie płaci alimentów i ogłasza wszem i wobec, iż chętnie pójdzie do więzienia Ziobry. Lipny powód. Kaziu nie jest ofiarą systemu, a ofiarą własnej głupoty. Najpierw myślał siusiakiem, a teraz jak ostatni gówniarz uchyla się od odpowiedzialności. To fakt, zupełnie nie rozumiem decyzji sądu, nie wiem za co dorosłej kobiecie, która tak pasowała na małżonkę, jak ja na gwiazdę sumo, przyznał 4 tysiące alimentów. Może źle się Kaziu bronił, może poskąpił na dobrego prawnika, a może podpadł kiedyś sędziemu, czy też sędzinie- to nie jest ważne. Istotne jest, że w demokracji wyroki sądów należy respektować, nawet jeśli nie uznajemy ich za sprawiedliwe. I nie chodzi tu nawet o lojalizm, a o czystą kalkulację. Naprawdę szkoda zdrowia na siedzenie za kratkami, skoro wystarczy zapłacić. Życie jest piękne, zwłaszcza własne, a Kaziu chce jego kosztem zrobić na złość swej „Dżezabell”. Jak to emocje potrafią rozum odebrać.

I co… WIELKI ODLOT!!!

Kliknij tu, by promować, jeśli Ci się dobrze czytało.

Znikający pedofil- to nie nowy film braci Sekielskich, a wyretuszowany pomnik Jana Pawła II.

Pomnik Jana Pawła II z kustoszem bazyliki w Licheniu przed filmem braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” wyglądał tak:

Papa z pedofilem

Po filmie minęło trochę czasu potrzebnego na niezbędny retusz, ale od dziś ten sam pomnik wygląda tak:

Papa bez pedofila

Ponieważ internet nie śpi, ktoś niemal natychmiast zauważył, że podobnego retuszu dokonali sowieccy propagandziści, usuwając ze słynnego zdjęcia Stalina z Jeżowem tego drugiego. Powód: ten który był przez lata oficjalnie cacy, nagle okazał się be, został osądzony i stracony. Nikołaj Iwanowicz Jeżow zwany Krwawym Karłem, nie mógł dłużej pozostawać na jednym wizerunku z Iosifem Wissarionowiczem Dżugaszwili, Słońcem Narodów.

Siouxie & The Banshees- Rhapsody

Tymczasem Tomasz Sekielski poinformował, że jest już oficjalny tytuł drugiej części dokumentu o pedofilii w polskim Kościele, brzmi on „Zabawa w chowanego”. Jeśli chodzi o pierwszą część, czyli „Tylko nie mów nikomu”, za jeden z istotniejszych fragmentów (z punktu widzenia dokumentalnego) uznałem moment, gdy na konferencji prasowej Episkopatu w sprawie pedofilii, po informacji o ilości stwierdzonych przypadków, zapytano „ile z nich zostało zgłoszonych organom ścigania przez stronę kościelną”. Biskupi próbowali odpowiedzieć nie na temat, powtarzając liczbę stwierdzonych przypadków, lecz dziennikarz twardo powtórzył zapytanie o to, ile z tych przypadków zgłosiła strona kościelna, a nie ofiary. Odpowiedź brzmiała „TEGO NIE WIEMY”. Nadal jestem żywo zainteresowany podaniem liczby przypadków pedofilii zgłoszonych przez sam Kościół.

Siekiera- Między nami dobrze jest

W marcu roku 2012 Episkopat Polski zorganizował konferencję na temat pedofilii, zapraszając do udziału abpa seniora Juliusza Paetza i ogłaszając, że żadnych odszkodowań wypłacać nie zamierzają. Pomyślałem sobie wtedy, że nie ma takiego grzechu głównego, którego by biskupi nie popełnili i stworzyłem naprędce cykl siedmiu fraszek pod wspólnym tytułem „Grzechy kardynalne”. Zapraszam do lektury pytając jednocześnie Czytelników, czy według Was coś się w międzyczasie zmieniło.

GRZECHY KARDYNALNE.

pycha

mów mi “ekscelencjo”,

popraw mi czapeczkę,

pocałuj mnie w pierścień,

ukłoń się troszeczkę;

pomniki za życia,

ulice i place,

a ja to nazywam

“skromnością inaczej”.

chciwość

może mi ktoś wytłumaczy:

cóż takiego to się stało,

że gdy dasz coś biskupowi,

powie: mało, mało, mało?!

budżet państwa i fundacje,

i działalność gospodarcza,

darowizny, malwersacje,

wyłudzenia- wciąż nie starcza!

nieczystość

tango kopulango,

tango to biskupie:

ręka duchownego

na chłopięcej pupie;

oj dana, dana,

na chwałę pana,

oj dana, dana,

na chwałę pana.

zazdrość

niemcom dobrobytu,

pieniędzy bankowcom,

żydom wybranego

narodu zazdroszczą;

chcą więc mieć to wszystko,

lecz to ich zniesmacza,

że konieczna tu jest

bardzo ciężka praca.

nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

czy to sumo jest drużyna?

nie- zbyt dużo piją wina!

to jest polski episkopat:

brzusio w brzusio- kawał chłopa;

nad tym trzeba popracować,

aby wancioł wyhodować,

wszak nie samym chlebem żyją:

jedzą, piją, potem tyją.

gniew

kiedy babcia z dziadkiem,

dotąd tak łagodni,

wykrzywiają twarze

węsząc wszędzie zbrodnie,

gdy skokom ciśnienia

wszystko wokół sprzyja,

znaczy, że słuchali

dziś radia maryja.

lenistwo

jest samotnym, zdrowym chłopem,

lecz wymaga wciąż gosposi,

bo zbyt wiele to roboty:

do jedzenia zrobić cosik,

a sprzątanie to rzecz babska,

więc posłuchaj, mocium panie:

nie do mietły są te łapska,

ani nie by robić pranie.

 

Jeśli dobrze Ci się czytało, kliknij tu i promuj notkę.

 

Od leworęczności do Aspergera i homoseksualizmu, czyli o braku wiedzy.

Mam starego kumpla, takiego od przedszkola. Razem chodziliśmy i do podstawówki, i do ogólniaka, nawet studia zaczynaliśmy na tej samej polibudzie, tylko on zmienił uczelnię na ekonomiczną. Dziś ma firmę i dobrze płatny zawód (przez dobrze, mam na myśli 250m2 domku w Warszawie, luksusowy, uterenowiony samochód rodzinny, do tego profesjonalny samochód terenowy do zabawy, broń do zabawy, dość drogie hobby- narty, żeglarstwo, paintball, off road). Od kiedy pamiętam, wyróżniał się na tle rówieśników. Miał niesamowity talent do wszelkich sportów, matematyki i fizyki, szachów i brydża. Był też haczyk: Miał problem z zachowaniami społecznymi. Nie zawsze odkrywał w porę granice żartów, czasem zaś żartów nie potrafił zidentyfikować, miał kłopot z luźną rozmową. Nasilało się to przy alkoholu, w związku z czym pewna część znajomych przestała go zapraszać na zakrapiane imprezy. Ogólnie dobry był z niego facet, podejrzewam że nadal jest, a kto z nas nie ma wad i jest doskonały, rączka do góry. Osobiście hołduję hipotezie, że każdy ma jakieś deficyty, ale jedni lepiej sobie z nimi radzą, a inni gorzej. To trochę jak z własną powierzchownością: Jedni akceptują swoje ciało, inni mają z tym problem i można im w jakimś zakresie pomóc.

Deep Purple- Perfect Strangers

Jakiś czas temu podczas spotkania starych znajomych ten kolega opowiedział nam, że co tydzień wozi swojego syna 200 km w jedną stronę na wizyty u psychologa. Powód: W Polsce brakuje ekspertów, zwłaszcza w psychologii dziecięcej, a u chłopaka wykryto zachowania charakterystyczne dla zespołu Aspergera, mocno utrudniało mu to życie z rówieśnikami, ale okazało się, że sytuacja została bardzo szybko opanowana. Pod wieloma względami specyficzne zachowania syna przypominały ojca, jednak z jakichś powodów ojciec poradził sobie bez poradni. Po pierwsze: W naszych dziecięcych latach nie było w Polsce nikogo, kto by coś na ten temat mógł powiedzieć, po drugie, tyle dzieciaków z poważnymi deficytami było dookoła, że akurat jego przypadłość w naszym otoczeniu była akceptowana i nikomu nie sprawiała większych kłopotów. Wracając do jego syna: Podobno eksperci zaczynają się skłaniać ku teorii, że zachowania „aspergerowe” bardziej przypominają leworęczność, niż jakąś faktyczną chorobę. Tak jak osoba leworęczna w inny sposób wykonuje pewne czynności (wcale nie znaczy to, że jest to sposób gorszy), tak i osoba z zespołem Aspergera ma inny sposób poznawania i przyswajania wiedzy- i niewłaściwym jest wartościowanie, który sposób jest lepszy- po prostu robią to inaczej.

Film dydaktyczny o odmienności- w kontekście autyzmu.

Porównanie do leworęczności dziś wydaje się nie na miejscu, ale ponieważ jestem jednym z ostatnich roczników, które w Polsce zmuszano do pisania prawą ręką (ja akurat jestem praworęczny, ale wiele dzieci miało z tego durnego powodu obniżane oceny, np. moja koleżanka z klasy, dziś wzięta internistka), to przypomnę jeden, dziś niechętnie wspominany fakt: otóż w średniowieczu osoby leworęczne, chętnie były w Europie uznawane za opętane przez Szatana i mordowane „w imię boże”. Przedmioty użytkowe były wtedy projektowane z myślą o praworęcznych, nawet budowle obronne były tak pomyślane, by praworęczny obrońca miał przewagę nad praworęcznym agresorem (bo jakim, skoro leworęcznych mordowano). Do dziś taka na przykład gitara jest robiona dla praworęcznych (leworęczny musi albo nauczyć się przetransponowanych akordów, albo zmienić kolejność nakładania strun). Zrównać wszystkich, a k…a co?!

Republika- „=”

Dziś konserwatywne społeczeństwo, z taką samą zaciekłością, jak niegdyś przy tępieniu mańkutów (swoją drogą, to określenie funkcjonowało również jako obelga- synonim niezdary), wykazuje gorliwość w atakach na homoseksualistów, czy transseksualistów, a co mętniejsze łby nazywają LGBT „IDEOLOGIĄ”. Ciekawe, czy leworęczność również jest według nich ideologią. Ten woli lewą ręką, ten prawą, ten z płcią własną, ten z przeciwną, a kretyn jakiś piramidalny nazywa to „ideologią”. Kuchwa, może jak wolę kwaśnicę od rosołu, to również mam nie taką ideologię?! Zresztą nie tylko osoby z odmienną seksualnością stają się obiektem agresji, bo przecież bohaterowie notki- ojciec i syn z Aspergerem, są często wrzucani do wielkiego worka z napisem „PSYCHICZNI”. Efekt jest taki, że gdy spytasz kogoś, czy badał się pod kątem zachowań ze spektrum Aspergera, to się obraża i zamiast sprawdzić temat, bo być może będzie mu można podpowiedzieć, jak coś robić łatwiej, dalej będzie brnąć na oślep. Zresztą dotyczy to wielu innych zjawisk dotykających sfery psychicznej. Celowo nie wprowadzam podziału na choroby, dysfunkcje, deficyty, etc…, bo nie jest to istotne. Ważne jest bowiem, że traktowanie tych odmienności jako obelgi, powoduje ich ukrywanie. Zamiast poszukiwania sposobu radzenia sobie z takim a nie innym stanem umysłu, następuje próba ukrycia i udawania, że nic się nie dzieje. To między innymi dlatego tak późno alkoholicy zastanawiają się nad swoim problemem, a nawet gdy już do nich dotrze rzeczywistość, to i tak wolą, by ich nazwać pijakami, zamiast alkoholikami, choć przecież to pierwsze określa ich sposób na życie i może być powodem do wstydu, a drugie określenie, to tylko jednostka chorobowa. Zdajecie sobie sprawę, jak często zdarza się, że dopiero uzależnione dziecko po terapii orientuje się, że nie tylko ono, ale i jego rodzice byli uzależnieni? Czytałem też kiedyś bardzo fajny wywiad z kobietą z „Aspergerem”, która dowiedziała się o tym dopiero, gdy zdiagnozowano jej syna i przy okazji przyjrzała się pod tym kątem sobie. Homoseksualiści też nie od razu sobie uświadamiają, co jest na rzeczy. I podobnie jest z wieloma innymi sprawami.

Megadeth- In My Darkest Hour

Powiedzcie mi, dlaczego w tym popapranym grajdole nadwiślańskim, nie można po prostu powiedzieć:

-„Jesteś alkoholikiem? Nie ma sprawy, wystarczy nauczyć się pewnych zachowań, które Cię będą trzymać z dala od picia i nie będziemy sobie przeszkadzać”.

-„Masz Aspergera- spoko, mój najlepszy kumpel również ma. Można sobie pomóc, ćwicząc pewne sposoby komunikacji i wszystkim będzie łatwiej”.

-”Jesteście homoseksualni? Nie szkodzi, nie wy pierwsi, nie ostatni. Dopóki nikt nikogo nie gwałci, nie molestuje, nie narzuca się, wszystko jest o.k., zresztą to samo dotyczy związków heteroseksualnych”.

-„Piszesz lewą ręką? Świetnie, ja tak nie umiem i robię to ręką prawą, ale potrafimy to samo. Zresztą, jeżeli komuś się robienie lewą albo prawą ręką kojarzy z czym innym, to też nie ma sprawy, bo i tak istota przekazu jest ta sama”.

DSC_1044

Pamiętacie film Leszczyńskiego „Konopielka” (ten na podstawie powieści Redlińskiego). Tam też towarzystwo z Taplar próbowało zmusić niejakiego Kaziuka, by pierwszy pokos robił sierpem, zamiast kosą. Że to obraza boska, że zachłanność, że chciwość. A wystarczyło sierpem robić u siebie, skoro to tak fajnie i najlepiej, a i „Bogu miło”,  zamiast wpieprzać się w cudzą robotę! Swoją drogą, otworzyły mu się oczy, gdy po kontuzji sił nie miał, by się ruszać, własna kobita nie zgadzała się na inny seks, niż w pozycji misjonarskiej, za to młoda nauczycielka takich obiekcji nie miała, a gdy już dosiadła Kaziuka i go ujeździła, to okazało się, że tak też można. No i pokażcie mi takiego chłopa, który dziś pierwszy pokos sierpem robi!

 

Jeżeli dobrze ci się czytało- kliknij tu i promuj.

 

P.S. Kliknijcie tu- w ten link. To tak a propos biblijnych mądrości o tym, co robić należy, a czego pod karą (najchętniej śmierci) nie wolno. Znalezione w sieci, a jak cieszy.

Pomóż dojrzeć swojemu księdzu i ulubionej zakonnicy.

Dzisiaj felietonik z gatunku bujających w obłokach, bo nie mam najmniejszych złudzeń, że ktokolwiek weźmie go sobie do serca i zacznie w tym kierunku działać.

Przemysław Gintrowski- Targ

Gdybyśmy prześledzili rewolucyjne, a póki co mające marne szanse na realizację pomysły dotyczące Kościoła Katolickiego, to prawdopodobnie najwięcej z nich dotyczyłoby zniesienia celibatu duchownych i ich opodatkowania na zasadach ogólnych. I chociaż popieram oba te postulaty (zdając sobie sprawę, że w Grajdołkowie Nadwiślańskim one jeszcze długo nie wejdą w życie), to martwi mnie, że nie nazywamy istoty problemu. Bo skandale seksualne, czy finansowe w kościelnych strukturach hierarchicznych są jedynie skutkiem. Problemem bazowym jest BRAK DOJRZAŁOŚCI osób duchownych, a co za tym idzie, brak odpowiedzialności za własne życie i czyny. Począwszy od kleryka i nowicjuszki, po takie sławy jak Jan Paweł II, czy matka Teresa z Kalkuty, mamy do czynienie z osobami skrajnie nieodpowiedzialnymi, bo niedojrzałymi.

IMG_9868

Strojne szaty, miska pod nos, dach nad głową też się znajdzie. Wolność?

Już słyszę te głosy oburzenia: „Jak to?! Święci niedojrzali?! Sam jesteś niedojrzały!!!” Oczywiście, przysłowiowy blondyn, czy blondynka mogą nadal uważać, że 2+2=5, jeśli się długo i głośno prosi, ale nie zmienia to nic w kwestii dojrzałości, której istotą jest odpowiedzialność za własne czyny, a odpowiedzialność to zarówno przyjmowanie konsekwencji własnego postępowania lub zaniechań, jak i takie działanie, by konsekwencje były takie, jak chcemy, a nie przeciwne (np. gdy przepijemy oszczędności, to nie wyjedziemy na wakacje, jak planowaliśmy, więc jeśli dojrzały człowiek chce jechać na wakacje, to nie przepija pieniędzy, tylko je zabezpiecza, zamiast chlać i dobrać przechlaną kwotę z tacy lub intencji). Duchowni nie odpowiadają za swoje czyny, ani nie ponoszą ADEKWATNYCH KONSEKWENCJI. Tyle wstępu, żeby nie pozostawiać Czytelnika z wrażeniem, że oto kolejny typ od prawd objawionych zstąpił w blogosferę, podeprę moje tezy przykładami.

Maanam- Pałac na piasku

Młody chłopak idzie do seminarium. Jeszcze nie zaczął prowadzić własnego domu, nie założył rodziny. Z indywidualnych powodów nie mógł poradzić sobie z życiem i tam ucieka przed odpowiedzialnością. A powody mogą być różne, bo przecież równie dobrze może to być synek Beaty Szydło, wychowany w specyficznych dość warunkach rodzinnych, jak i syn państwa Wojtyłów, bardzo szybko osierocony, przedwcześnie zderzony z odpowiedzialnością za rodzinę, od której ucieczką okazał się stan duchowny. Od chwili wstąpienia do seminarium, zarówno pan Tymoteusz, jak i pan Karol musieli tylko wykonywać polecenia, kto inny odpowiadał za ich życie. Owszem, podlegali karom, ale byli/są chronieni przed konsekwencjami życiowymi. W życiu osoby duchownej kary nie są adekwatne do realiów codzienności, ba, przez pierwsze lata nawet kontakty ze  światem zewnętrznym (np. rodziną) są dozwolone jedynie w towarzystwie wskazanego przez księdza opiekuna, starszego seminarzysty- dla lepszej ochrony przed realem. Jeżeli ktoś ma kłopot z rozróżnieniem: Jeśli pan X nachla się w pracy, straci ją, będzie nie dojadał, wraz z nim jego rodzina, jednocześnie może stracić dach nad głową. W seminarium, jeśli się nachla, dostanie jakąś karę, ale nie ma styczności z naturalnymi konsekwencjami, nadal będzie miał żarcie, mieszkanie, zupełnie jak gówniarz pod opieką dorosłych. Jeśli pan X zrobi dziecko w cywilu, musi je utrzymywać, a najlepiej wychować. Zrobi je w seminarium, to zbiór reportaży Marty Abramowicz „Dzieci księży- nasza wspólna tajemnica” wyjaśnia, co może zrobić, a wierzcie mi, ekstremalnie rzadko wychowuje swoje dziecko. Później chłopak otrzymuje święcenia, dostaje mieszkanie służbowe, często biega koło niego gosposia, a już nader często dzieje się tak od stanowiska proboszcza wzwyż. Samotny facet bez rodziny na utrzymaniu, nie musi dbać o nic związanego z jego własnym tyłkiem. Dobrze, że sam mocz oddaje i wodę spuszcza po sobie.

Lady Pank- Vademecum skauta

Sprawa zakonnic jest jeszcze bardziej jednoznaczna. Niedojrzałe dziewczęta (niemalże tylko takie, bo starsze osoby ekstremalnie rzadko są przyjmowane do zakonów), które na skutek swoich deficytów emocjonalnych trafiają do klasztoru, stają się niewolnicami. Nie robią nic związanego z własnym życiem, wykonują tylko rozkazy przełożonych. Rozkazy z epoki niewolnictwa. Reportaże wspomnianej już Marty Abramowicz „Zakonnice odchodzą po cichu” opisują takie absurdy, jak mycie toalet bez użycia szczotki, czy opiekę nad kurnikiem, do której zmuszana jest dziewczyna marząca o edukacji i rozwoju. Mówimy o jednej z najbardziej haniebnych procederów w historii współczesnej Polski- to autentyczne niewolnictwo, znęcanie się psychiczne i fizyczne, zdarza się, że powiązane z wykorzystywaniem seksualnym. I ani grama w tym odpowiedzialności za własne życie, które organizuje im obca osoba. Zero relacji międzyludzkich, tępienie przyjaźni, kompletny brak kontaktu z własnymi uczuciami.

Sztywny pal Azji- Budujemy grób dla faraona

To wszystko brzmi jak oskarżenie, ale tak naprawdę to opis niewoli nieprzystającej do cywilizowanego Świata. W starożytnym Rzymie niewolnik po latach wiernej służby mógł zostać nadzorcą niewolników, ale zawsze był niewolnikiem- nie mógł nawet wybrać miejsca pobytu. To samo jest w stanie duchownym. Pomóc tym ludziom może jedynie wprowadzenie ich w świat realny, świat popełniania własnych błędów i ponoszenia własnych konsekwencji, ale jednocześnie w świat własnych sukcesów i zbierania ich owoców dla siebie, oczywiście z przyzwoleniem na dzielenie się nimi według własnego uznania. Gdyby osoba duchowna mogła żyć w wynajętym przez siebie ze swojej pensji (nie przez parafię, czy zakon) mieszkaniu, gdyby ze swojej wypłaty (a nie z tacy) musiałaby opłacić służącą, bądź wreszcie nauczyć się samodzielnie obsługiwać, zrobiłaby krok ku wolności. Ponoszenie konsekwencji własnych czynów byłoby zbawienne dla nich samych. Nikomu nie życzę zmarnowania życia w niewoli, nawet jeśli dochrapie się w międzyczasie własnych niewolników. Duchownym należą się wynagrodzenia zgodne z kodeksem pracy, a odpowiedzialność za ich utrzymanie powinna spoczywać na nich samych, a nie na parafii, czy zakonie. Dopiero potem możemy rozmawiać o podatkach, zniesieniu celibatu, zakładaniu rodzin, bo są to naturalne konsekwencje dojrzałości i odpowiedzialności, które w pierwszym rzędzie należy osiągnąć.

P.S.

Dopóki osoby duchowne nie staną się w pełni za siebie odpowiedzialne, zbrodnią jest powierzanie im wychowania dzieci, młodzieży, opieki nad niepełnosprawnymi, zlecanie im zadań związanych z nauczaniem innych. Jeszcze większą zbrodnią jest udawanie, że księża są psychologami. Z punktu widzenia psychologii, księża są sprawnymi manipulatorami, używającymi podobnych technik, jak handlowcy, czy akwizytorzy. Pomóż swojemu księdzu i ulubionej zakonnicy to zrozumieć i zmuś ich wreszcie do zajęcia się własnym tyłkiem. Dopóki nie odetniesz im pępowiny, będą wiecznymi niewolnikami- dużymi dziećmi uzależnionymi od bezdusznej instytucji.

 

Jeśli dobrze Ci się czytało, kliknij tu i promuj notkę.

Bo tak już jest i już! Mściwość.

Wczoraj chcieliśmy kupić film na dvd. Przeszukaliśmy całą sieć i nic- nie ma! Owszem, jest wersja hiszpańska, francuska, niemiecka, południowokoreańska i kilka innych, lecz polskiej nie ma i już! Złoty Glob za najlepszy film zagraniczny, nominacja do Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany, nominacja do nagrody BAFTA za najlepszy film nieanglojęzyczny. Oscara przegrał z „Milczeniem owiec”. Wiecie już o czym mowa? Kolejna podpowiedź: Reżyserka i jednocześnie autorka scenariusza- Polka, ale własny kraj ma w dupie jej promocję, ponieważ ośmiela się podejmować tematykę holocaustu, krytykować prezesa pana, mieć dobre stosunki z córką- lesbijką- a to w krainie buraka cukrowego grzechy nie do wybaczenia. Co z tego, że jest jedną z ikon polskiej kinematografii- robi filmy pobudzające do myślenia, a tego nad Wisłą nie lubią. A już „Europa, Europa”, to kij w mrowisko- nie tylko w Grajdołkowie. Żydom się nie podoba, bo nie ma heroicznej walki Żyda z wrogiem, tylko jego instynkt przetrwania- wola przeżycia każąca mu przyłączać się do śmiertelnych wrogów, by przeżyć. Niemcom z oczywistych powodów żaden film o holocauście chwały nie przynosi, Rosjanie mieli pretensje, bo również pokazywał ich jako tępych, zindoktrynowanych aparatczyków. Polakom nie podszedł, bo nie dość, że bohaterem jest Żyd, a film nic nie mówi o bohaterach znad Wisły, to jeszcze podkochująca się w ładnym żydowskim chłopcu Polka była garbata, zamiast najpiękniejsza na Świecie! Czasami się zastanawiam, jak mamy rozwijać kulturę, skoro niszczymy nasze największe arcydzieła, niczym talibowie buddyjskie posągi.

Piotr Bukartyk- Tak już jest i już

Tegoroczny festiwal Pol’and’Rock (dawny Przystanek Woodstock). Premier Morawiecki ogłasza rozwiązanie problemu do tej pory nieistniejącego, a stworzonego przez jego własny rząd. Najpierw PKP odmówiły obsługi festiwalu, a gdy okazało się, że młodzież i tak dojedzie, premier dzielnie „załatwił” transport kolejowy. Do jakiego skundlenia potrafi dojść mściwy Cebulak, żeby dokuczyć Owsiakowi, odmówi sobie czystego zysku cierpiących na wieczny niedobór kasy przewoźników kolejowych, stworzy zagrożenie bezpieczeństwa, byle utrudnić organizację znienawidzonej imprezy, która przecież nie jest obowiązkowa. Toż w normalnej firmie kolesia pozbawiającego przedsiębiorstwo takiej liczby klientów wywalono by na zbity pysk, ale nie w Grajdołkowie, nie nad Wisłą! Tu rządzą mściwe, tchórzliwe, gnuśne siurki i dopóki takiego nie weźmiesz za pysk i nie postawisz przed faktem dokonanym, mówiąc chociażby, że w takim razie pół miliona ludzi dotrze transportem samochodowym, czyniąc przy okazji niezły kibel na drogach w rejonie, to poświęcą nawet czysty zysk.

Oddział zamknięty- Oddział

Od kilku dni polskie media karmią Suwerena śmiercią Kristiny, a zdziczały Naród jara się tym, że więźniowie wyli odgrażając się prawdopodobnemu sprawcy. Radość w klubie kretyna, bo towarzystwo wierzy, skądinąd nie bezpodstawnie, że system penitencjarny w Polsce jest tak zdeprawowany i niewydolny, że nie jest w stanie obronić więźnia przed agresją towarzyszy odsiadki. Dlaczego używam takich słów? Bo jeszcze kilka dni temu media pod tym samym zarzutem publikowały portrety innego mężczyzny, wytypowanego przez „łowcę pedofilów” (ochrzczonego tak przez żądne sensacji media). Okazało się, że „łowca” gówno wiedział, oskarżał niewinnego człowieka. Oczywiście gawiedź mi powie, że to i tak pedofil i mu się należy, ale dzięki „łowcy”, prawdziwy morderca mógł być na wolności. Na szczęście policja miała lepszy trop, bo gdyby nie to, zbrodniarz byłby na wolności, a zidiociały tłum by się cieszył, podczas gdy niewinna osoba zbierałaby wpierdziel, za sprawą zdegenerowanego systemu więziennictwa.

DSC_0834

Najlepsze jest to, że za każdym razem, gdy pojadę do Polski, dowiaduję się o coraz to nowych przestępstwach dokonywanych przez „normalnych obywateli”. Niedawno miałem okazję śledzić dzieje pewnego chciwca, który żeby dopiec żonie, z która się rozwodzi, zatrudnił się na czarno i żyje z lewego dochodu. Dzięki temu liczył na niższe alimenty. Ale mnie nie chodzi o to, że jeden koleś tak zrobił. Tam skąd pochodzi, przestępstwa podatkowe są na porządku dziennym, zresztą przestępstwa pospolite również. Jeżeli napiszę, że co drugi mieszkaniec tamtych okolic ma coś za uszami, to i tak będzie to liczba niedoszacowana. Innymi słowy: Większość Cebulaków z obszarów ogarniętych patologią może trafić za kratki, choć tylko część z nich trafi. I zupełnie nie rozumiem tej ich radości z tego powodu, że służba więzienna nie tylko nie będzie w stanie ich obronić, ale najprawdopodobniej sama stworzy takie warunki, żeby mieli dodatkową rozrywkę pod prysznicem przy zabawie „schyl się po mydło”. Wystarczy tylko uświadomić sobie, ile przestępstw Polacy popełniają pod wpływem alkoholu: jazda po pijaku, bójki, rozboje, molestowanie seksualne…. Do tego dodać przestępstwa podatkowe oraz drobne oszustwa i wyłudzenia. Na miejscu cieszących się ze stanu służby penitencjarnej, już zacząłbym się bać o zwieracz. Wydaje się Wam, że więźniowie dopadną jedynie mordercę dziecka? Łoj, łoj, łoj, jasne…, bo to tacy uczuciowi i wyczuleni na sprawiedliwość obywatele, prawda? Zerżną złego mordercę, a dobrego ciapulka od jazdy po pijaku, czy niepłaconych alimentów poczęstują papierosem i dadzą mu najlepszą pryczę. Większość Polaków nie rozumie, czym jest wielopokoleniowa patologia, żyli w bezpiecznej bańce i gówno wiedzą o tym, za co można dostać w mordę, a za co kosę pod żebro. Nie rozumieją, jak się zachowują ci ludzie. Nie mają pojęcia, że ich możliwości intelektualne są często tak niskie, że pod znakiem zapytania stawiają rozpoznanie własnych czynów pod względem dobra i zła. Ale cieszą się, że więźniowie mogą się sadyścić na innych więźniach….- dopóki sami nie trafią za kratki. A wtedy pupa szczy-pie, oj szczy-pie!

Leonard Cohen- Seems So Long Ago, Nancy

Jeśli dobrze Ci się czytało, kliknij tu i promuj.